Oberża pod Rozbrykanym Ogrem

Baśniowe Gawędy - "Gildia Alchemików"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Baśniowe Gawędy > Gildia Alchemików
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Hiro

Hiro

8.10.2011
Post ID: 64858

Hiro zbudził się.

Czuł się tak, jakby przesiedział w bardzo niewygodnej pozycji bardzo długi czas. Mięśnie miał jak z ołowiu, kości "strzelały" przy każdym ruchu. Rozejrzał się po miejscu, w którym się znajdował... Pozbierał szybko swój rozrzucony dobytek. Parę książek, niezbędne składniki. Złamaną czarodziejską laskę.

Słoneczny blask oślepił go. Druid błądził chwilę po trawiastej łące i natknął się na jakiś leśny strumyk. Umył się szybko i podążył w kierunku dobrze mu znanym, chociaż jakby zapomnianym...

Słońce coraz wyżej pięło się na nieboskłonie. Zza chaszczy lasu wyłoniły się dalekie kontury murów Osady.

Jeśli ktoś może mi pomóc, to tylko oni - pomyślał Hiro, ściskając swoje magiczne dziedzictwo: pięknie rzeźbioną, misterną magiczną laskę, przełamaną w pół. Ze zniszczonych miejsc wylewała się melancholijna poświata.
Gdy wreszcie otwierał drzwi Gildii zasłane pajęczynami nie dawała mu spokoju myśl, że jednak nikt tutaj nie zaglądał od długiego czasu...

Nebirios

Nebirios

8.10.2011
Post ID: 64860

Neb poszedł w kierunku strychu po jakieś rzeczy do sprzątania. Po drodze potknął się o stalową skrzynie.
- Dziwne, tej skrzyni nie było tu wcześniej - powiedział sam do siebie. Postanowił, że kiedy będzie wracał weźmie ją ze sobą. Wziął ze strychu kilka mioteł i wiadro. Po drodze zauważył, że koło skrzyni stoi ubrana na czarno postać. Demon miał przeczucie, że to ktoś wrogo nastawiony, więc rzucił się w tamtym kierunku. Postać była szybsza, uciekła przez okno. Nekromanta wziął skrzynkę i zaniósł ją do Defa. Elf był cholernie zdziwiony widząc skrzynkę, szybkim ruchem wziął jakąś książkę i zaczął ją studiować. Tymczasem Neb przywitał się z resztą i wrócił się po miotły które rzucił kiedy zobaczył postać.

Def

Def

8.10.2011
Post ID: 64861

Hiro wszedł pewnym krokiem, do jakże mu dobrze znanego budynku Gildii. W środku wszyscy byli czymś zajęci, a Def czytał książkę pod tytułem "Barszcz - zrób to sam", udając że przejął się złomem przyniesionym przez Neba. Druid podszedł do "zaczytanego" Defa i już chciał go poprosić o pomoc w naprawieniu mistycznego artefaktu, ale nie wiedział jak to ująć...
- E? - powiedział wyniośle wskazując na przedmiot.
- A! - odpowiedział elf momentalnie przerywając swoją lekturę. Po czym zagłębił się w książce z bardziej sensownym tytułem, którego sam nie potrafił przeczytać. Nagle do druida podbiegła wesoła Selina rzucają mu się w ramiona...
- A teraz masz miotłę i do roboty - zanuciła, po czym pochwyciła własną miotłę i "pojechała" na niej dalej sprzątać.
Po kilku godzinach pracy przybiegł nagle Def, który właśnie odkrył, czym jest owy artefakt.
- Hiro, Hiro! Już wszystko wiem! - zakrzyknął z przedpokoju elf,
- O! Więc co to jest i jak to naprawić? - Spytał się zaciekawiony druid,
- To jest cząsteczkowy transmutator eteryczno-pirytechniczy czerpiący energię termoblastyczną z ogniwa wieprzowego! - zdefiniował Def,
- Eee.. Po ludzku??? - padło pytanie..
- Hm... Takie coś... co tego... Nie ważne, ale to fajne jest i musimy to naprawić, ale można to zrobić tylko i wyłącznie miedzy łukami Oktaońskich sił, a takie łuki są tylko i wyłącznie w górach TokoToko. Nazajutrz WYRUSZAMY! - Zakrzyknął uradowany elf
- Ale najpierw PO-SPRZĄ-TA-MY! - zanucił sylf z innego pomieszczenia. Po czym wszyscy zaczęli nucić Selinową pieśń i zabrali się do porządków... gruntownych...

