Gorące Dysputy

Tropiciele rzeczywistości - polityka i społeczeństwo - "Atak Rosji na Ukrainę"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gorące Dysputy > Tropiciele rzeczywistości - polityka i społeczeństwo > Atak Rosji na Ukrainę
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Tarnoob

Tarnoob

13. marca
Post ID: 87627

Temat mówi sam za siebie. Co macie tutaj do dodania? Przez te dwa tygodnie pojawiło się u mnie sporo opinii, ale też pytań bez odpowiedzi.

1. Obawiam się efektu domina i następnej wojny z udziałem Rosji, mianowicie III wojny czeczeńskiej. O przesłankach można by napisać osobny wątek.

2. Gdyby Rosja użyła broni jądrowej, to może nie być dobrej odpowiedzi (reakcji).

3. Nie wiem ani czy w Rosji będzie zamach stanu, ani czy powinien on się odbyć, ani jak na niego zareagować; np. czy wybaczyć gen. Szojgu jego zbrodnie, jeśli to on by został nowym dyktatorem.

4. Ukraina daje Polsce więcej niż Polska kiedykolwiek dała Ukrainie i może jej dać. Dlatego ta pomoc uchodźcom to nie jest bohaterski altruizm, tylko psi obowiązek i wdzięczność dla elementarnej przyzwoitości. Wiem, że teraz upraszczam, personifikując całe kraje.

Tabris

Tabris

17. marca
Post ID: 87639

Temat wcale nie mówi nic za siebie, bowiem jest to atak Rosji na Ukrainę. Putin nie spadł z nieba. Podobnie jak Taroo mam też całe multum przemyśleń i wydaje mi się, że ma je każdy. Z tym, że ludzie korzystają z najróżniejszych mediów i znajduje to odzwierciedlenie w tym jak widzą konflikt. Moje akurat, z nawyku, układają się wedle różnych historycznych analogii. Od wojny Krymskiej po sprawy współczesne. Naprawdę nie chcę się rozpisywać, więc tak się spytam pobocznie odnośnie Czeczenii, czemu miałoby się tam stać coś wojennego? Wydaje mi się, że jest tam stabilnie i aby w tej jedynej autonomicznej części Rosji doszło do jakiegoś-czegoś. W zasadzie ogólna smuta mogłaby zachwiać tamtejszymi rządami Kadyrowa.

Jak Rosja użyje broni atomowej to odpowiedzią jest użyć jej również, b. proste.

Baronus

Baronus

17. marca
Post ID: 87640

1. Ostatnio jest coraz gorzej. Jeszcze sie covid nie skonczyl a juz wojna. Na logike bedzie jeszcze gorzej czyli III Swiatowa. I nie chodzi o wojne NATO z Rosja. Jest Bliski Wschod gdzie wisi na wlosku. Jest Pekin. Tam sie az gotuje.

Przewrot na Kremlu pewnie bedzie. Trudno orzec kto wyplynie ale zaprowadzi swoj rezim i bedzie chcial tez grabic surowce bo po prostu taka tam ekonomia.

Wojna atomowa to raczej taktyczna. Nikt nie pojdzie na totalne zniszczenie Ziemi. Bo sam by zginal.

No nie to Polska przez stulecia bronila wschodu przed Moskwą! A Kozacy oddali sie Moskwie w panowanie stad do dzis nie moga sie odkleic. A zbrodni z ich strony tez bylo niemalo.
Oczywiscie jednak zamkniecie sie bylo by ohydne i glupie bo im wiecej sukcesow Moskwy tym bardziej grozi i nam agresja. I to gorsza. Bo mocniejszy Kreml to bardziej bezczelny i bezkarny Kreml. Ponadto wlasnke starcie z NATO bylo by brutalniejsze i tu mogli by uzyc ,taktycznie' atomu.
Absolutnie jedyna opcja jest pomoc Ukrainie we wszystkim. Oczywiscie pomoc a nie zeby samemu sie pograzyc. To musi byc najpierw USA potem my ale my mamy popychac USA.

ToWeRH3

ToWeRH3

18. marca
Post ID: 87643

Baronus

Przewrot na Kremlu pewnie bedzie. Trudno orzec kto wyplynie ale zaprowadzi swoj rezim i bedzie chcial tez grabic surowce bo po prostu taka tam ekonomia.

