Gorące Dysputy

Tropiciele rzeczywistości - polityka i społeczeństwo - "Wybory parlamentarne 2011"

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gorące Dysputy > Tropiciele rzeczywistości - polityka i społeczeństwo > Wybory parlamentarne 2011
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Tullusion

Opiekun Osady Tullusion

15.06.2011
Post ID: 63146

Moi drodzy, wielkimi krokami zbliża się termin rozstrzygnięcia wyborczego, w wyniku którego poznamy naszych włodarzy na następne cztery lata. Obecne sondaże wskazują na utrzymującą się na nieregularnym poziomie 5-15 punktów procentowych (tak spore różnice są interesujące same w sobie...) przewagę niegdyś liberalnej, dziś kanapowej Platformy Obywatelskiej nad głównym konkurentem - Prawem i Sprawiedliwością, roszczącym sobie pretensje do bycia ugrupowaniem konserwatywno-narodowym. Jako trzecia siła występuje Sojusz Lewicy Demokratycznej, formacja lewicowa, lecz wciąż poszukująca swojej tożsamości ideologicznej i doktrynalnej. Na obrzeżach polskiej sceny partyjnej funkcjonują partie takie jak Polskie Stronnictwo Ludowe, Polska Jest Najważniejsza, Ruch Palikota, Unia Polityki Realnej - Wolność i Praworządność, znana przede wszystkim dzięki osobie prezesa Janusza Korwina-Mikkego, a także zupełnie marginalne, o których wspominać nie warto.

Jaskiniowcy, chciałbym zapytać Was o Wasze spostrzeżenia, opinie, przeczucia, poznać Wasze sympatie i antypatie polityczne. Kto uzyska najwięcej głosów, kto zaś okaże się największym przegranym? Jak wyobrażacie sobie przyszłą konfigurację parlamentarną i czy byłaby ona rzeczywiście dobra dla Narodu, którego owi posłowie i senatorowie są, w świetle artykułu 4 Konstytucji RP, przedstawicielami? Celowo nie umieszczam ankiety, gdyż zbyt silnie spłaszczyłaby ona zakres rozmowy, ograniczając ją do biernego klikania w jedną z wybranych przez siebie opcji.

Ghulk

Ghulk

15.06.2011
Post ID: 63148

Wygra PO, PiS będzie drugie, wielkimi przegranymi będą (w kolejności) Palikot, Korwin-Mikke i PJN. Do sejmu dostanie się raczej PSL, a SLD na pewno i to z całkiem dobrym wynikiem.
Po wyborach rozpocznie się awantura, stronnicy PiSu zaczną wrzeszczeć o sfałszowanych wyborach, a Prezes będzie wypowiadał się dwuznacznie, by potem móc zarzucać, że on nic o fałszowaniu wyborów nie mówił. Nafing speszial.

Hubertus

Hubertus

15.06.2011
Post ID: 63155

Ghulku, jakby wybory były teraz to pewno tak by to wyglądało, ale coś nie doceniasz jeszcze kampanii wyborczej, która może na tyle zmienić wyniki (głownie co do kolejności politycznych przystawek i po kilka procent u gigantów) że będzie to miało istotny wpływ na możliwości przyszłego rządu i jego skład personalny. Na pewno najbliższe miesiące będą oste bo PiS, SLD oraz PJN a także Palikmiot pójdą na całość, z prostego powodu- teraz grają o wszystko. A PO jako samotny gigant może w tej kampanii wiele stracić będąc podgryzanym przez wilczki.

Hobbicus

Hobbicus

15.06.2011
Post ID: 63156

Moja wizja pokrywa się w dużym stopniu z tym, co napisał Ghulk... ale z paroma ale:

- różnica między PO a PiS będzie dość niewielka
- SLD zdobędzie wystarczająco wysoki wynik, by "wyprzeć" PSL - w taki oto sposób będziemy mieli do czynienia tylko z trzema partiami, a koalicji nie będzie żadnej

PO będzie starało się metodą bardzo małych kroków robić swoje, lecz ze względu na stosunkowo niewielkie różnice między partiami o dość trudnych do sklasyfikowania poglądach wiele projektów przepadnie. PiS będzie głośno krytykował wszystko, SLD będzie natomiast pod względem praktycznym stało z boku jedynie komentując po staremu decyzje rządu. Korwina-Mikke i tak ostatnio nigdzie nie widuję więc trudno mi cokolwiek skomentować, lecz zakładam iż Palikot będzie kontynuował swoje happeningi. A PJN gdzieś wsiąknie i to prawdopodobnie jeszcze przed wyborami.