Naadir

Naadir

8.10.2011
Post ID: 64862

- Pozwólcie, że pomogę wam w tej trudnej misji - powiedział Naadir patrząc na sprzątających. Wymówił cicho zaklęcie, a z ziemi wyrosły natychmiast cztery demony. Co prawda małych rozmiarów, ale do sprzątania w sam raz. Impy, po rozkazie asasyna, natychmiast zabrały się do czyszczenia całej Gildii. - Niech to będzie taki prezent poiwitalny - rzekł Naad. - A więc... jakie są wasze plany co do Gildii?

Selina

Selina

8.10.2011
Post ID: 64864

- Nie lubię rozwiązywania problemów za pomocą magii. - mruknęła niezadowolona Selina patrząc na impy - W każdym razie, na odpowiedź, jakie są MOJE plany wobec gildii, chętnie powiedziałbym, ze przydałoby się tu zostać i wieść spokojne normalne życie. Ale skoro Def pragnie wyruszyć... Jestem lojalną towarzyszką, a on zdziałał dla mnie wiele dobrego. Dlatego mogę pójść. Nie mam nic przeciwko samobójczym misjom, o ile nie jestem ich częścią... - dziewczyna ruszyła leniwym krokiem na górę, do swego pokoju. Stare łóżko, szafa, biurko i podróżna skrzynia. To jest jej jedyne dziedzictwo. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jaka jest cena przygód. Nie miała nic, ciągle była w ruchu, ani chwili spokoju. Ale potęga wędrówek jest zbyt silna, by można było ją ignorować. otworzyła kufer i wyjęła stamtąd swoją książkę "Teoria magii według Ahineryjczyków". Myślała, ze przyda się jej w życiu. Ale życie to nie teoria...

Homczuk

Homczuk

9.10.2011
Post ID: 64867

Homczuk widząc, że przygotowania zaczynają się do wyprawy, stwierdził iż wszystko co może ze sobą zabrać ma przy sobie. Przecież jeszcze się nie wypakował. "Jeżeli mam czekać to nic lepiej nie zabija czasu niż medytacja" - pomyślał. Stanął na rogach i zaczął medytować. W tym samym czasie Nebirios bawił się z impami Naadira. W pewnym momencie Imp zionął ogniem w twarz Neba. Ten trzymając się za twarz zaczął biegać po całej gildii krzycząc - Aaaaa moja twarz! - po przebiegnięciu długości maratonu, Neb potknął się o drugiego impa i wpadł na medytującego Homczuka. Wtedy Naadir wraz z Defem wybuchli śmiechem. W między czasie ze swojego pokoju wyjrzała Selina.
- Co to się dzieje?! - wykrzyknęła po czym stanęła jak wryta. Właśnie w tej chwili imp podpalał świeżo utkaną firankę. Dosłownie sekundę później w stronę demona poleciał topór, który nie tylko rozpołowił impa ale też wybił okno.
- Ojć - wymuczał Homczuk. - Co wy nie wiecie że nie można przerywać medytacji?! - warknął.
- To wszystko wina tego o! - Powiedział Nebirios wskazując na Impa.
- Wiedziałam że wyniknie z tego coś złego. - wyszeptała sylfka - I co? Musimy wszystko posprzątać od nowa. A ty Naad zrób coś z tymi demonami bo nie mogę na nie patrzeć. - Dodała na końcu po czym znikła w progu swojego pokoju.
- A ona czemu taka agresywna się zrobiła? - Zapytał się assasyn.
- Zapytaj się jej.- odpowiedział tym razem Hiro który nie wiadomo skąd się pojawił.
- To ja pójdę do szklarza po nową szybę - powiedział Homczuk i wyszedł. Chwilę później dało się słyszeć minotaura mówiącego: "Przepraszam nie chciałem w ciebie trafić", ale nikt już na to nie zwrócił uwagi.

