Oberża pod Rozbrykanym Ogrem

Zatęchłe Archiwum - "Sesja Bycha [RPG]"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Zatęchłe Archiwum > Sesja Bycha [RPG]
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Nekros

Nekros

23.10.2013
Post ID: 75436

Szkoda mi już było słów na skomentowanie tej sytuacji, więc w milczeniu wyczyściłem brud szmatką i rzekłem:
- Nie mam pojęcia o co w tym chodzi, ale chyba trzeba będzie poszukać jakiś głów.
Rozglądam się dookoła, czy widzę coś przypominającego smoczy łeb.

Ignis

Ignis

29.10.2013
Post ID: 75494

- Może najpierw poszukaj swojej własnej? - zasugerowała niewinnie Violet, zanim założyła ręce na piersi i rozejrzała się z wyraźnym niezadowoleniem wokół. Kij z tego, że kupa gruzów wszędzie, jakiś dziadek zmienił się w kamień, a cały interes poszedł się kochać... Ona miała prawo do swojego pięciominutowego focha i już! Jak to każda kobieta...
- Dobrze. Więc pójdziemy sobie naprzód, spokojnie w karnym rządku jak w przedszkolu, pod rączki. A tak w ogóle jeśli chodzi o smoki i inne straszydła, to możemy zajrzeć do mojego starego... przyjaciela - kobieta klasnęła w ręce. - Dawno nie widziałam się z Kirinem! Może on udzieli nam odpowiedzi, panowie! Przy okazji może da mi pożyczkę na remont tego lokalu... - dodała z westchnieniem. Kirin był obrzydliwie bogatym kupcem, który rzecz jasna był niegdyś jej starym klientem. Obecnie pozostawali na stopie, można by rzec, przyjacielskiej, co można było spokojnie nazwać ironią losu...
- A jak nie on, to może ktoś inny - dokończyła. - To co, robimy tak jak mówię, czy może coś jeszcze innego? Nie żebym chciała spędzać tu cały dzień na debatach...

Bychu

Bychu

2.11.2013
Post ID: 75538

Wszyscy
Na północ od Was widzicie jeden duży pomnik i i 4 mniejsze tworzące kwadrat tak, że duży stoi na środku, nie rozpoznajecie kształtu, stoicie zbyt daleko.

Hayven

Hayven

6.11.2013
Post ID: 75566

- Jak nie macie pomysłu, to może po prostu pójdźmy w stronę tych posążków? - zaproponowałem. - Ale nie jestem pewien, czy to jest aby dobry pomysł. Czy gdzieś tutaj może być jakieś miasto? - zastanawiałem się głośno.

Co do piramidki, odłożyłem rozwiązanie zagadki na później. Możliwe, że poznamy je dopiero na miejscu... albo i nie. Trudno.

Nekros

Nekros

9.11.2013
Post ID: 75605

- Jak już szukamy jakiegoś posążka, to chodźmy tam. Tylko z góry mówię, jak jakaś magia, to nie tykam. - rzekłem i wyciągnąłem amulet, ponoć chroniący przed magią, z jednej z mych sakw.
-Idziesz z nami, babciu? - powiedziałem w stronę Violet.

Ignis

Ignis

23.11.2013
Post ID: 75694

- A mam jakiś inny wybór? - uśmiechnęła się cierpko kobieta, zanim wzięła pod ramię Senecę, wspierając się na nim. Co prawda nie potrzebowała takiej pomocy, lecz nie zaszkodziło jeszcze nigdy nikomu udawanie biednej, pochylonej wiekiem staruszki.
- Chodźmy, panowie. Naprzód ku przygodzie! W ogóle co tam jest, bo ja nic z tej odległości nawet nie widzę? Przypominam, że zaraz mieliśmy iść jeszcze gdzieś indziej! - zakrzyknęła dziarsko.