Aha, w międzyczasie "ktoś" wróci do tematu Smoleńska w wystarczająco spektakularny sposób, by media zaczęły drążyć temat.

Hubi - niby tak, ale jednak u nas wyborcy mają to do siebie, że wolą głosować na "mniejsze zło".

Mosqua

Mosqua

11.09.2011
Post ID: 64621

Zamiast wypowiedzi dwa filmiki

Nie znasz się? Nie głosuj
Ballada o bandzie czworga

Więcej mówić nie trzeba. Nie znasz się? Nie głosuj. Znasz się? Nie głosuj na ekipę co jest w parlamencie.

Debata o debatach jest dołująca. Debaty co się odbyły to tylko Palikot vs. Mikke jako-tako mi się podobała (chociaż i tak jakoś wybitnie dobra nie była). Na szczęście tematy kłótliwe (Smoleńsk, afery, samobójstwa) zeszły na drugi czy trzeci plan.

A wyniki mogą co najwyżej zaskoczyć Pawlaka, że się nie dostał (ale jak się nie dostanie i nikt nie będzie miał większości to będziemy mieli super-mega-hiper cyrk)

EDIT
A tu kolejny powód, dlaczego wielu nie powinno głosować.

Taro

Taro

11.09.2011
Post ID: 64622

Scenariusz Ghulka przykry, ale w zasadzie najbardziej prawdopodobny. Problem polega na tym, że my mamy bardzo nieświadome społeczeństwo. I nie chodzi tu tylko o wiedzę nt. polityki, ale też o to, że nasi obywatele w zasadzie sami nie wiedzą czego chcą. W związku z tym są podatni na trendy - PO było złe, więc czas na PiS. I tak w kółko.

Kolejną sprawą jest kwestia popularnego u nas podejścia - wybieranie mniejszego zła. To sprawia, że nikt nie interesuje się pomniejszymi alternatywami, bo "głos się zmarnuje".

Osobiście życzyłbym sukcesu Nowej Prawicy na czele z Januszem Korwinem - Mikke, niemniej w świetle tego co napisałem powyżej jest to ciężkie do zrealizowania. I chyba tak naprawdę potrzeba szoku, silnego kryzysu aby uświadomić ludziom, że czas na przetasowanie. Jak dla mnie wystarczy nam 20 lat rządów kłamców i idiotów.

Kordan

Kordan

11.09.2011
Post ID: 64624

Sam niestety boleję bo moja rodzina głosuje albo na PO albo na PIS. Ludzie pozostają głusi na jakiekolwiek argumenty i bezmyślnie łykają wszystko co TVN albo TVP im każe.

Jest jeszcze inna alternatywa, którą zaproponowali panowie Antoni Szpak i Marek Sobczak. Mianowicie akcja "Bez obciachu, spuść jedynkę do piachu", której zadaniem jest wybieranie kandydatów z ostatnich miejsc aby podziękować za współpracę darmozjadom(zajmującym pierwsze miejsca na listach wyborczych), które od 89 albo jeszcze dawniejszych lat okupują sejm. Akcja Ciekawa. Szkoda tylko, że nic z niej nie wyniknie.

Grenadier

Kanclerz Grenadier

11.09.2011
Post ID: 64627

"Jest jeszcze inna alternatywa..." - ekhm, ale to jest niepełne spektrum przecież ;)

Wybory niestety, truizmem się to staje, oczywistą oczywistością, nawet już nie są konkursem piękności, nawet nie obietnic, ale pustych haseł. Zbiorów sloganów, nad którymi nikt z kandydatów się nie zastanawia czy maja sens, czy się wzajemnie nie wykluczają, czy są absurdalne, mądre, głupie. Kogo to obchodzi - przecież i tak nikt tego nie zauważy.