Naadir

Naadir

9.10.2011
Post ID: 64868

Naadir był wyraźnie rozbawiony całą sytuacją. - Cóż moje impy nie są raczej najmądrzejsze, ale jako asasyn przeklęty powolną demonizacjią i Mroczny Mag lubię czasem skorzystać z ich usług. A wracając do sprawy, przepraszam za bałagan - tutaj półdemon ukłonił się dwornie. - Co zaś się tyczy misji samobójczej - asasyn był mocno podekscytowany - chętnie wybiorę się z wami, o ile moje towarzystwo nie będzie wam wadzić, o co z całej mojej mocy zadbam. Od pewnego czasu szukam coraz większych pokładów mocy, a studiowanie ksiąg Pradawnych stało się już dla mnie nużącym zajęciem. Nie mówiąc już o dorywczej pracy najemnika i walkach na różnych arenach. Podczas wędrówki z wami zyskam z pewnością dużo więcej umiejętności, niż w wymienionych zajęciach... A więc? Czy zechcecie zabrać mnie ze sobą? - Naadir rozejrzał się po twarzach zebranych.

Nebirios

Nebirios

9.10.2011
Post ID: 64877

Neb wiedział, że Defowy złom nie jest złomem. W czasie sprzątania Demon dużo myślał o skrzyni. Stwierdził, że przejdzie się po jakieś meble i może zakupi kilka produktów. Nekromanta szybko wybiegł z gildii i udał się w stronę napisu "Irydusowe Meble".
- Tfu! To Ir sprzedaje meble - zdziwił się Neb. Po drodze wydawało mu się, że widzi czarną postać. Demon szybko wkroczył w Irydowe progi gdzie zobaczył jedzącego chipsy Laysa i Irydusa. Nebirios zakupił dwie szafy bukowe, cztery półki dębowe i kanapę ze skóry guźca. Demoniczny Neb umówił się na dowóz mebli na godzinę piętnastą jako, że była godzina dziesiąta. Nekromanta poszedł w stronę gildii. Naglę czarna postać skoczyła na Neba z zaskoczenia. Demon szybko użył swych szponów do rozerwania mrocznej szaty. Asasyn uciekł. Zdenerwowany szybko przekroczył próg Gildii. Niepokoił go fakt, że postać nie była mężczyzną.

Def

Def

13.10.2011
Post ID: 64942

Neb wrócił pośpiesznie do budynku Gildii rozglądając się rozpaczliwie po drodze, obawiając się zagrożenia. Popadał w paranoję...
Tymczasem w Gildii kończono powoli porządki, a mianowicie Def wyrzucał przez dziurę w dachu ostatniego impa. Demon przekroczył próg budynku i już chciał zrelacjonować swoją przygodę, ale nagle ogłuszył go jakiś skowyt jakkby z pustki. Zrobiło mu się czerwono przed oczyma i stracił równowagę. Po chwili wszycy zebrali się wokół leżącego Neba.
- To, to nie jest zwykłe pudło! - wyjąkał demon,
- No pewnie że nie, w tym pudle zamknąłem przecierz ten magiczny, przyjazny mech! Pewnie tam umarł biedaczek i myśli, że to przez ciebie. On na ciebie poluje, a to znaczy, że musimy ruszać jak najszybciej, gdy dotrzemy na miejsce będę w stanie go odwołać - wyjaśnił Def znawca wszystkiego, co sie rusza...