Ja bym powiedział, że nawet na pewno będzie (z nimi niczego pewnego nie można powiedzieć). A cały rozwój sytuacji będzie zależał od tego, kto przyjdzie po Putinie i z kim będziemy musieli negocjować. Nie wierzę, że trafi się jakiś nastawiony pacyfistycznie, ale może to będzie ktoś na tyle obliczalny, że będzie można prowadzić dyplomację.
Nie jestem specjalistą od polityki wschodniej, ale jakoś nie widać nikogo, kogo Putin by wyznaczył jako swojego następcę. Pozostaje nam więc obserwować rozwój sytuacji politycznej.
Swoją drogą rubel odzyskuje pomału swoją wartość, więc póki co sankcje okazują się być bronią obosieczną. Rosja (póki co) nie zbankrutowała, ale za to u nas inflacja wzrosła.

Baronus

Wojna atomowa to raczej taktyczna. Nikt nie pojdzie na totalne zniszczenie Ziemi. Bo sam by zginal.

O ile w ogóle będzie. Od "taktycznego" użycia atomu, do pełnej anihilacji nie duży krok. Także myślę, że póki co straszymy się wzajemnie atomami, bo nawet ograniczone użycie takiej broni nie daje pełnej gwarancji czy odpowiedź drugie strony również będzie "tylko" taktyczna.

Baronus

Absolutnie jedyna opcja jest pomoc Ukrainie we wszystkim. Oczywiscie pomoc a nie zeby samemu sie pograzyc. To musi byc najpierw USA potem my ale my mamy popychac USA.

Zdecydowanie tak. Bo (używając analogii z heroes) Ukraińcy dość dobrze zainwestowali w defensywę i taktykę, często wchodzi im też morale, za to nie wzięli 'umiejki' do ataku i tu mają zbyt małe staty, by kontratakować. Za to Rosjanie nie mają logistyki i bonusów do rekrutacji, więc jakikolwiek przerzut dodatkowych jednostek jest niemożliwy (póki co). Całe to straszenie 40.000 syryjskich bojowników, albo dodatkową rekrutacją wojsk jest (powtarzam, póki co) nierealne.
Na razie grozi nam przedłużający się konflikt, gdzie Rosjanie będą dosyłać co najwyżej słabo wyszkolone, nisko levelowe jednostki, Ukraińcy będą je sukcesywnie niszczyć i tak wkoło macieju.
Rozwiązaniem nie jest też wysyłanie sił rozjemczych NATO/UE/ONZ, jak to zaproponował pewien polityk. (czym naraził nas na reperkusje i dał pożywkę Putinowi, twierdzącemu że Polska to siedlisko zła, które liczy na upadek Rosji)

Taro

Taro

18. marca
Post ID: 87647

Jedna uwaga co do tego, co napisał Tarnoob - Ukraina robi nam przysługę przy okazji a nie z dobrego serca. Obowiązki mamy wobec własnego narodu i państwa, pomagać innym możemy ale nie musimy. Gdyby to Polska została zaatakowana najpierw, śmiem wątpić aby Ukraina bohatersko nadstawiła za nas pierś.

Osobiście jestem zwolennikiem pomocy ale trzeba to robić z głową. Ludzie w pierwszym odruchu rzucili na to sporo zasobów, ale Ukraińców będzie przybywać a nasz początkowy zapał będzie się kurczyć. Dodajmy do tego nadchodzący kryzys gospodarczy i może wyniknąć sporo kłopotów. Z jednej strony dobrze, że część pójdzie do pracy i przyczyni się do wzrostu gospodarki, ale wielu z nich trzeba będzie utrzymać na nasz koszt.

Zastanawiam się trochę czy z perspektywy przeciętnego Ukraińca nie byłoby lepiej, aby Rosja wygrała. Uniknęłoby się wojny i wszystkich związanych z nią zniszczeń, Rosja ma silniejszą gospodarkę i może nawet pod jej panowaniem Ukraina rozwijałaby się lepiej niż teraz? To luźna hipoteza, nie znam się zupełnie na klimatach rosyjsko - ukraińskich i nie wykluczam drenowania Ukrainy przez okupanta, ale kto wie?