A co gorsza - większość liczy, a w zasadzie jest pewna, że wyborcy maja krótka pamięć.

I co jeszcze gorsze - zawód dziennikarza zszedł już na takie niziny nieprofesjonalizmu, już nawet nie amatorstwa, bo się skala skończyła, że nikt z obietnic i pustych haseł nie rozlicza.

O tempora, o mores...

Acid Dragon

Acid Dragon

11.09.2011
Post ID: 64630

"Więcej mówić nie trzeba. Nie znasz się? Nie głosuj."

Absolutnie muszę się nie zgodzić.
Jednakże nie z argumentacją - ta jest w sumie słuszna. Co prawda jest to wbrew zasadzie demokracji, która mówi, że każdy głos się liczy i każdy jest tak samo ważny - czy to głos profesora, czy głos naćpanego dzieciaka na koncercie - ale zaraz mogłaby się zacząć dyskusja, czy wybory rzeczywiście powinny być demokratyczne.

Nie zgodzę się dlatego, że gdyby - nie daj Mahadevo - ktokolwiek posłuchał "rady" Mosquy, efekt byłby dokładnie odwrotny do zamierzonego. Wszelkie tego typu "kampanie" trafić mogą do ludzi jakkolwiek myślących, rozważających, czy faktycznie powinni, czy nie powinni głosować; czy mają wystarczającą wiedzę - a przez to - do ludzi, którzy równie dobrze mogliby myśleć nad tym na kogo głosują. Historia zaś pokazuje, że nie tacy ludzie decydują o przyszłości kraju. Decyduje ilość, nie jakość. Decyduje tłum, decydują robotnicy, wreszcie - w wyniku wyborów decydują ci, którzy lepiej potrafili przemówić do owych "mas".

Kampania nie powinna więc brzmieć "nie znasz się? nie głosuj.", tylko "nie znasz się? to się zapoznaj. bo inaczej debile zadecydują za ciebie".

Tullusion

Opiekun Osady Tullusion

12.09.2011
Post ID: 64636

Cieszę się z przewagi osiągniętej przez rozsądne i wyważone, chociaż tak krytyczne wobec obecnej sytuacji politycznej opinie. Wyciągając pomocną dłoń, wklejam Wam projekty programów albo właściwe programy wyborcze ogólnopolskich komitetów wyborczych biorących udział w wyborach:

Platforma Obywatelska: http://platforma.org/media/dokumenty/Nastepnykrok.pdf
Prawo i Sprawiedliwość: http://www.pis.org.pl/download.php?g=mmedia&f=program_pis_2011_projekt.pdf
Sojusz Lewicy Demokratycznej: http://www.sld.org.pl/download/index/biblioteka/454
Polskie Stronnictwo Ludowe: http://www.komitetwyborczypsl.pl/komitet/program/
Polska Jest Najważniejsza nie zaprezentowała oficjalnie programu wyborczego, dlatego główne przewidywane jego tezy należy odkodować w oparciu o dotychczasowe kierunki działania: http://www.stronapjn.pl/program/
Ruch Palikota: http://jeanswear.pl/iga/program_ruchu_palikota.ppsx
Polska Partia Pracy - Sierpień '80 jest w analogicznej sytuacji do PJN: http://www.partiapracy.pl/?skelMod=ModContent&aid=75&mmid=367

Mosqua

Mosqua

12.09.2011
Post ID: 64637

Aciddragonie - rzecz ma sens, ale trzeba zrobić w odwrotnej kolejności. Znaczy najpierw zmniejszyć rozmiar wtórnego analfabetyzmu i zachęcić do (nawet pobieżnego) zainteresowania się tematami politycznymi a potem dopiero zachęcać do głosowania. Bo jak będziemy mówić tak, jak to zaprezentowałeś, to próby naprawy świadomości ludu będą się kończyć wraz z zakończeniem wyborów - suma summarum nic się nie zmieni. Aktualnie mamy niecały miesiąc do wyborów i nikt, kto się nie orientuje, orientować się nie będzie (chyba, że dozna olśnienia). Z powodu uciekającego czasu lepiej by owi zostali w domu, niż poszli głosować.