Selina

Selina

13.10.2011
Post ID: 64946

Selina od paru dni była już wyszykowana na wyprawę. Zielona tunika, ciemne spodnie i wędrowny, purpurowy płaszcz - w to postanowiła się ubrać. Jednakże coś powstrzymywało ją od wyprawy. A był to list. List, który wczoraj wieczorem dotarł do Gildii. Nie był podpisany. Jedynie adresat. Selina, nie do końca wiedziała, co się dzieje. Ale chyba nie chciała wiedzieć...powoli otworzyła kopertę, usiadła na fotelu przed kominkiem i zaczęła czytać:

Droga Selino
Znasz mnie. Nie podałem swego imienia, z oczywistych względów. Jestem ścigany i szukają mnie. Ale to inna historia. W każdym razie, piszę do Ciebie, gdyż potrzebuję pomocy. Słyszałaś może o Vestariańskiej Mili? Jest to jedna z najrzadszych mikstur na świecie. Zostałem poproszony do sporządzenie jej przez księcia von Ghelta, władcy Aranii. Nie zdążyłem jednak jej zrobić - za dużo ziół. Mimo tego, książę dostał owy eliksir. Jak się okazało, była to trucizna. ktoś go otruł, a ja jestem oskarżony. Musisz mi pomóc. Dotrzyj do Aranii statkiem z Kronwerku. 22 dnia miesiąca Śniegu będę wieczorem przebywał w tawernie "Pod Czarnym Orłem". Proszę Cię, przybądź...

Selina nie wiedziała, kto mógł to napisać. Obca osoba, znająca ją, prosząca o przebycie tyle kilometrów, by udowodnić, że nie on zatruł księcia? Głupota! Miała przecież iść z Defem, Nebem i resztą! Rzuciła ze złości list z kopertą w ogień. Jednak nagle coś błysnęło. przyjrzała się kominkowi bardziej. tam coś jest! W kopercie jeszcze coś było! Rzuciła zaklęcia wodnego strumienia i wyjęła owy przedmiot. Rozpoznała go natychmiast: kieł bazyliszka z wyrytą literą A. Takie naszyjniki nosiła jej rodzina od wieków. Ale skoro matka nie żyje, to mógłby być to tylko...brat! Jej własny brat, o którym przecież zapomniała! Musi go odnaleźć... Selina wstała, przyciskając ząb do piersi i ruszyła w kierunku gabinetu Defa. cicho zapukała.
- Proszę! - usłyszała stłumiony głos - Ach, to ty! Co cię tu sprowadza?
- Słuchaj, mój brat...

Homczuk

Homczuk

13.10.2011
Post ID: 64968

- Twój brat co? - zadał pytanie Def
- No bo on eee... no tego - wydukała Selina - no ja muszę do niego pilnie pojechać.
- Aha. W takim razi - Def nie dokończył wypowiedzi bo w tej samej chwili do jego gabinetu wbiegł (a raczej wleciał przez zamknięte drzwi) Neb
- Pomocy! - wrzasnął - TEN MECH mnie goni!
Chwile później w progu pojawiło się skaczące metalowe pudło.
- Siad! - wrzasnął Demon ale pudło dalej podskakiwało w jego stronę. Wtedy Definicjusz wykrzyknął niezrozumiałe wszystkim sformułowanie. I co ciekawe pudło się zatrzymało.
- Jak to zrobiłeś? - zapytał Nebirios patrząc na elfa - Czemu ja tak nie umiem?
W tym samym momencie pudło znowu zaczęło podskakiwać.
- Milcz! - rozkazała Demonowi Selina - On teraz nie wie gdzie jesteś dopóki nie odezwiesz się. A teraz wyjdź i daj nam porozmawiać. Zdaje się że Homczuk wrócił. Idź mu pomóc wstawić nowe okno.
Neb odwrócił się i wyszedł.
- Na czym my to zakończyliśmy?
- Więc mój brat...

Naadir

Naadir

14.10.2011
Post ID: 64983

Naadir przygotowywał się do wyprawy, gdy nagle ujrzał wychodzącego z jakiegoś pokoju Nebiriosa. Gdy demon odszedł, asasyn zakradł się po cichu do drzwi i zaczął nasłuchiwać. Słyszał wyraźnie dwa znajome głosy. Był ukryty w cieniu jak najlepiej mógł i miał tylko nadzieję, że nikt nie będzie go szukać...