Zacząłem doceniać nasz zachodni świat. Europa po IIWŚ zrobiła mentalny postęp i teraz się uwidoczniło jaką wartość ma podejście, że nie można w imię interesów brutalnie wejść komuś do domu i wziąć siłą co się chce. Owszem, zdarza się korupcja czy układy ale sam fakt, że można się oburzać na nie a nie na wojnę to jest duże coś. Amerykanie nie są święci ale zdecydowanie wolę żyć w Pax America i UE niż w Pax Russia. Europa weszła w XXI w., Rosja to mentalnie XX w. albo i dalej. Ich elity mają sentymenty imperialne i w naszym długofalowym interesie jest wypchnąć ich na wschód najdalej jak się da, sprowadzić do roli średniego państwa które nie wychyla swojego łba zbyt daleko. Oczywiście łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale przy myśleniu jakie mają mamy chyba system zerojedynkowy. Przydałaby się do tego Białoruś, ale trzymanie z dyktatorem ciężko uzasadnić.

Stawiam mimo wszystko na porażkę Ukrainy. Straty rosyjskie choć cieszą, nie są duże. Wojna trwa krótko. Rosjanie mają zasoby i będą powoli zdobywać przewagę. A sankcje nie okazały się tak silne jakbyśmy chcieli. Na razie nie wierzę też w zamach na Putina, wydaje mi się, że on wzbudza tam zbyt wiele strachu aby ktoś się wychylił.

Alchemik

Alchemik

22. marca
Post ID: 87652

Zgodzę się z Tabrisem - nie "Putina", lecz "Rosji" atak na Ukrainę. Niech sobie padają sformułowania agresji Hitlera czy Stalina na Polskę, bodaj i bombardowania Japonii przez Roosevelta z Trumanem. Mnie tego typu ekwilibrystyka - grzecznie ujmując - nie leży.
Nie chce mi się prognozować przebiegu wojny ani skutków sowieckiego bestialstwa, jawią mi się same ponure scenariusze. Byłbym jednak przemile zaskoczony, gdyby ten zahukany, kształtowany pod pręgierzem naród zdobył się wreszcie na jakiś przewrót.

Tarnoob

Tarnoob

23. marca
Post ID: 87654

Przepraszam za to spóźnienie o tydzień – nie spodziewałem się w JB takiej aktywności. ^_^

Tabris

Temat wcale nie mówi nic za siebie, bowiem jest to atak Rosji na Ukrainę. Putin nie spadł z nieba.

Alchemik

Zgodzę się z Tabrisem - nie "Putina", lecz "Rosji" atak na Ukrainę. Niech sobie padają sformułowania agresji Hitlera czy Stalina na Polskę, bodaj i bombardowania Japonii przez Roosevelta z Trumanem. Mnie tego typu ekwilibrystyka - grzecznie ujmując - nie leży.

Zgadzam się, że to jest wytwór patologicznej kultury – tyle że teraz trzeba pokładać nadzieje w rosyjskiej opozycji i nawet w rosyjskich elitach, tak jak Vader był jedyną nadzieją na zatrzymanie Sidiousa. Pospolita, wymierzona w cywilów rusofobia jest nie tylko krzywdząca, ale też taktycznie głupia. Godzi nie tylko w „naszych” Rosjan jak Nawalny, ale też w innych Słowian, w tym Polaków, bo te narody niekoniecznie są odróżniane, zwł. poza Europą. Może też się obrywać prawosławnym i grekokatolikom, tak jak po Strajku Kobiet zdarzały się ataki na kościoły luterańskie, które były po tej samej stronie, co SK, przeciw Kościołowi katolickiemu... Z podobnych powodów WHO zwalcza historyczne, potoczne nazwy jak „choroba gejowska” na AIDS, „chińska grypa” na covida, „wariant indyjski” na deltę itd. Walka z nazwą grypy hiszpanki może być zbędna, ale w początkowych fazach zagrożenia potrzebna jest precyzja.

Analogie z Hitlerem, Stalinem i Rooseveltem są i dobre, i złe. Roosevelt miał jakąś demokratyczną legitymację, a USA nie była państwem cenzury, dlatego obwinianie narodu amerykańskiego jest odrobinę mniejszym złem niż obwinianie ogółu niemieckiego czy sowieckiego. Chyba nie muszę mówić, do którego przypadku jest bliżej Putinowi...

Tabris

Naprawdę nie chcę się rozpisywać, więc tak się spytam pobocznie odnośnie Czeczenii, czemu miałoby się tam stać coś wojennego? Wydaje mi się, że jest tam stabilnie i aby w tej jedynej autonomicznej części Rosji doszło do jakiegoś-czegoś. W zasadzie ogólna smuta mogłaby zachwiać tamtejszymi rządami Kadyrowa.