Acid Dragon

Acid Dragon

12.09.2011
Post ID: 64639

Oh, myślę, że to demonizowanie problemu. Nie trzeba miesiąca. Wydaje mi się, aby zapoznać się z podstawą programową wszystkich partii i dokonaniu przynajmniej częściowo świadomej decyzji wystarczyłby jeden wieczór, a nie cały miesiąc.

Grunt w tym, aby rzeczywiście ten "nieznający się" wyborca zainteresował się jakąkolwiek wiedzą (chociażby korzystając z linków podanych wyżej przez Tullusiona), a nie poprzestawał na byciu zachęconym do głosowania, czy na papce podawanej w telewizyjnej kampanii wyborczej.

Ja jestem jak najbardziej za zachęcaniem do głosowania, ale do głosowania świadomego. Natomiast jakakolwiek akcja mająca na celu zniechęcenie do głosowania moim zdaniem dotrze do niewłaściwych osób i w rezultacie tylko wzmocni pozycję "demokratycznych debili telewizyjnych".

Potrzebna jest kampania edukująca niedoinformowanych/niedouczonych wyborców, a nie zniechęcająca ich do głosowania.

Takeda

Takeda

28.09.2011
Post ID: 64764

Tanio kiełbasę wyborczą sprzedam ;)

Tego Tull co wkleiłeś to ja bym osobiście programami wyborczymi nie nazwał, są lepsze bajki do czytania, a pobożne życzenia to w kościele.
[color=#FF00FF]Ale same partie nazwały to swoimi programami! ;) - Tull[/color]
Najwiekszym problemem jest to, że z każdą kolejna kadencja i kolejnymi wyborami elyty polityczne coraz bardziej degenerują. Nie dziwie się, że szerokie masy ludu pracującego nie interesują się polityką, sam już dawno przestałem bo ile można, zdrowie psychiczne jest ważniejsze. Niestety posiadając jakikolwiek dostęp do środków masowego przekazu wie się więcej niż by człowiek chciał, dlatego 90% społeczeństwa z prawem wyborczym ma jako takie pojecie, wystarczające by oddać świadomy głos (w końcu nie porównujmy się do amerykańskich idiotów)

Z resztą, jestesmy i tak w tej niewdzięcznej sytuacji, że wybór jest praktycznie żaden i gdyby wszyscy byli prawdziwie i głęboko "uświadomieni", jak pieknie szermujecie tym słowem to powinniśmy zostać w domu mając wybory w czterech literach, lub oddać nieważne głosy.

Agon

Agon

2.10.2011
Post ID: 64798

Wtórny analfabetyzm? Bez jaj, jakoś nie znam osoby, która by nie umiała czytać albo pisać. Nie jesteśmy tępakami, tak tylko niektórzy próbują nam wmówić, że społeczeństwo jest nieuświadomione i w ogóle. Prawda jest taka, że politycy nie potrafią wcisnąć przeciętnemu człowiekowi jakiejś durnej ideologii, to skupiają się na wąskim gronie ludzi zarozumiałych, którzy są przekonani, że jesteśmy analfabetami, a "Polska to dziki kraj". Niech każdy głosuje na taką partię jakiej program wyborczy mu odpowiada, jak nie będą go realizować to trudno ale przynajmniej głosowało się świadomie.
O "wtórnym analfabetyzmie", "społeczeństwie nieoświeconym" i tym żeby nie głosować, jak się nie jest specem od polityki mówią tzw. "pożyteczni idioci" tzn. ludzie, którym się wydaje, że pozjadali wszystkie rozumy, osoby zadufane w sobie i przekonane o własnej nieuzasadnionej wielkości. Taka jest mroczna prawda.