Def

Def

14.10.2011
Post ID: 64985

- Słuchaj mój brat... - zaczęła Selina,
- Okidoki - odpowiedział elf w ogóle jej nie słuchając,
- Yyyy, ale wiesz o co chodzi? - spytała sylfka,
- No jasne. Tylko że twój brat wspierając front Kaptemudżynianidów zaginął, a ostatni raport jego drużyny jest właśnie z tamtąd, dokąd idziemy - wyjaśnił Def, jak elf elfowi...

Nebirios

Nebirios

14.10.2011
Post ID: 64986

Neb usłyszał wszystko, wziął patelnie i walnął Defa w głowę. Ogłuszonego elfa położył na łóżku.
- Za dużo eliksirów - mruknął Demon. Nebirios wszedł do pokoju po czym ogłosił iż Def przedawkował eliksiry i trzeba go jakoś wyleczyć.
- A co mu dokładnie jest? - spytał Hiro.
- Definicjusz niestety oszalał- szepnął Neb, co przeraziło wszystkich.
- O nie! - krzyknął Homczuk. - Musimy go ratować! - wykrzyknął Naadir.
- Jeśli ktoś z was zna lekarstwo niech się odezwie! - wygłosił Neb po czym poszedł wertować księgi, które pomogłyby przywrócić Elfa do zdrowia.

Selina

Selina

14.10.2011
Post ID: 64987

Selina, wyszła, trzaskając drzwiami. Więc to tak się sprawy mają, hę? W takim, razie, panie Defie, na wojnie i w miłości wszystkie chwyty dozwolone.Dziewczyna biegiem poszła na górę, wrzuciła wszystkie rzeczy do kufra, zapieczętowała go i zeszła na dół.
- A ty gdzie idziesz? - rzucił Neb.
- Jak, to gdzie, szukać brata! - była zbyt zła, by wdawać się w dyskusję - Lepiej zejdź mi z oczu, chyba, że chcesz dostać. - wzięła skrzynię na plecy i wyszła. Noc była ciemna i cicha, życie rozkwitało, ale w karczmach i gildiach. A ona szła teraz, właśnie teraz, by wypożyczyć konia.
- Oszalałaś, dziewucho? - krzyknął stajenny, którego obudziła - Że niby chcesz konia na teraz?
- Masz jakiś problem? mam pieniądze, chce konia.
- Przypominam o zwrocie zwierzaka w ciągu dwóch tygodni...
- Daruj sobie te gadki! Gdzie koń?!
- T-tutaj... - wyjąkał chłopak, podając Selinie ładną, czarną klacz. Elfka (lub Sylfka) wsiadła na zwierzę, rzuciła pracownikowi parę srebrniaków i ruszyła w drogę. Mroczna dróżka odstraszyłaby zapewne wędrowców, ale była zbyt zdeterminowana, dała się zbyt ponieść emocjom. No i miała moc. Wytworzyła kulę świetlną i popędziła klacz do kłusa...

Nebirios

Nebirios

14.10.2011
Post ID: 64988

Nebirios stwierdził, że Def musiał nieźle wkurzyć Elfkę skoro tak zareagowała. Sam miał dość psychopatycznego Elfa. Szybkim ruchem wypił eliksir zmiany kształtu i zamienił się w pół elfa. Proces ten był bolesny, lecz Demon a obecnie Pół-Elf ruszył na swoim koniu Anihilatorze w pościg za Seliną. Zamierzał nie zdradzać swej tożsamości. Od dziś nosił imię Ilithen i był Pół- Elfim adeptem magii. Neb w przykrywce podążał za światłem Seliny. Demon a teraz Pół - Elf zamierzał zaskoczyć ją w jakimś nieciekawym momencie. Podążał za Elfką w ciemności, jego koń był specjalnie wyćwiczony w tym. Selina jechała tak całą noc. Nekromanta zobaczył z oddali zbliżającego się Ogra. Uśmiechnięty Nebirios szybko ruszył na drogę która się krzyżowała z Sylfową drogą. Neb miał plan.