Bychu

Bychu

15.12.2013
Post ID: 75889

Wszyscy
Kierując się w stronę posągu nic specjalnego się nie działo, gdy doszliście już na miejsce ujrzeliście pomnik przedstawiający człowieka.
Po jego stopami widniała tabliczka z napisem "Trzeba patrzeć wgłąb, w najciemniejszych miejscach zawsze można odnaleźć najwięcej światła". Po bokach posągu stały 4 popiersia przedstawiające 4 głowy smoków skierowane w różne strony, od razu było widać, że są stare.
Na każdej z nich widniała jakaś inskrypcja.

Hayven

Hayven

30.12.2013
Post ID: 75945

Podszedłem bliżej w celu przeczytania inskrypcji na smoczych głowach. Prawdopodobnie te napisy były kluczem do zagadki.

Idąc do posągu, przyjrzałem się uważniej piramidce, szukając jakiejś możliwości otworzenia jej.

Bychu

Bychu

29.03.2014
Post ID: 76573

SESJA POWRACA Z OGNISKA NA FORUM.
W skrócie co się działo podczas Ognisk RPG:
Ignis, Hayven i Nekros podeszli do posągu w środku osady, po chwili kombinowania udało im się przekręcić głowy 4 mniejszych statuetek, czego skutkiem był wylot w powietrze dużego, głównego posągu. Po opadnięciu pyłu zobaczyli, że pod posągiem są zawiłe schody prowadzące wgłąb katakumb.
Jednak nie zdecydowali się zejść do środka, a poszli pozwiedzać osadę. Nekros poszedł do krasnoluda, która przyjął go bardzo ciepło, a Ignis z Hayvenem udali się do elfa, który również był bardzo miły. Zwłaszcza dla Hayvena. Może aż za miły, gdyż Hajek postanowił uciec i udali się za Nekrosem do krasnoluda, gdzie po chwili wyzwisk Hayven dostał prostego w nos, ale ostatecznie wszyscy weszli do środka.
Koniec skrótu.

Ignis, Hayven i Nekros
Krasnolud wpuścił Was do środka, gdzie zobaczyliście suto zastawiony stół z kilkoma pustymi miejscami. W mieszkaniu krasnoluda stało kilka toporów, trochę eliksirów, jakaś kusza, szkielet z jakąś tabliczką, reszta była w sumie normalna. Z pokoju w którym się znajdywaliście można było przejść do dwóch innych. Jeden był na lewo od wejścia, drugi na wprost.
Nekros usiadł do stołu od którego został przez Ignis i Hajka oderwany. Krasnolud cały czas przygląda się nowo przybyłym, nie do końca chcianym gościom.

Archi
Zgubiłeś się i zostałeś przegoniony przez bandę orków do Aleroth, znałeś tę wioskę tylko z opowiadań innych ludzi, ponoć niegdyś mieszkali tu najwięksi uzdrowiciele w całej krainie, lecz teraz, gdy Madeus zachorował, a Źródło straciło część swojej mocy i osłabło wioska zaczęła podupadać. Orkowie kręcący się po okolicy dodatkowo utrudniali handel i kontakt wioski ze światem zewnętrznym.
Po zamknięciu bramy od wioski odsapnąłeś chwilę i rozejrzałeś się po okolicy.
Wioska była wyraźnie zapuszczona. Na lewo od Twojego aktualnego miejsca pobytu znajdował się dom, który wyglądał na zamieszkany. Na wprost widziałeś kilka ławek, studnię, inne domy. Po prawej znajdywało się kolejne zamieszkałe domostwo. Kręciło się wokół niego kilka świń.

