Gorące Dysputy

Ruchome obrazy - film - "Filmy katastroficzne"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gorące Dysputy > Ruchome obrazy - film > Filmy katastroficzne
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Kameliasz

Archidyplomata Kameliasz

15.06.2008
Post ID: 29860

Nie widziałem (albo nie zauważyłem :P) takiego tematu, więc jak powtarzam to bez wahania proszę go usunąć.
Lubicie filmy katastroiczne? Według mnie to fajna rozrywka, mimo że wszystkie formalnie mówią o tym samym (koniec świata itepe, tylko pod różnymi postaciami).
Mam dwa ulubione filmy katastroficzne - Jądro Ziemi (The Core) za Wergiliusza i ostatni dialog dra Zimsky'ego, który brzmi "Po co ja to, k***a, robię?"
Drugim jest "Pojutrze" (The Day After Tomorrow), bo lubię Jake'a Gyllenhaala jako aktora, i za głęboko zapadający w pamięć widok skutej lodem Statuy Wolności.

Dragonthan

Dragonthan

15.06.2008
Post ID: 29865

„Trzesięnie ziemi” („Earthquake”, 1974) - Trzęsienie w Los Angeles, jak dla mnie klasyka kina katastroficznego

“Trzęsienie ziemi w Nowym Jorku” (“Earthquake in New York”, 1999) - To samo tylko, że w Nowym Jorku

„Wulkan” („Volcano”, 1997) - No to jest dopiero klasyk, wulkan w samym środku Los Angeles :)

„Twister” („Twister”, 1996) - Następny klasyk kolejnego żywiołu ziemi

Architectus

Architectus

3. kwietnia
Post ID: 86803

Do tej pory miałem okazję uczestniczyć w trzech katastroficznych seansach, które cenię za ujmujące i dodające mi okazji do kontemplacji elementy. Prezentują różny dostęp do rozwagi, z każdym z nich wiąże się lekcja. Poprzez interakcje między postaciami przypominają także o tym życiu, które nadal trwa. Zawierają przekaz praktycznej wiedzy, dotyczącej doświadczania krańcowo wyzwaniowych zdarzeń, i sprzyjają lepszej gotowości na nie. Jestem aż wzruszony, że dzięki jej stosowaniu można tak wiele ochraniać i zapobiegać. Dzieła przedstawię w kolejności premier kinowych, od najwcześniejszej.

Przechodząc do meritum, latem 2015 roku do kin trafił norweski film o tytule "Fala". Fabuła rozgrywa się w kraju pochodzenia tej produkcji i przezornie opisuje zdarzenie jakie może mieć miejsce w przyszłości. W skałach zboczy niektórych fiordów występują pogłębiające się szczeliny wskutek procesów erozyjnych, coraz bardziej rozdzielające masy lądu, które mogą osuwać się do wody wywołując potężne fale zmywające doszczętnie miasteczka leżące u podnóża. Nie raz doszło do tego typu tragedii, dlatego opisywany scenariusz dotyczy właśnie takiego niezaplanowanego kataklizmu i związanymi z nim przygotowaniami, przy jednym z faktycznych miejsc o nazwie Geiranger, w zachodniej części wskazanego wcześniej państwa. To zatoka, jak wiele innych w tamtych rejonach, głęboko wcinająca się w głąb lądu ze stromymi brzegami i z zapierającymi dech w piersi pięknymi pejzażami. Geolodzy stale przypatrują się sytuacji z pomocą czułych sprzętów, by w momencie zagrożenia ogłosić alarm, gdyż po osunięciu się skał mieszkańcy mają dziesięć minut na ewakuację, zanim wzniesiona na około osiemdziesiąt metrów ściana wody dotrze do najbliższej wioski. Mocną stroną filmu jest poruszająca muzyka, naprzemiennie występująca ze scenami pełnymi ciszy, skomponowana przez pan Magnusa Beite. Dla chętnych, puszczam w gramofonie utwór Anyone Left, pochodzący ze ścieżki dźwiękowej do tej produkcji.