Jako nowicjusz widzę różne powody: i w samej Czeczenii, i we właściwej Rosji, i poza Rosją w ogóle, w dodatku w różnych stronach świata. Niepodległość Czeczenii lub tamtejsza wojna jest na rękę chyba wszystkim oprócz Putina itp. stukniętych imperialistów:

1. Dla Czeczenii niepodległość to jakaś namiastka bezpieczeństwa i dumy, mimo że okupionych biedą; ponoć Rosja dopłaca do tego interesu – ale po wyzwoleniu mogliby się znaleźć jacyś inni sponsorzy. Głód niepodległości może wzrosnąć, skoro teraz Kreml Czeczenów opluł i podeptał – wysłał do mordowania, na śmierć i pociągnął na gospodarczo-polityczne dno. Rosyjska protekcja przestaje być Czeczenom do czegokolwiek przydatna – Rosja już nie jest samodzielną siłą skutecznie chroniącą tamtejszy sunnizm przed wpływami Zachodu i szyickiego Iranu.

2. O ironio dla wielu Rosjan ta niepodległość też jest na rękę. Nacjonaliści z jednej strony kojarzą się z imperializmem – bo bywają militarystyczni – ale przynajmniej niektórzy z nich są gotowi okroić własny kraj dla świętego spokoju od wewnętrznej migracji. Nawalny to chyba przykład takiego endeka, co chce Rosji demokratycznej, ale dla Rosjan. Te motywy mogą być przerażająco szowinistyczne i wykluczające, ale mogą odegrać jakąś rolę; zwłaszcza że Rosji ten interes się średnio opłaca – najpierw wydała kupę zasobów na zniszczenie małego terenu, a potem drugą kupę na odbudowanie go. Mają z tego trochę więcej terenu, fabrykę mięsa armatniego i popsucie kontaktów z różnymi krajami.

3. Kraje islamskie chyba rosną w siłę względem Rosji i coraz bardziej się od niej dystansują, przez zbliżenie Rosji do Chin – bodaj najbardziej islamofobicznego kraju świata, co pokazała Ujguria.

4. Wspomnianym Chinom ta niepodległość – najlepiej poprzedzona wyniszczającą wojną – też jest na rękę. Rosja dalej jest za silna, żeby jej siła była w chińskim interesie; tego niedźwiedzia trzeba wykastrować i założyć mu smycz, żeby móc go bezpiecznie tresować i budować swoją siłę na jego sile. W dodatku wspieranie niepodległej Czeczenii to sposób na ocieplenie wizerunku na Zachodzie i poprawienie z nim kontaktów; i tutaj dochodzimy do następnego punktu.

5. Powstanie w Czeczenii to jakiś sposób na uratowanie Ukrainy, choćby Czeczenia miała się stać nowym Afganistanem jak w rosyjskiej propagandzie. Historia trochę się powtarza i teraz afgańscy talibowie mogą być niezłym proxy. Gdyby nie chcieli podać ręki zachodnim agentom i robić za ich posłańca dozbrajającego Czeczenów, to może podaliby rękę braciom w wierze z Arabii Saudyjskiej, jakoś dogadującej się z Zachodem... Jeśli wsparcie dla powstańców przepchnąć przez takie podwójne proxy, to Rosji może być trudno udowodnić taki pośredni atak NATO.

Też nie podejrzewam nagłego wybuchu tej wojny, bo zwyczajnie za mało o tym wiem – jaka tam jest opinia publiczna, ile kto ma zasobów itd. Mimo to też się spodziewam tamtejszych niepokojów; może jakiś zamach, może uznanie niepodległości Czeczenii przez któryś marginalny kraj...

Tabris

Jak Rosja użyje broni atomowej to odpowiedzią jest użyć jej również, b. proste.

Właśnie nie takie proste, bo Rosja ma więcej niż jedną bombę. Zaatakowana jądrowo, choćby w odwecie, może jeszcze długo strzelać. Taką zmasowaną walkę typu MAD Zachód by pewnie wygrał, ale to byłoby pyrrusowe zwycięstwo.

Alchemik

Alchemik

24. marca
Post ID: 87656

Nie chodzi o żadne sianie rusofobii, ale o zwyczajne nazywanie rzeczy po imieniu: zbrodniczej napaści Rosji na suwerenne państwo. Wszelkie eufemistyczne uniki uważam za zbędne.
Natomiast doceniam troskę o rosyjskich cywilów... Tylko kto najbardziej ucierpi z powodu sankcji gospodarczych? A ci doświadczający ostracyzmu artyści, naukowcy, wykluczani sportowcy - po co to?
Rosyjskie społeczeństwo musi ponosić konsekwencje barbarzyństwa, jakiego dopuszcza się ich kraj. Przynajmniej tyle.