Architectus

Architectus

31.03.2014
Post ID: 76576

Zmęczony pogonią, zdecydował się zaczerpnąć wody ze studni i zgasić pragnienie. Założył, że w końcu ktoś będzie przechodził obok niej. W ostatniej wiosce, jaką odwiedził, niewyedukowani mieszkańcy początkowo uznali go za elfa, za sprawą transmutacji przemienionego w bestię. Tym razem przekroczył wejście bez trudu, a taki obrót zdarzeń nie zapowiedział mu strachu ani ucieczki u wszystkich humanoidów, przebywających w Aleroth. Idąc w kierunku krynicy, zmiarkował, że zanim wyruszy w dalszą podróż, pomieszka we wiosce do następnej pełni księżyca, wykupi u miejscowego kartografa mapę regionu, z zaznaczonymi wioskami i co najmniej jednym miastem, oraz odwiedzi znanych uzdrowicieli, by wymienić się z nimi spostrzeżeniami o sztuce leczenia. Kiedy dotarł do studni, zastanawiał się, gdzie znajdzie wyrozumiałych gospodarzy, którzy go przyjmą i zgodzą się na zapewnienie mu wiktu i opierunku. Odnalazł czerpak i zaczął go opuszczać w głąb studni, wygrzewając się na słońcu.

Ignis

Ignis

31.03.2014
Post ID: 76577

Violet niemal od razu zaczęła rozglądać się ciekawsko po zagraconym domostwie "nowo poznanego" krasnoluda. Drobniutkimi kroczkami podpłynęła do szkieletu, starając się przeczytać tabliczkę.
- Ma kości policzkowe i oczodoły prawie takie same, jak mojej świętej pamięci mamusia... - westchnęła z nostalgią i poprawiła posiwiały kok. - "Szept Nocy" jej było... Alias "Bicz na brzydkie żony".
Dalsze gadki pozostawiła temu magowi od siedmiu boleści, ewentualnie krasnalowi numer dwa. W końcu klapnęła ciężko przy stole, mamrocząc pod nosem "aj waj, aj waj, już mnie nogi bolą, nie to, co za dawnych czasów...".

Hayven

Hayven

7.05.2014
Post ID: 76690

Jako że cisza zrobiła się niezręczna, postanowiłem zagadnąć tymczasowego gospodarza.
- Ee... Proszę pana Krasnoluda, pewien elf, imieniem Larion (jeśli musisz znać jego imię), wysłał nas na wyprawę. Musimy uzdrowić takiego jednego starca, Madeusa, a klucz do tej zagadki najprawdopodobniej kryje się w krypcie, do której wejście znajduje się w centrum. Może byłbyś chętny nam w pomóc - wesprzeć radą, czy też wskazówką, a może mieczem lub toporem? Jeśli dobrze mi się wydaje, to czeka nas tam na dole niezła jatka, a taki dzielny wojownik z pewnością będzie miał sporo zabawy w roztrzaskiwaniu różnych przyjemniaczków z lochów - dodałem zachęcającym tonem, jednak starając się, aby nie zabrzmiało w nim lizusostwo.

Bychu

Bychu

21.08.2014
Post ID: 77373

[Nekros póki co opuszcza sesję, ale wróci. Chyba.]

Ignis i Hayven
Obaj przedstawiciele rasy Krasnoludów jednogłośnie postanowili się napić i nie wysłuchiwać próśb i narzekań "elfiego padalca".
W ruch poszedł trunek, któremu podołać mogli jedynie najprawdziwsi wojownicy. Ci jednak nie zaliczali się do tej elitarnej grupy, gdyż padli "już" po 8 butelce.
Wiedzieliście, że z tej dwójki nic nie będzie, bo obaj legli na podłodze i zapadli w naprawdę głęboki sen.

Architectus
Udało Ci się znaleźć studnię. Napiłeś się, Twoje pragnienie zostało ugaszone, jednak na próżno było szukać tutaj kartografa, a co dopiero osoby która była w stanie powiedzieć Ci coś o tym, jak teraz funkcjonuje ten świat.
W okół siebie widziałeś kilkanaście zaniedbanych domów, na ile tle wyróżniło się kilka większych, nieco bardziej ogarniętych chat. Podczas Twojego postoju przy studni nie minął Cię nawet szczur, wiedziałeś, że na większe oznaki życia nie możesz tutaj liczyć.