Według mnie topiące się statki pełne załogi wypełniają definicję katastrof, stąd wskażę, że pod koniec 2015 roku oczy widzów ujrzały "W samym sercu morza", będący kostiumowym filmem o ludzkim ocaleniu po rozbiciu korabu wielorybniczego w pierwszej połowie XIX wieku, a przy tym pokazujący tradycje marynarzy oraz ówczesny sposób na zarobek, gdy wielu mężczyzn decydowało się na zarabianie na życie poławianiem głównie kaszalotów spermacetowych dla ich bogatych wnętrz (nazwę których zawdzięczają oleistej substancji w ciele, pomagającej im w echolokacji i pławności), największych drapieżnych i najgłębiej nurkujących ssaków na Ziemi, osiągających długość do 20 metrów, wagę 75 ton, i mogących zanurzać się nawet do 1,5 kilometra. Produkcja do przyjrzenia się niezależnie od dramatycznych prawdziwych wydarzeń załogi wypływającej z portu u wybrzeży stanu Massachusetts w Nowej Anglii, nad Oceanem Atlantyckim, oraz od napisanej książki inspirowanej tą historią. Nie jest napełnioną fajerwerkami opowieścią pełną dynamicznej akcji. To twórczość fikcyjna ze zbiorem zdarzeń jakie mogłyby mieć miejsce, gdyby grupa określonych osób napotkała konkretne okoliczności. Opowiada o spotkaniu z lewiatanem i konfrontacji posiadanej dotychczas uczoności ludzi z nowymi faktami, i osadzaniu się ich w rozumach. Wyraża znaczenie liczenia na własne umiejętności by przetrwać na bezlitosnym oceanie, któremu ograniczoność użytkowych zasobów i sztormowa pogoda nie jest obca. Co istotne, zwierzę nie jest tu ukazane jako potwór. To człowiek katastroficznie może się nim stać, gdy zaślepiony pozbawi się tego czemu ufam, na co się zdaje, na czym polega, przemieniając się w bestię jaką chce pokonać. Na nadmienienie zasługują w tym seansie, na tle pięknych ujęć toni oceanicznej, efekty pracy scenografów, w postaci wybudowanego do scen statku, oraz kostiumografa pana Juliana Daya, znanego chociażby z cenionego przeze mnie dreszczowca z 2016 roku "Zdrajca w naszym typie".

Ostatnim z przytaczanych filmów jest "Żywioł: Deepwater Horizon" z trzeciego kwartału 2016 roku. Opiera się na dramatycznych wydarzeniach z kwietnia 2010 roku, dziejących się około 60 kilometrów na wschód od Luizjany, w Zatoce Meksykańskiej. Precyzyjnie mówiąc, na mobilnej platformie wiertniczej - wykorzystywanej w morskim przemyśle wydobywczym paliw kopalnych - liczącej ponad 120 osób załogi. Z powodu pośpiechu i pazerności, oraz związanym z nią niedopilnowaniem norm bezpieczeństwa, nastąpiła seria awarii. W ich następstwie doszło do kilku eksplozji, wycieku ropy naftowej z podwodnego odwiertu około 1600 metrów pod powierzchnią wody, i groźnego wybuchu poprzedzającego pożar pływającej konstrukcji, poruszanej podwodnymi śrubami okrętowymi. Pracownicy starali się przeżyć w skrajnie nieprzewidywalnej sytuacji - sięgając po pokłady heroizmu - do czasu przybycia straży przybrzeżnej, która miała szmat drogi do pokonania, by dotrzeć na destabilizujące się stanowisko zagrożonego obiektu morskiego. Ze szczegółow dotyczących tworzenia filmu, dźwiękowcy dokonali przekonującego montażu dźwięku - z różnorodną paletą odgłosów destrukcji - dla warunków na dnie oceanu oraz powierzchni wody, ze szczytem platformy wiertniczej.