Tarnoob

Tarnoob

24. marca
Post ID: 87657

Zbędne to może być w przyszłości, jak uprzedzenia do X przestaną uderzać w dużo szersze grupy. Polacy także w Europie bywają brani za Rosjan, a kościoły greckokatolickie i cerkwie prawosławne mogą być teraz na celowniku jak meczety po zamachach i kościoły rzymskokatolickie po kolejnym skandalu seksualnym.

Trzeba solidarności nie tylko z ukraińskimi wojownikami i uchodźcami, ale też z „naszymi” Rosjanami i Białorusinami, bo właśnie w nich jest duża nadzieja.

Tabris

Tabris

26. marca
Post ID: 87662

Taro

Zastanawiam się trochę czy z perspektywy przeciętnego Ukraińca nie byłoby lepiej, aby Rosja wygrała. Uniknęłoby się wojny i wszystkich związanych z nią zniszczeń, Rosja ma silniejszą gospodarkę i może nawet pod jej panowaniem Ukraina rozwijałaby się lepiej niż teraz? To luźna hipoteza, nie znam się zupełnie na klimatach rosyjsko - ukraińskich i nie wykluczam drenowania Ukrainy przez okupanta, ale kto wie?

Porównanie gospodarcze Rosji i Ukrainy nie jest takie oczywiste. Jakkolwiek oczywiście Rosja ma większą gospodarkę to już porównanie wartości PKB na głowę może być mylące. Wynika to z tego, że FR jest państwem surowcowym, a zyski z eksportu tychże zasilają głównie kastę rządzącą i największe ośrodki, głównie Mosquę i Petersburg. Ukraina jest choć biedniejsza, to jednak bardziej równa pod tym względem. Dokonano też dużych reform gospodarczych jak i samorządowej. Mimo że sankcje wprowadzone w 2014 r. na Rosję zostały uznane teraz za niewielkie, to jednak skutecznie przyczyniły się do obniżenia poziomu życia. Z kolei w Ukrainie tenże poziom rósł. Powoli i nie prześcigając Rosji, ale może za kilka lat przegoniłby ją. Dodatkowo jako że Rosja ma problemy gospodarcze na własnym podwórku nie wydaje się możliwa pomoc gospodarcza dla podporządkowanej Ukrainy. Tak było zresztą z Białorusią. Od lat 90-tych była dotowana przez Moskwę, ale to wsparcie się skończyło i efekty tego mogliśmy obserwować rok temu.

Co do wątków Czeczeńskich, Wkrada się tutaj małe nieporozumienie co oznacza, że mówisz o Czeczenach, czy o narodzie, czy Kadyrowie&boys, czyli kolaborantach. Ponieważ układ jest taki, że to junior trzyma za mordę kraj i Rosja nie musi go okupywać, zamiast tego opłaca usługę. Jak jakaś subskrypcja, gdzie płacisz za święty spokój. Dla członków ekipy Kadyrowa, jak mi się wydaje, żadna zmiana układu nie byłaby korzystna. Toteż aby w tym kraju doszło do jakichś walk albo musiałoby Rosji zabraknąć pieniędzy na subskrypcję, albo ktoś musiałby przekupić watażkę, albo nagle wygenerować bojowników, o co może być trudno. Raczej krajom islamskim się takie coś nie opłaca, bowiem często same mają problemy z separatystami. Poza tym panislamizm wydaje się tracić na sile, co można stwierdzić na przykładzie Palestyńczyków, których los mało kogo obchodzi, co znajduje odzwierciedlenie w Porozumieniach Abrahamowych. Podobnie jest w wypadku Chin, które są taką potęgą gospodarczą, że sprzeciw wobec losów Ujgurów częściej słychać w krajach Zachodu niżeli islamskich. Na pewno więc porozumienie Chin z Rosją nie będzie iskrą. Może nim oczywiście odcięcie finansowej kroplówki z Kremla.

Taroo

Właśnie nie takie proste, bo Rosja ma więcej niż jedną bombę. Zaatakowana jądrowo, choćby w odwecie, może jeszcze długo strzelać. Taką zmasowaną walkę typu MAD Zachód by pewnie wygrał, ale to byłoby pyrrusowe zwycięstwo.