Sirius
Jako Nosferat rzadko wchodziłeś gdziekolwiek zauważany, taki był już Twój urok. Tym razem po dłuższej podróży z Vaculis podczas której umykałeś rabusiom, przeprawiłeś się przez las oraz rzekę zawędrowałeś do małej wioski ogrodzonej drewnianym płotem. Bez problemów udało Ci się przeskoczyć to zabezpieczenie. Traf chciał, że znalazłeś się na cmentarzu. Po pierwszych oględzinach okolicy zobaczyłeś dziurę zabitą dechami. Od razu jednak wyczułeś, że ktoś wciąż się tutaj mieszka.
Po drodze jaką przebyłeś mogłeś zakładać, że znajdujesz się w Aleroth. Wiele słyszałeś o tej wiosce, między innymi to, że jest to osada potężnych uzdrowicieli. Krążą plotki iż odnaleźć można tutaj fontannę uzdrawiającą. Jednak nikt, poza uzdrowicielami nie potrafi z niej korzystać.

Architectus

Architectus

22.08.2014
Post ID: 77377

Dał sobie czas na chłonięcie informacji z otoczenia, nie spieszyło mu się opuścić wioskę i powrócić do, spotkanej wcześniej, kręcącej się po okolicy bandy orków. Wolał nie pominąć żadnego ważnego aspektu, z perspektywy lokalnych obyczajów. Przemyślał także, że do najbliższej pełni księżyca miał mnóstwo czasu, obiektywnie patrząc na stosunek okresu poruszania się Słońca na niebie do pozostałej ilości jego wędrówek w tym cyklu. Rozprostował grzbiet, rozszerzając błoniaste wachlarze na głowie. Niebieska chropowata skóra, pokryta szorstkimi tarczkami, i wystające z paszczy zęby lśniły w promieniach Słońca. Wstał od studni, ponaciągał mięśnie obręczy barkowej i biodrowej. Następnie podoginał się w przód, w tył i na boki. Zamarł w bezruchu by chwilę powęszyć. Wciągnął powietrze przez nozdrza i ponownie poczuł zapach zwierząt zagrodowych. Od razu przypomniał sobie o zamieszkanym domostwie po jego prawej ręce, gdzie pasły się świnie. Zamrugał podwójnymi powiekami, które okrywały duże żółte oczy, z pionowymi źrenicami, rozmyślając nad wyglądem tej chaty, która była jedną z bardziej ogarniętych, w porównaniu z pozostałymi. Pomyślał, że niektórzy uzdrowiciele mogą jeść mięso. Może od nich dowie się o aktualnej sytuacji w Aleroth. Strawa w postaci kotleta z wieprzowiny z pewnością będzie dla niego wartościowym posiłkiem przed dalszym zwiedzaniem wioski. Zdecydował, że skieruje tam swe kroki. Jak pomyślał, tak uczynił.

