2006-11-03 23:42
Post ID: 5679
|
Czyli wszelkiego rodzaju śmieszne sytuacje które zdarzyły się wam podczas gry.
Uwaga: nazwa tematu do zmiany, ale nie mam obecnie pomysłu na nową. Będę wdzięczny za wszelkie propozycje w odpowiednim temacie.
|
2006-11-07 09:01
Post ID: 5728
|
Witam!
Może zacznę o "swojskich" przykładów z sesji rozegranych na K3 ]:->
- Jest tam kryształ?
+ Jest.
* Ale ja mam szkatułkę!
- Ty ch**uuuuuuuu!
Gracze znaleźli klejnot wywołujący przeraźliwie śmierdzącą chorobę. Bezpieczny był tylko w szkatułce, którą trzymał MiB, a Ci z klejnotem jechali pędzącą kolejką uciekając przez szczurami.
Crazy wchodzi do wody. MG (MiB) mówi, że jest przemoczony, ten zdejmuje ciuchy i całkiem sote wchodzi do karczmy, i - świecąc gołym tyłkiem - pyta karczmarkę: "Gdzie jest pani mąż?".
- Jesteś gruzodzierżcą
Do Enletha trzymającego w dłoniech gruz, którym chciał zrobić coś bardzo nieprzyjemnego bandytom ;) )
- Drugie zwłoki uciekły
- Rozsypałaś się na drodze na 10 metrach chodziło o ekwipunek
- Jeden z graczy (Ary?) wyszedł z pokoju. Drugi z nich (hmm... Crazy? Ja?) dopytuje się co ten pierwszy odpowiedział w dyskusji. Konkluzja MG (Irvin): "connection timeout"
- Drużyna wynajęła łotra do odszukania w mieście pewnej osoby. Gracze pytają się MG: "Dlaczego nie użyć po prostu wyszukiwarki Google?"
- Ja nie chciałam ukraść, ja chciałam załatwić sobie prysznic! (Ary).
Pozdrawiam
|
2006-11-15 19:03
Post ID: 5994
|
Było i u mnie na sesjach pare kwiatków...
MP(Ja) - Spotykacie piękną elfkę o smukłej sylwetce. Przedstawia wam sie jako Aleen Miedzianowłosa
Mati(mój kumpel)- Fuuuuu, jak ona je farbuje!
MP(Ja) - Stoicie przed ogromnym dębem, który wskazał wam kapłan. Słyszycie głosy małych dzieci. Znajdujecie tu coś na kształt drzwi. Co robicie?
Mateusz(inny kumpel) - Wyważam drzwi i wrzeszczę "ŁAAAAAAAA!"
MP - Dzieci się wystraszyły, a później ze złości kopią cię po piszczelach. Zobaczmy... Jeden trafił cię krytycznie i złamał ci piszczel. Co robisz?
Chłopak został tak ukarany za to, że ciągle se robił polewki. Ale jak do tego wracamy, to najbardziej lubimy to, wypowiedziane maksymalnie chamskim głosem "co robisz?":P
MP(Ja) - Siedzisz w świątyni. Przed nią stoi armia orków. Co robisz?
Mateusz - Przebieram się za mnicha i z niej wychodzę.
MP - Przed świątynią stoi 10 orczych łuczników. Wszyscy napinają łuki, celują, iiii... Cóż, przykro mi...
|
2006-11-19 08:09
Post ID: 6066
|
Ja miałem coś takiego na sesji:
MG: Szczurołak rzuca w Ciebie sztyletem.
(liczy, czy trafił, obrażenia itd.)
Gracz: Oddaję mu sztylet
MG: No to mu oddajesz. Szczurołak atakuje Cię sztyletem...
Graczem była dziewczyna i nie wiedziała, że należy oddać szczurołakowi sztyletem.
--
Ja w karczmie chciałem wznieść toast za gobliny. Później musiałem uciekać przed kilkoma krasnoludami.
|
2006-11-25 11:55
Post ID: 6200
|
Bard podrywał jedną Ksenomantę. Mag stał zboku.
Bard:Spotkamy się dziś wieczorem?