Mosqua

Mosqua

2.10.2011
Post ID: 64801

Wtórny analfabetyzm i funkcjonalny często jest używany zamiennie, tak też i ja tutaj użyłam tego zamiennie. Prawdą jest to, że 70% społeczeństwa polskiego nie rozumie w znacznej części tekstu pisanego. Jak nie potrafią czytać to się nadziewają na różne pułapki populistyczne i demagogię. Cytując prof. Adama Wielomskiego "tłum absolutnie niekompetentnych ludzi wyniesie do władzy 460 cwaniaków, złodziei, zboczeńców i karierowiczów.". Mówisz, że politycy nie potrafią wcisnąć ludziom ideologii - Ty naprawdę wierzysz, że owi naprawdę są wyznawcami ideologii? Jak była mowa w poprzednim zdaniu - politycy to cwaniacy, złodzieje, zboczeńcy i karierowicze. Oni nie skupiają się na jakiejś grupie "zarozumiałych ludzi" tylko na masy, dlatego obiecują gruszki na wierzbie, że wszystkim będzie dobrze etc. Dlatego też wszyscy, od lewa do prawa, namawiają by jak największa masa ludzi poszła na wybory. Nikt nie namawia do tego, by 9 X zostać w domu i pić piwo. I po złym wyborze naprawdę ludzie nie uzyskają doświadczenia. Dlaczego? Bo ludzie kompletnie nic nie wiedzą o polityce. Ani o mechanizmach rządzących światem, ani o sprawach bieżących. Są zajęci własnymi sprawami. Dla nich rzeczą, która jest bardziej godna uwagi, jest kolejna rata, kończąca się umowa, kolejne punkty karne, problemy z wychowaniem dzieci, problemy sądowe czy inne. Mało kto interesuje się tym co kto sobą reprezentuje i jak odświętnie zajrzy gdzieś w pracę, telewizję lub posłucha radia to dostanie (dosłownie) zasłonę dymną lub papkę propagandową. W okresach trudności gospodarczych przed wojną i długi czas w czasie Zimnej Wojny prezydent USA miał kilkanaście minut dziennie po wiadomościach wieczornych, gdzie to tłumaczył co dane prawo ma przynieść dla gospodarki. I dane prawo było omawiane przez kilka dni, nawet tygodni. A u nas ludzie nawet nie wiedzą ile było zmian w prawie podatkowym w ostatnim roku (a zmian było naprawdę wiele).

Nie wiem jak inni, ale ja mam pogardę do mas. Jednostka może być mądra, tłum jest zawsze głupi. Th. Hobbes poglądy demokratyczne "doktryną warczących". E. Faguet mówi zaś o tym, że masy są zawsze nieoświecone i zawistne wobec każdej grupy, która stoi wyżej (społecznie, moralnie, intelektualnie, gospodarczo etc.) co dla demokracji ostatecznie prowadzi do "kultu niekompetencji". Le Bon, twórca psychologii tłumu, jest nim przerażony. Jego Psychologię tłumu należy interpretować jako wyraz trwogi elitarysty wobec pojawienia się na scenie politycznej bezmyślnej masy prymitywnych ludzi niszczącej na swojej drodze wszystko, co szlachetne i wzniosłe, wdzierającej się jak potop we wszystkie dziedziny życia politycznego i społecznego (La Révolution française, 1912). Ów też stwierdził "Celem tłumów jest egalitaryzm i destrukcja (...) Tłum kieruje się najniższymi podnietami, instynktami; nie myśli, jest pozbawiony logiki; popada w skrajności – może być w jednej chwili patriotyczny, aby za chwilę stać się zbrodniczym. W tłumie uwidaczniają się najbardziej atawistyczne instynkty, dotychczas ukryte pod grubym płaszczem tradycyjnej kultury. Tłum to zwycięstwo barbarzyństwa i prymitywizmu. Masy są czymś przerażającym, ciemnym i irracjonalnym. Masa to element czysto destrukcyjny, godzący we wszystkich, którzy wystają ponad przeciętność. Społeczeństwo masowe niszczy każdą wielkość, także intelektualną. Standaryzacja i uniformizacja są istotą społeczeństwa demokratycznego, które jest wyrazem panowania tłumu. Jednak demokratyzm jest tylko fazą przejściową czasów emancypacji ludzi z tradycyjnych struktur i ich wyradzania się w tłum. Skoro bowiem podstawową namiętnością tłumu jest obniżanie wszystkiego, co wyższe, do poziomu przeciętnego, to celem tłumu jest socjalizm." (Psychologia socjalizmu 1898; wyd. pol 1997).

Tak jak nieużywany organ się degraduje (ostatecznie zaś zanika) tak też naród, który nad sobą nie pracuje, się degraduje (ostatecznie zaś zanika).