Sirius

Sirius

27.08.2014
Post ID: 77464

Wampir postanowił udać się do karczmy, zimne piwo to było to czego potrzebował po podróży. W sumie potrzebował też łaźni, ale nie na tyle by nie wpuścili go do przybytku pijaków, hazardzistów oraz innych ciemnych typów. Po wypiciu kilku kufli całkiem niezłego jasnego Sirius zamówił coś do zjedzenia, a potem kolejny kufel i w końcu usłyszał to czego najbardziej się obawiał.
- Ekhm, nie chciałbym przeszkadzać - rzekł karczmarz - ale jak na razie rachunek wynosi 15 srebrnych monet, prosiłbym o uregulowanie, karczma zaraz będzie zamykana, oczywiście poza osobami które wynajmą izbę, czy życzy pan sobie wynająć?
Sirius zaczął się zastanawiać. Może uciekać, a może po cichu zabić karczmarza? Po chwili stwierdził, że wtedy zaczną go szukać strażnicy, ale po chwili wpadł na pomysł...
- Oszzzywiśsie! - rzekł głosem bardziej podpitym niż był, aby sprawiać pozory kogoś kto potrzebuje trochę czasu by znaleźć cokolwiek - Tyylko odnajdę mojąą sakieffkę.
Po chwili karczmarz oddalił się widząc,że może zająć to więcej czasu niż on ma na zamknięcie karczmy, a Wampir zaczął rozglądać się za najbardziej pijanymi osobnikami w karczmie, po chwili spostrzegł dwóch krasnoludów.
- No proszę - rzekł do siebie - nawet dwie sakiewki udało się znaleźć.
Po chwili wyciągnął swe lepkie rączki w stronę pieniędzy...

Ignis

Ignis

28.08.2014
Post ID: 77483

Po cichu liczyła pod nosem butelki. Kiedy obaj padli, podniosła się ze swojego miejsca... Klasnęła znów w dłonie, zachwycona. Idealna sytuacja. Zwykle nie pochwalała kradzieży, ale wobec takiej sytuacji, można byłoby uznać, iż oba krasnoludy same się o to prosiły.
- Weź to, co potrzebne, dwaj nieboszczycy nam się nie przydadzą. - szturchnęła elfa. Mógł utargać więcej od niej, toteż siłą rzeczy potraktowała go jako woła roboczego. Sama zaczęła myszkować po domu. Panowie ululali się porządnie, toteż nie musieli się nawet spieszyć.
Tuż po tym wyszła na zewnątrz, rozejrzała się. Nie zamierzała iść pieszo dokądkolwiek.
- Dobra, teraz czas na konia, muła albo krowę... Szybciej, no! - pogoniła elfa.

Hayven

Hayven

29.08.2014
Post ID: 77486

- Wypraszam sobie! Przeciw szabrowi nie mam nic przeciwko, ale nikt nie będzie się mną wysługiwał! - ze świętym oburzeniem zadarłem nos do góry i udałem się na przeszukiwanie domu krasnala. Obrzuciłem karły spojrzeniem. Brzydziłbym się dotknąć któregokolwiek z nich, ale może któryś miał coś, co mogłoby być warte zachodu?

- Tak na uboczu i owszem, celowo użyłem tego słowa - do tego elfa, u którego wcześniej byliśmy, nie wracam za żadne skarby! Za to jeszcze nie odwiedziliśmy kupca, który mieszka na wschodzie, jeśli mnie pamięć nie myli.

Bychu

Bychu

29.08.2014
Post ID: 77504

Sirius [następnym razem proszę nie ustalaj cen oraz nie mów jako NPC, gdyż to jest moja rola jako MG. Inaczej poczuję się niepotrzebny :<]

Udało Ci się opędzlować dwóch zalanych krasnoludów, właściwie nie miałeś z tym większego problemu. Gorzej poszło z ilością złota które zrabowałeś, łącznie opędzlowałeś ich obu na 12 monet oraz jakiś dziwny, pokrzywiony sztylet. Ciężko było Ci określić czy ma on jakieś specjalne zastosowanie, jednak wiedziałeś, że nie jest to zwykła broń.

Architectus
Szedłeś kilka minut, zbliżając się do chaty zobaczyłeś Jaszczuroluda. Na początku zdziwiło Cię to, gdyż ta rasa słynęła raczej do piromanckich zapędów niż do chęci leczenia kogoś, zwłaszcza za darmo.
Wszedłeś do chaty gdy gospodarz warzył coś w wielkim, brązowym kotle.
Postałeś chwilę w milczeniu, lecz Jaszczurolud postanowił rozpocząć rozmowę.
- Nowa twassssz w wiosssce, dawno nikogo tutaj nie widziałem - rzekł - co Cię tutaj sssprowadza? Sssszukasz ussssdrowienia czy może chsssesz sssię nauczyć tej ssszzztuki? Jessstem Knosssss.
Tymi słowami zakończył swoją wypowiedź.