Ksenomantka: Nie mogę, dziś wywołuje duchy
Mag: To jeszcze lepszy środek antykoncepcyjny niż ból głowy.
Fechtmistrz i Trubadur wchodzą do zamku, który ma ulec infiltracji podając się za książąt
Strażnik: Kim jesteście? Skąd przybywacie?
Fechtmistrz:yyyyyyy
Trubadur: Jestesmy Hobosla i Hobora, przybywamy z Hobolandii
Strażnik: Możecie przejść
Fechtmistrz: Hobohej
Do dziś zwrotu Hobohej używa się w pewnym kręgu mych znajomych
|
2007-04-08 00:08
|
o. grywałeś Isli w EarthDawn czy ino mnie się zdaje? :-)
|
2007-09-22 23:03
|
Grałem całkiem niedawno z kolegą, który nie miał bladego pojęcia o RPG, ale uparł się, żeby mi poprowadzić. Zgodziłem się właściwie z ciekawości (czyt. nie miałem wyboru). Wymienię pare sytuacji, które przydarzyły mi się podczas tej niezmiernie ciekawej "sesji":
"A" oznacza mnie, natomiast "K" to kolega.
K: No, to ja Ci poprowadzę. Dobra, co robisz?
A: Hm... A nie powinienem najpierw wybrać rasy i tak dalej?
K: Okej. Jaką rasą jesteś?
A: A jakie są?
K: Elf. To kim jesteś?
A: Duży wybór...
(Gdzieś w oddali przysłuchująca się temu Aerilien dostała nagłego ataku śmiechu)
K: No dobra. Elf, elf nocy... eee...
A: Elf dnia, elf poranku, elf wieczora...
Ae (z oddali): Elf pory na herbatkę?
[...]
K: Elf, elf nocy, magik, rycerz, krasnolud.
A: To są rasy?
K (niewzruszenie): Tak.
A: A co mam na sobie?
K: Ee... no, jakieś fajne łachy!
W karczmie:
K: ...jest herbata...
A: Chcę herbatę!
K: Ale herbata jest z dodatkiem proszku nasennego. Jak ją wypijesz, to zaśniesz na wieczność. To chcesz?
W lesie:
K: Nie zabiłeś entów. Możesz uciekać albo iść do baru.
W sklepie:
K: Jest miecz za 200 sztuk złota.
A: Coś jeszcze?
K: Mamy też nieskończoność sztyletów za 90 sztuk złota.
Było jeszcze wiele takich sytuacji, ale wolę już nie wymieniać...
|
2008-02-14 11:38
|
:) Jesteśmy w osadzie, rozmawiamy z pewnym kapłanem, o zadaniu które chce nam dać.
-Potrzebuję różdżek, które są integralną częścią corocznego rytuału rozpoczęcia wiosny w naszych kręgach. Na nieszczęście ktoś je ukradł.
-(MG rzuca kośćmi, podśmiewuje się pod nosem)czujesz, że on kłamie.
-Aldario(Ja) Kapłanie, jest coś o czym nam nie mówisz!
-Macie racje, okłamałem was... Wybaczcie... Jest początek jesieni, nie wiosny...
xD
cd. (kiedy wszyscy już uspokoili swój rechot)
-Niech będzie. Znajdziemy, to czego potrzebujesz. Co to za różdżki, w ogóle?
-To nie różdżki, tak do końca. To berła, POSZERZAJĄCE magię. xD
|
2008-02-29 15:14
|
MG - ja
Ork Czarnokiężnik - kumpel zwany Nekrosem
Elf Władca Czasu - MG
MG: No to przywołujemy coś z annałów czasu...
Nekros: OK
MG: (barwny opis dzwięków typu ziuuuu, siaaaaa)
Nekros: Brummmm, Brummm... Maluch się rozkraczył
Żeby nie było, patrolowaliśmy jakieś lochy
MG - Nekros
Krasnolud Pijacki Berserker - ja
Ork Mnich - kumpel Durny
MG: Wchdzicie do pustego pomieszczenia
Ja: To ja wychylę antałek
Durny: Idę drzwi otworzyć
MG: Drzwi są zamknięte na zasuwę, łańcuch i solidny zamek
Durny: To ja je otwieram
Później.....
