Oberża pod Rozbrykanym Ogrem

Gry Wyobraźni - "Purgatorium [Gra]"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gry Wyobraźni > Purgatorium [Gra]
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
,  dodaj nowy wątek
Xelacient

Xelacient

14. listopada
Post ID: 83687

Wywód chemika może nie zrobił wrażenia na klamce, ale jakoś to nie obeszło Otto, i tak jego monolog był całkiem składny jak na coś wymyślonego na szybko, byle zaspokoić żądny tłum dookoła, na ale drzwi się otworzyły to nie było potrzeby go poprawiać.

Później dobito targu i... i coś zaczęło sie dziać z jego wspomnieniami. W sumie w przypadku Otto nie były one jakoś wielkie, toteż przyjął je bez problemu. Co prawda dalej nie wierzył w możliwość zmiany "czasoprzestrzenii", za to jak najbardziej wierzył, że mogli im pozmieniać wspomnienia. Co do ludzi "wybranych na śmierć" pomyślał sobie, że organizacja, która "organizuje tą kurację" równie dobrze może mieć agentów, którzy spowodują ten karambol samachodowy, albo strzelą ludzi wyładowaniem elektrycznym za pomocą jakiejś tajnej broni. Myśl, że ta "tajemna organizacja" w ten sposób pozyskuje sobie kolejnych ludzi do eksperymentów, była... niepokojąca. Jednak nie wypowiadał jej głośno, nie chciał się narażać komuś kto "kontroluje" tą symulacją. Kimkolwiek on był.

Za to uznał, że warto załagodzić spór, co prawda bitka między Niemą, Walterem i Leą się zakończyła to pomyślał, że parę słów nie zaszkodzi.

- Proszę Państwa - dodał spokojnie zbliżając się do grupki - zachowajmy spokój, jesteśmy Niemcami, a nie bandą Polaków... Gobbels i Nadim też się liczą jako Niemcy, bo się wychowali w naszym wspaniałym kraju - wtrącił szybko - tylko ten żyd Alois nie pasuje, ale nawet żydzi są lepsi od polaków. Po żydach wiadomo czego sie spodziewać, a Polacy to taka chaotyczna hołota... nie można przewidzieć ich zachowania. Zachowują się jak Walter, tylko gorzej... w sumie jak o tym myślę to zaczynam podejrzewać, że Walter ma jakieś polskie korzenie - dodał do siebie - najpierw wydaje wyrok na niewinnych, teraz przysięga, że nigdy ich nie skrzywdzi - dodał krzywiąc się, Otto tak bardzo nie ufał Walterowi, że nawet jego przemianę w Altera wziął za jakiś podstęp - nie zmienia to faktu, że jego zabicie nijak nie pomoże tym niewinnym ofiarom, znacznie lepiej będzie pomóc mu w "uzdrowieniu". Może wtedy jeśli wróci do realnego świata to ruszy go sumienie i spróbuje pomóc jakoś tym ofiarom czy ich rodzinom... w sumie wszyscy będziemy mogli się jakoś do tego przyczynić, bo mimo wszystko wszyscy skorzystamy na większej ilości czasu, prawda? - zapytał retorycznie na koniec - Teraz proponuje choć minimalnie naprawić wyrządzone zło i za trochę naszego czasu wykupić uzdrowienie tego chorego dziecka! - dodał podnosząc głos, by wszyscy usłyszeli - Niemcy, nie potrzebują dobrej pogody, ani dobrych plonów, bo Niemcy mają NAWOZY SZTUCZNE! - dodał dumnie wypinając pierś, jakby to on co roku zapewniał Niemcom dobre plony, w sumie wedle jego przekonania tak właśnie było - a nawet gdy są złe to Niemcy mogą sobie sprowadzić żywność za bezcen z jakiegoś biednego kraju... na przykład Polski! - dodał na koniec, po czym nagle przypominając sobie o upływającym czasie, podbiegł do handlarza, by w ostatnim momencie dobić z nim targu o uzdrowienie dziecka. Nawet już się nie pytał ile czasu to będzie kosztować, bo nie było czasu. Otto nie spodziewał się oporów wobec swojej decyzji, Alois już sobie poszedł!

- Tylko mam nadzieję, że to będzie jakieś Niemieckie dziecko, a nie Polskie - mruknął do siebie, po tym jak handlarz zniknął.

Nadszedł czas przemarszu do dalszego pokoju. Jednak najpierw trzeba było zebrać pozostałych pokojowiczów. Otto oczywiście zaczął od Nadima, bo mu na nim najbardziej zależało.

- Dobra no... jak wam tam... Westalki - zwrócił się do sukkubic powstałych dla niego i dla jego zięcia (niedoszłego!) - zrobiłyście swoje, to teraz stąd uciekajcie! I nie chcę was więcej na oczy widzieć! - ciążą jednej z nich absolutnie się nie przejął. To była symulacja, wiec równie dobrze mogłaby zajść w ciąże od dotknięcia... tak jak było u lamy. Zasadniczo Otto nie przejmował się Bytami, bo... były symulacjami! Dlatego też fakt "zabicia" sukkuba przez Waltera nie zrobił na nim wrażenia... nawet jeśli jego zgon wyglądał... realistycznie. Der Chemiker co prawda unikał walki z bytami, bo uważał ją za bezcelową, a do tego istniało ryzyko, że łatwe uleganie agresji w tej symulacji sprawi, że po "odrodzeniu" również zaczną łatwo ulegać agresjii, niemniej mógłby wszystkie Byty wytruć w komorze gazowej i zrobiłby to z takim samym wyrazem twarzy z jakim przełącza kanały w telewizorze.

- Wstawaj Nadim, zrobiłeś to dla dobra własnego oraz Laury... poza tym nie obwiniaj się, bo to ja Ci kazałem to zrobić! - rzekł Otto pomagając wstać arabowi, co prawda argumentacja była naciągana, ale inżynier chciał by jego rozmówca szybko sie pozbierał - a teraz ubierz się z powrotem i pomóż mi założyć mój kombinezon z powrotem!

Ostatecznie życzenie Der Chemikera mogło się wydać reszcie absurdalne, niemniej ten koniecznie chciał się wbić z powrotem w swój ślimako-pijawko-metaliczny tesserakt. Uważał się za w pełni zregenerowanego, niemniej uważał, że im lepiej się "zsynchronizuje" z "kombinezonem" to tym jego "odrodzenie" w "inkubatorze" będzie... lepsze.

,  dodaj nowy wątek