Postęp technologiczny jest naprawdę szybki i ciągle przyspiesza. Nikt nie ma prawa na pomyłkę lub potknięcie, bo wszyscy obudzimy się z ręką w nocniku. Tak też nie powinno zachęcać się ludzi nieinteresujących się sprawą do głosowania. A nie na siłę ich wpychać poprzez budzenie w nich fałszywego poczucia obowiązku, "konieczności dziejowej" czy czego innego tam wymyślicie.

Oczywiście można wprowadzić na wzór Australii obowiązek głosowania i wysokie grzywny. Tyle, że wówczas będziemy mówić za J.J. Bachofen "nienawidzę demokracji, bo kocham wolność"...

Volkolak

Volkolak

3.10.2011
Post ID: 64803

Przecież nikt nikomu, nie każe zaznaczać na tym papierku jakiegoś złodzieja czy oszusta. Można iść, napisać co się myśli i oddać taki nieważny ale satysfakcjonujący głos, hehe. Demokracja to system dla marionetek. My jesteśmy marionetkami, które służą tylko politykom do utrzymania się u władzy. Poza tym, demokracja reprezentuje tylko interes jednej grupy społecznej - tej, którą reprezentuje partia rządząca.

"Najprostszy sposób opisania demokracji: trzech ludzi w rządzie, każdy ma jeden głos. Dwaj z nich głosują , aby ukraść własność tego trzeciego".

Laysander

Laysander

3.10.2011
Post ID: 64804

No pewnie, lepiej porzucić demokrację i zgniłą cywilizację zachodnią, zaszyć się w leśnych ostępach bądź dostąpić zbawienia w komunistycznym raju tudzież jakiejś afrykańskiej wspólnocie plemiennej...
A zresztą kto Ci broni się nieprzyzwoicie wzbogacić, założyć partię, rzucić parę względnie racjonalnych haseł wygrać wybory i odstawić tych wszystkich zdemoralizowanych, złych i podstępnych ludzi na boczny tor?
To jest jakaś... już nawet nie moda, tradycja narzekania na wszystko i wszystkich, a zwłaszcza na drogi, co mówiąc szczerze powoli traci rację bytu* (sens, czy znamiona zabawności straciło już dawno...) i polityków.
Nie ma co demonizować jak długo będą rządzić PO, czy PiS Polska się nie rozpadnie. Rozumiem, gdyby dorwał się do władzy SLD, albo miałkie i nijakie PSL z premierem jąkałą - to byłoby niepokojące. Ale umiarkowani Peowcy, czy tyćkę bardziej radykalny PiS... Pfff.

*Tak, z racji mieszkania pod Warszawą mam zaburzony pogląd... Ale jadąc gdziekolwiek trudno nie trafić na jakieś roboty. Druga sprawa, że oczywiście wszędzie indziej infrastruktura powstaje z dnia na dzień i bez utrudnień...

Pozdrawiam, zindoktrynowany Lays

Alchemik

Alchemik

4.10.2011
Post ID: 64810

Mosqua

Prawdą jest to, że 70% społeczeństwa polskiego nie rozumie w znacznej części tekstu pisanego.

Można poznać zródło tej "prawdy" ?

Mosqua

Jak była mowa w poprzednim zdaniu - politycy to cwaniacy, złodzieje, zboczeńcy i karierowicze.

Mowa, owszem, ale i trawa. Sami kryminaliści i dewianci. Trąci mi to mądrościami głoszonymi przez Janusza Korwin-Mikkego (nieudolnie do tej funkcji aspirującego).

Mosqua

Bo ludzie kompletnie nic nie wiedzą o polityce. Ani o mechanizmach rządzących światem, ani o sprawach bieżących. Są zajęci własnymi sprawami. Dla nich rzeczą, która jest bardziej godna uwagi, jest kolejna rata, kończąca się umowa, kolejne punkty karne, problemy z wychowaniem dzieci, problemy sądowe czy inne.