MG: Po zabiciu wszystkich żywiołaków widzicie skrzynię ze złota
Ja: No dobra, pewnie jest coś cennego w środku
Najemny Łotr: Sprawdzam na obecność pułapek
MG: Pułapka uwolni mały armagedon
Ja: To my sobie chyba pójdziemy...
Durny: Ja otwieram skrzynkę
Później kumpel szedł do domu, a ja wybierałem nową postać
|
2008-03-24 21:24
|
Serwer NWN.
Gracz1: Gdzie się podziali wszysacy orkowie?
Gracz2: A co, chcesz udko?
|
2008-04-03 12:05
|
Prowadziłem sesje. I stety niestety popełniłem błąd że wszyscy gracze stali sie lekko przekokszeni :-).
W każdym bądź razie wynikło pare z tego sytuacji ;)
-
Po skończeniu walki w kopalni, gracze doszli do końca jednego z korytarzy tunelu który był całkowicie zawalony kamieniami. Przed kamieniami były tory i wagonik.
MG(ja): Zauważacie że nie ma szans na przejście tunelu i...
Gracz 1: *bierze ile się da kamieni*
Gracz 2: Ej, też chce! *bierze wózek*
Gracz 3: Pss *bierze tory*
-
MG: Ku waszemu zdziwieniu spotykacie 8 Rdzewiaczy które swoim wyglądem napewno nie przypominają tych o których mówił wam mistrz.
Gracz 1: Phii! Też mi przeciwnik *odlewa się na drzewo*
Gracz 2: *Kładzie się na ziemi i zasypia*
Gracz 3: Komu zrobić kanapki? *wyciąga jedzenie*
Rdzewiacze zaatakowały w tempie natychmiastowym niszcząc dosłownie cały ich sprzęt.
Gracz 1: Ta ty k****!! *wyrywa drzewo i zabija sam wszystkie Rdzewiacze* [co ciekawe mimo wysokiego ST zdał wszystkie testy siły i mimo że ustaliłem (ku jego oburzeniu) obrażenia drzewa na 1k4 to załatwił każdego 2 ciosami :P]
|
2008-06-23 23:45
|
Drużyna zawodowo okradała i porywała podróżnych. Dwa zawodowe łotry po prostu - gremlin zabójca (Brim) oraz ork czarnoksiężnik (Nekros). Postanowili się zatrzymać na jedną noc w mieście. Po pewnym czasie ktoś zapukał. Brim otwiera...kapłan, strażnik świątynny i czterech zwykłych strażników.
Brim: Jezu! Żywcem mnie nie dostaniecie! - po czym wykonał brawurowy skok z 3 piętra na bruk...Nieciekawie.
Kapłan: E... Zbieramy datki na sierociniec.
Przerobiona Neuroshima. Jeździec Drogi z Detroit i Mistrz Ostrzy z Saksonii uciekają na ścigaczu przez Nevadę. Goni ich gang drechów na motorkach. W pewnym momencie...
Brim (Jeździec) - Łapię rakietnicę!
Nekros (Mistrz) w dosłownie tym samym momencie - Łapię wyrzutnię!
Chwila konsternacji...
Brim - Precz z łapami!
|
2008-07-23 02:40
|
Uciekaliśmy przed hordą wieśniaków, którym nie spodobała się m.in. moja orcza postać. Zamknęliśmy się w starej wieży i wbiegliśmy na górę. Oczywiście trzeba było się bronić. Jedyna broń, jaką znaleźliśmy to kawałki gruzu i szafa. No to taszczymy tą szafę do okna i zrzucamy na tłum żądny orczej krwi. Niestety, tej broni nie było opisanej w podręczniku, więc MG sam musiał ustalić obrażenia. Zdecydował się na k20. Kolega rzuca na atak... 20. MG uznał, że lepiej będzie po prostu rzucić k4 na to, ilu wieśniaków zabijemy...
|
2009-03-04 11:21
|
Zacytuję tekst, który usłyszałem od łuczniczki w EE3:
"You should see me under my armor" :)
|