Homczuk

Homczuk

14.10.2011
Post ID: 64989

Homczuk nie spuszczał Neba z oczu przez całą noc. Demon w postaci Pół-Elfa uważał się za sprytnego łowcę, śledząc Selinę. Jednak jadąc całą noc był na tyle zmęczony, że nie zauważył liny rozwieszonej na wysokości swojej szyi. Nebirios spadając z konia wydobył z siebie nieartykułowany dźwięk. Nim zdołał się podnieść, minotaur zdążył do niego doskoczyć i związać ofiarę.
- Ciii - wymuczał Homczuk - jeśli by potrzebowała pomocy, to by nas o nią poprosiła.
- Ale tam jest Ogr. - wysapał Demon
- Koniec dyskusji - odpowiedział rogaty łowca po czym zdzielił Neba w głowę.
I zawrócili zostawiając niczego nie świadomą sylfkę w tyle. To było jej zadanie i to była jej wola, żeby wykonać je samotnie.

Naadir

Naadir

15.10.2011
Post ID: 65007

Naadir został w budynku razem z oszalałym Defem. Co prawda nie znał lekarstwa na jego uzdrowienie, ale miał nadzieje, że z czasem szaleństwo samo przejdzie. Przywiązał go na czas nieobecności do krzesła, po czym skupił całą swoją energię magiczną i po chwili pojawił się w mroku na jakiejś krętej drodze. Obok był Homczuk z nieprzytomnym Nebem. Zanim zdążył go zauważyć, asasyn zatrzymał minotaura i rzekł - A ja jestem przeciwny. Taka podróż to dla niej samej jak samobójstwo. Nebirios ma racje. Nie wątpię w jej umiejętności magiczne, ale jak dla mnie nie mamy wyboru, jak tylko podążyć jej śladem. - Ale jak Ty... - zaczął Homczuk, lecz Naadir szybko przerwał - Stara umiejętność Mzarnych magów. Taki rodzaj teleportacji, tyle, że mogę z niej korzystać tylko w nocy. Liczy się teraz każda chwila, więc? Jeżeli nie wyruszysz ze mną, to przynajmniej mnie nie zatrzymuj - Naadir mimowolnie sięgnął do obu mieczy.

Def

Def

16.10.2011
Post ID: 65021

Selina jechała dalej, coraz to bardziej popędzając konia. Chciała w tym momencie znaleźć się jak najdalej od Defa i innych, a jak najbliżej swego brata. Jej serce było przepełnione nienawiścią do tych których pozostawiła za sobą. "Czemu oni nie potrafią mnie zrozumieć? Czemu!?" Zadawała sobie w głowie wciąż to samo pytanie, które doprowadzało ją do płaczu. Nagle posłyszała bardzo głośny szept, jakby chóru, ale nie zrozumiała, co mówił. Zamroczyło ją na chwilę, po czym spadła bezwładnie z konia, który pogalopował dalej. Straciła przytomność...
Gdy się obudziła otaczała ją czerń, głęboka i nieprzenikniona. Nie wiedziała, gdzie jest. Wtedy zauważyła jasne błękitne światło. Wokół było strasznie ciemno, więc ruszyła w jego kierunku, jednak im bliżej go była, tym bardziej się męczyła z każdym krokiem. Rozejrzała się jeszcze raz wokół i zauważyła w ciemności zarysy ścian i kamiennych łuków, a na każdym z nich wyryte było imię " Tin Hanan", co w języku sylfów oznaczało "matka nas wszystkich". Selina nie rozumiała co się dzieje, ale czuła, że niebieska poświata ją aż przyciąga...
Podeszła jeszcze kilka kroków bliżej wokół źródła jasności zauważyła pięć olbrzymich posągów, "modlących się" do owej jasności. Zbliżyła się do światła. Wydobywało się z pięknej kolorowej kuli, spoczywającej na podeście. Sylfka była bardzo osłabiona, na tyle, że ledwo mogła ustać na własnych nogach. Resztkami sił pochwyciła kolorową kulę w dłonie. W tym momencie kula jakby wyślizgnęła się jej z dłoni i odleciała gdzieś daleko pozostawiając Selina w ciemnościach.
Nagle sylfka ocknęła się w locie. Nie bała się. Szybowała nad jakąś wielką pustynią. Wokół niej rozlegała się pustynia, zabudowana monumentalnymi, spiralnymi wieżami, a w powietrzu unosiły się figury, które ciężko nawet zdefiniować...