Raczej w kontekście tej inwazji mówi się o demonstracyjnym zastosowaniu bomby atomowej, sztuk jeden - jej użycie ma więc efekt psychologiczny. Zresztą teraz częściej dywaguje się o broni chemicznej.

Odnośnie dyskusji o tym kto zaatakował to zdecydowanie należy pisać o inwazji rosyjskiej. Rozumiem troskę o uniknięcie generalizacji, niektóre z bojkotów typu odwołanie wykładu o Dostojewskim są śmieszne. Ale chodzi mi o coś innego. Władze Rosji nie publikują listy zabitych żołnierzy. Czemu? Ano zabrania im tego prawo. Prawo to, uchwalone w 20014, zabrania upubliczniania takiej listy w czasie pokoju. Bowiem Federacja Rosyjska formalnie nie prowadzi wojny z Ukrainą, tylko operację specjalną. Nazywanie tego do czego doszło 24 lutego atakiem Putina na Ukrainę powiela tą propagandę. Wojny bowiem toczą państwa, a nie prywatne osoby, jak wielkich pałaców by nie miały. Toteż wojnę z Ukrainą toczy Rosja. Nie popierają jej wszyscy Rosjanie, o tym należy pamiętać i to podkreślać.

Tarnoob

Tarnoob

26. marca
Post ID: 87663

Tabris

Toteż aby w tym kraju doszło do jakichś walk albo musiałoby Rosji zabraknąć pieniędzy na subskrypcję, albo ktoś musiałby przekupić watażkę, albo nagle wygenerować bojowników, o co może być trudno.

Każda z tych trzech rzeczy wydaje się coraz bardziej możliwa, zwł. w perspektywie dekady lub dwóch. Za pierwsze dwie rzeczy odpowiadają sankcje na Rosji, za dalsze dwie – wspomniany bilans interesów, a trzecią dodatkowo umożliwia zmiana władzy w Afganistanie; ale to wszystko jest laicko-ignorancka naiwność i zgadywanie dla zabawy.

Crazy

Crazy

29. marca
Post ID: 87668

Zmieniłem nazwę wątku na prawidłową.

Tarnoob

Tarnoob

1. kwietnia
Post ID: 87677

Obawiam się jeszcze jednego: II wojny w Bośni. To zrozumiałe, że kiedy mocarstwo idzie na wojnę, to ona się rozlewa na całe pogranicze, a Bośnia od dekad była rozdarta między Zachodem a rusofilską Serbią. To zrozumiałe, że teraz część Bośniaków będzie chciała ochronnej integracji z Zachodem – jak np. Czarnogóra – a to tylko rozjuszy tamtejszy separatyzm serbski, ech. Nie wykluczam, że Serbia i Rosja go otwarcie poprą, bo Bośnia w NATO to finał układanki – wtedy Sojusz całkiem otoczyłby Serbię i odciął ją od morza. Jest ryzyko handlu terenem, wymiany zakładników i przedrzeźniania się – Wolna Czeczenia w zamian za Wielką Serbię.

Tarnoob

Tarnoob

25. września
Post ID: 87879

Ostatnie wydarzenia mnie zawiodły. W Rosji zaczęto polować na ludzi przez „mogilizację”; Putin już zabija w swoim narodzie nie tylko swoich pożytecznych idiotów, ale i postronnych. Jeśli nie jest najgorszym zbrodniarzem od czasów Pol Pota, to nie wiem, kto nim jest. Można to ograniczyć, przyjmując rosyjskich uchodźców – pomóc i nim samym, i przy okazji osłabić wroga Ukrainy. Niestety zamiast solidarności z rosyjską opozycją widać idiotyczne granie na nosie, małostkową mściwość za to, że ktoś za mało pikietował, roszczenia dalszych protestów i naiwne nadzieje, że szarzy obywatele mają duże szanse zrobić przewrót. Nie wiem, czy ta prymitywna rusofobia jest dla mnie bardziej żenująca umysłowo czy moralnie. Jestem też zmieszany, może skonsternowany, bo w moim otoczeniu egzamin zdała głównie lewica, a zwykle jestem dużo dalej od niej niż od liberałów i konserw. Zostaje mi tylko symboliczny aktywizm; w kilkudziesięciu miejscach Facebooka wywiesiłem znaki solidarności z rosyjską opozycją i z ofiarami poboru. Zachęcam do tego samego – to miła odmiana po pół roku opatrzenia się symboli ukraińskich.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/7c/Russian_WBW_ribbon.svg