Ignis & Hayven

Dosyć sprawnie poszło Wam przeszukiwanie chaty oraz zapitych krasnali. Udało Wam się znaleźć koło 30 monet. Jednak nie to było najistotniejsze. Bardziej zaciekawił Was wisior w kształcie prostokąta, z datą na 69 lat wstecz. Widniały na nim runy, jednak były na tyle niewyraźnie, że nie udało Wam się ustalić.
Po wyjściu z chaty w której samo przebywanie powodowało upojenie alkoholem Violett ujrzała wózek, który służył do transportowania beli siana. Nie było przy nim konia ani innego zwierza pociągowego.

Wszyscy
Powoli zaczynało się ściemniać. W wiosce było bezpiecznie, jednak na tych opuszczonych ulicach można było odczuwać strach. Strach przed ogarniającym wszystko mrokiem.

Architectus

Architectus

5.09.2014
Post ID: 77582

Zobaczywszy Jaszczuroczłeka stwierdził w myślach, że skoro z obejściem świata mu się nie śpieszy, a sama podróż go satysfakcjonuje, dłużej zawita w Aleroth.
- Nazywam się Volker - obieżyświat. Do usług - skłonił się zamaszyście. - Pochodzę z siedziby klanu Parujących Źródeł, a jako że moje nogi przyprowadziły mnie do Aleroth, chcę się poduczyć sztuki leczenia - Reptilion przyjrzał się Knossowi i postarał się mówić w żargonie jaszczoroludzi. - Liznąłem podstawy ratowania i pomocy, jednak to wciąż mało by uchronić kogoś przed przypadkowym kontaktem z trucizną, zawartą w mojej ślinie. Chcę, przede wszystkim, poznać substancje, które ją zneutralizują, i zakupić kilka flakoników zanim sam nie zacznę się w nie zaopatrywać - patrzył bacznie w oczy rozmówcy i starał się delikatnie wyszczerzyć zęby by ułożenie jego ust choć trochę przypominało uśmiech. Dostrzegłszy odwzajemnienie przyjaznego gestu skierował swe kroki w stronę uzdrowiciela, stukając pazurami o podłogę i nie przestając odpowiadać na jego pytania. Pochylił się by przejść pod żyrandolem ze świecami, podwieszonym pośrodku izby na suficie. - Szukam również schronienia na noc i ciepłego posiłku. Gdzie mógłbym przenocować do świtu? Co więcej, oprowadziłbyś mnie po okolicy? - podszedł, uścisnął dłoń gospodarzowi. - Bardzo miło mi cię poznać, Knossie. Wyglądasz na mistrza w swoim fachu, wspaniale, że na ciebie trafiłem, gdyż szukałem alerothskiego uzdrowiciela - wyrażając swoje zainteresowanie, zasyczał przez kły i zakręcił prążkowanie umięśnionym ogonem. - Posiadasz w swoich zbiorach mapę tej krainy? Chciałbym wiedzieć którędy się kierować wyruszywszy w dalszą drogę po pełni księżyca. Opowiedz mi, proszę, w jakich okolicznościach Źródło osłabło? Znasz osobiście Madeusa? Odkąd zaszło Słońce, odczuwam zmrożenie w twoich żyłach. Czego się obawiasz? Co czyha w ciemnościach? - podszedł do okna, odchylił firanki i zajrzał na podwórko. Po chwili ponownie spojrzał na gospodarza. Widząc zakłopotanie na jego twarzy zmienił temat rozmowy i skierował swój pysk w stronę brązowego naczynia. - Ładnie pachnie. Cóż takiego ważysz w tym kotle?