To chyba (?) naturalne (i zrozumiałe), że drobiazgi dotyczące najbliższego otoczenia, sprawy pozornie błahe, dla lwiej części (ludzi) mają znaczenie nadrzędne, gdyż to one stanowią tzw. prozę ich życia. Nie utożsamiasz się z opisanymi ani trochę ? :) Moją uwagę o wiele bardziej zaprząta "wysypka" u latorośli, a nawet wadliwy amortyzator w samochodzie, aniżeli np. fatalny indeks Dow Jones czy nowelizacja ustawy o VAT.
Tylko czy to automatycznie oznacza, że jestem ślepy na pośredni (bądź bezpośredni) wpływ tych wydarzeń na moją sytuację lub zgoła, cytując, "kompletnie nic nie wiem o polityce" ? Hymm...

Volkolak

Volkolak

4.10.2011
Post ID: 64811

Lays, lepiej żyć w lesie i republice bananowej, niż prowadzić nędzną egzystencję skupioną tylko na materialnych potrzebach. Jaki w tym cel i do czego to prowadzi? Czym stał się nasz kraj? Przez to mamy wyścig szczurów, a człowiek chce więcej i więcej i nigdy nie jest zadowolony! Brakuje mu dumy, honoru, świadomości swojej roli i bytu. Dlatego jego zadowolenie psychiczne ogranicza się tylko do jednego. Pieniądze powinny zapewnić przeżycie i a nie cel sam w sobie! Człowiek to "zwierzę" stadne i musi żyć w społeczeństwie. Naród to olbrzymia grupa społeczna, a nie jednostka! Ta grupa społeczna ma swoją tradycję, religię, wygląd i charakter. Jeśli będę bogaty, to czy te wartości będą istnieć? Proponujesz mi bycie politykiem, żeby napychać własną kieszeń pieniędzmi? Przecież to jest właśnie patologia dzisiejszej polityki! Dla uczciwych nie ma dzisiaj miejsca niestety. Poza tym, ja nie chce być politykiem, ja tylko wyrażam swoje poglądy.

Mosqua

Mosqua

4.10.2011
Post ID: 64814

@Alchemik - link został już podany (mój pierwszy post w tym temacie, pod EDITem; z tego co pamiętam był tam też odnośnik; jeżeli wygasł tamten czy coś to mogę poszukać uaktualnień). Co do polityków - znasz jakiś polityków-idealistów? Który gdzieś w ciemnej alejce lub po za zasięgiem konwencjonalnego oka twierdził to samo co przed kamerami i na otwartej sali? Co nie złamał danego słowa wyborcom, który "przed faktem" nie może nic zrobić i o niczym nie wie, a "po fakcie" wszystko wie i wszystko może? JKM i Palikot malują się na idealistów, ale oni są tacy sami karierowicze jak aktualna ekipa parlamentarna. To, że u mnie wystąpiły podobne sformułowania, jest czystym przypadkiem. Bo tutaj posłużyłam się panem Wielomskim, który jest wysoce sceptyczny co do JKM'ego i całkowicie negatywny co do Palikota. Co do zaś kręgu zainteresowań to ja się wysoce z tym utożsamiam - moja prywata (brak lepszego słowa) jest na pierwszym miejscu, sprawami innymi zajmuję się jak swoje załatwię. Dzięki temu powstaje jakaś specjalizacja (w bardziej szerszym słowa znaczeniu) a właśnie doświadczenia cywilizacji ukazują, że częściej "specjalista" (też w ogólnym znaczeniu) wygrywa nad Everymanem. "Jak ktoś/coś jest do wszystkiego to jest do niczego". Dlatego też ludzie, którzy nie mają potrzebnego doświadczenia, wiedzy, umiejętności etc. nie powinni zajmować się dziedzinami im obcymi. Jak dla kogoś prąd elektryczny jest "czarną magią" to kiedy coś się dzieje z gniazdkiem to powinien je "wyłączyć" (np. przez "odpstryknięcie" wyłącznika) i wezwać kogoś, kto się zna. Można odczuwać skutki polityki teraz lub za dwadzieścia lat, jak to ma teraz np. Grecja. Latami żyli na wysokim wsparciu sfery socjalnej to myśleli że władza jest w dobrych rękach. Nagle okazuje się, że wszystko to było fikcją i wówczas padają stwierdzenia, że władza przez lata była w rękach oszustów, złodziei etc. etc.