Oberża pod Rozbrykanym Ogrem

"Jak feniks z popiołów..."

Aktualnie w Osadzie: Dragonthan Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Oberża pod Rozbrykanym Ogrem > Jak feniks z popiołów...
Gość: zaloguj, wyszukiwarka
Fristron

Fristron

2007-05-28 14:33
Post ID: 16017

Drzwi skrzypnęły, jak na gust przybysza trochę za głośno. Liczył na porządne, przyzwoite wejście - z lekkim skrzypnięciem. Potem cupnięcie w najciemniejszym kąciku (choć prawa fizyki zaprzeczają takiej możliwości, to najciemniejszy kącik dowolnej karczmy potrafi pomieścić cały tłum. Na jednym krześle.) i stopniowe przekradanie się do spiżarni. Nie był złodziejem w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po prostu tworzył wraz z beczułkami piwa i wina, schowanymi w piwnicy jedność. Wypicie ich uważał za coś w rodzaju braterskiego obowiązku.
Zatrzymał się wpół drogi do kąta. Nagle zrobiło mu się wilgotno w oczach. Był w domu.
Po latach tułaczki (od jednej spelunki do drugiej), wielu przygodach (zawierających w sobie najczęściej rozeźlony tłum, wielkiego zbira i okoliczne meble) i romansach (najczęściej z baryłkami trunków) wrócił Tutaj. Do miejsca, które nigdy nie zniknęło z jego serca.
Kiedy usłyszał o ponownym otwarciu Oberży, ruszył szybko (choć dość chwiejnym krokiem) by na własne oczy oglądać ten cud. Jednak przez jakiś czas nic się nie działo. Teraz wreszcie ujrzał uchylone drzwi. Zdecydował się zajrzeć do środka i coś ewentualnie zwę... uwolnić.
Kiedy tak stał i powoli przyzwyczajał się do myśli, że Oberża wraca do łask, usłyszał głos, który zidentyfikował od razu jako należący do pewnej niezwykłej osoby...
- Witaj, przybyszu - rzekła Sulia - Jeszcze zamknięte. Szukamy oberżysty... Zaraz... Pamiętam cię. Jesteś Fristron, nieprawdaż? Tak, parę razy urządziłeś tu niezłą bur... to znaczy - zreflektowała się - Nieraz ożywiałeś towarzystwo. Wiesz, wpadło mi właśnie coś do głowy. Może zechciałbyś zaopiekować się tym miejscem?
- Ja? - wyszeptał zdumiony Fristron
- A widzisz tu kogoś innego?
Mag zamrugał. Przed nim rozpościerała się przyszłość, zawierająca w sobie liczne zapasy z piwnicy i niewielką troskę o dzień następny. Wykrztusił szybko:
- Tak!
Sulia uśmiechnęła się.
- Wspaniale. W takim razie napisz słowo powitania dla wszystkich, którzy przybywają, by wiedzieli, że Oberża jest już otwarta. Tutaj jest chochlik, który zanotuje wszystko, co mu podyktujesz. Potem zamów trochę towaru na dobry początek. Mam nadzieję, że uda Ci się utrzymywać ten okręt na falach bezbrzeżnego oceanu finansów. I tak dalej.
Podała mu stworka, klucze, po czym wyszła. Fristron został sam.
Sam na sam z piwniczką.
Pośpiesznie wybrał klucz i otworzył drzwi. Wszedł do środka. Czekał go jednak poważny zawód - piwnica świeciła pustkami. Wyglądało na to, że sprowadzenie tu piwa i wina spoczywało na jego barkach.
- Skoro już tu jestem - mruknął - Mogę się za to zabrać.
- Ykhm - prychnął chochlik - Sulia nastawiła mnie na Oczekiwanie na Wiadomość. Czy mógłbyś z łaski swojej zacząć dyktować, bo plecy mi sztywnieją?
Fristron wyczuł, że jeszcze trochę i chochliki upomną się o prawa pracownicze, a potem założą związek zawodowy. Trzeba więc korzystać póki można.
- A więc tak...

Po pół godzinie Sulia przechodząc, ujrzała ogłoszenie na ścianie:

"To ten... tego... yyy... no, teges... nie, nie dyktuję jeszcze? Co ty... a zresztą.... no, witajcie. Oberża powstała jak feniks z popiołów i ma się dobrze. Zapraszam na kufelek Kuszących Syrenek na koszt firmy! Promocja ważna tylko pierwszego dnia po otwarciu!"