Po 2 godzinach Selina odzyskała w końcu przytomność. Była noc, a ona w środku lasu, za świadomością, że jej wierzchowiec uciekł. W dodatku prześladowała ją świadomość, że czegoś nie pamięta, jakby w jej umyśle były wspomnienia jej własne, do których sama nie ma dostępu.Sylfka podniosła się powoli.
- Selino, czy to ty!? - zaszeptał nagle jakiś znajomy głos w jej głowie..
- CO? Kto tu jest? Braciszku, to ty?? - rzuciła pytanie Selina, jednak nie usłyszała odpowiedzi...
Gdy jej wzrok przystosował się w końcu do ciemność zauważyła swego konia. Leżał na ziemni rozszarpany na strzępy, a drzewa i ziemia wokół niego było porośnięte jakąś czerwoną, pulsującą tkanką.
- Selino! Zawróć natychmiast! Nie możesz mnie uratować, jeżeli Cień za tobą podąża! - usłyszała slylfka, jednak tym razem głos był wprost przerażony. Jej bratu najwyraźniej coś zagrażało, ale on mówi, że ona ma zawrócić? I co to za Cień?? Selina tyle rzeczy i osób zaprzepastwiła w swoim życiu i postanowiła, że jej brat nie dołączy do grona straconych. Jeżeli ktoś mógł jej teraz pomóc i wszytko wyjaśnić, to był to Def... Chociaż ciężko będzie go przekonać, do zmiany celu wyprawy...

Selina

Selina

16.10.2011
Post ID: 65023

Selina postanowiła zawrócić do Gildii. Wstała, przywołała magiczne światło i ruszyła w kierunku traktu. Zbliżał się świt, więc niedługo powinien tędy jechać powóz z dostawą dla sklepów. Przystanęła na chwilę, łapiąc oddech. Czuła jak żebra, kark i nogi jej pękają. Była wyczerpana. Pozwoliła by kula światła zniknęła i wypatrywała wozu...

Parę minut później nadjechał. Duży, stary drewniany powóz, ciągnięty przez dwa konie. Stary woźnica splunął z niezadowoleniem na widok Seliny:
- Nie podchodź do mnie! wiem, jakie jesteście. Zaciągacie nas w krzaki, a potem zabijacie.
- Wypraszam sobie takie insynuacje! - warknęła oburzona Selina - czy ja wyglądam panu na ladacznicę? Chcę tylko, żeby zawiózł mnie Pan do osady.
- Nie ma mowy! Zarazisz mnie czymś albo i gorzej! - dziewczyna nie wytrzymała. Wytworzyła ognistą kulą i podeszła bardzo blisko do woźnicy, bawiąc się tworem. Dziad nie wyglądał na zachwyconego - Dobra... - powiedział po chwili - Wsiadaj, tylko bez numerów, bo będzie cię ścigać cała gwardia w tym i innych narodach!
- O tak, zapewne... - zachichotała Selina, wsiadając na powóz.

Po godzinie dotarli do wioski. Kobieta podziękowała i rzuciła mężczyźnie dwa srebrniki, po czym ruszyła w kierunku Gildii. Budynek wyglądał na zniesmaczony całą tą sytuacją. Okno w pokoju Seliny było stłuczone. Nie naprawiała go od paru miesięcy. Cichutko uchyliła drzwi, ale nie spodziewała się, że Def nadal będzie chory. Przystawiła dłonie do jego głowy i uwolniła leczniczą magię, rzucając błękitnymi promieniami. Po parunastu sekundach elf otworzył oczy...