26 czerwca 2007 Ogniskowe spotkania z literaturą już wkrótce

Od przyszłego tygodnia cyklicznie będziemy organizować spotkania poświęcone literaturze, w szczególności fantasy, ale to nie jest żelazna zasada.

Oficjalny termin i temat pierwszego spotkania ogłoszę w ciągu najbliższych dni. Jednak już teraz wszystkich miłośników literatury serdecznie zapraszam.

Do zobaczenia przy Ognisku

Grododzierżca Moandor

14 czerwca 2007 Emerytura

O poranku, gdy słońce ledwo wzeszło, lecz już zaczynało przypiekać, dwie klekoczące postacie sunęły z wolna alejkami Osady. Byli to dwaj lisze, Grododzierżca Sandro oraz Strażnik Słów Moandor. Kościste dłonie spletli na plecach, powłóczystymi szatami zmiatali ze ścieżek nieliczne gałązki i papierki, a żuchwy ich czaszek poruszały się miarowo w cichej dyskusji - znać było, że omawiają sprawy doniosłej wagi.

- Przeszło już rok jestem grododzierżcą, Moandorze - mówił Sandro, a głos mu wibrował metalicznie.

- Wiem o tym, Sandro. Był to dobry rok dla Osady - odparł Moandor, którego zawsze cechował wielki takt.

- Ach, wiem to, Osada nareszcie odrodziła się, w karczmach znowu słychać stukot kufli, podupadłe dawniej budynki zaludniły się na powrót, wiem o tym i cieszę się z tego, musisz jednak wiedzieć Moandorze, że niewiele mojej w tym zasługi.

- Nie?

- Skądże. To Kasztelan Crazy, on wykonał lwią część prac, to on, najczęściej w pojedynkę, pracował w pocie czoła nad wszystkim, co widzisz wokół siebie - i tu Sandro potoczył ręką wkoło, wskazując na schludne budynki i zadbane ogrody oplecione siecią urokliwych alejek. - A ja? Ja jedynie chodziłem tu i tam, coś ponarzekałem, coś kazałem poprawić, coś zmienić, gdzieniegdzie wyskrobałem inskrypcję nad drzwiami, i to z grubsza wszystko. Nie, Moandorze, to Kasztelanowi należy się uznanie za odrodzenie Osady, nie mnie.

Moandor zamyślił sie.
- Niemniej stanowiliście chyba dobry duet. A przynajmniej skuteczny. Renesans Osady zaczyna się właśnie na nowo i wątpię, czy któryś z was byłby w stanie osiągnąć to w pojedynkę.

- Może i tak, w jakimś stopniu. Ale to właśnie skuteczność naszego duetu stała się powodem, dla którego poprosiłem cię dzisiaj o rozmowę, Moandorze.

- Słucham tedy z uwagą.

Sandro westchnął.
- Widzisz, ciężko mi mówić o tym, nie sądziłem, że mnie to kiedykolwiek spotka, sam wiesz najlepiej, że liszom z reguły obce są podobne stany, niemniej... wszystko wskazuje na to, iż się wypaliłem.

- Co masz na myśli mówiąc to? - Moandor zmarszczył łuki brwiowe.

- Choć Osada wstała już na nogi i zaczyna prosperować, bardzo wiele pozostało jeszcze do zrobienia, by mogła w pełni rozwinąć skrzydła. Ja zaś... najwidoczniej straciłem zapał, by doglądać dalszej rozbudowy. Nie zrozum mnie źle, w dalszym ciągu los tego grodu leży mi na filakterium, niemniej jednak w ostatnich dniach znacznie chętnie zachodzę do biblioteki i czytam stare ballady, samemu coś skrobię po pergaminie, bądź po prostu bezczynnie wyleguję się przy tawernianym kominku, niż uczestniczę w naradach z Kasztelanem czy pozostałymi włodarzami Imperium. Nie zamierzam się zmuszać, Moandorze, wiem, że z pracy wymuszonej nie przychodzi nic dobrego, a cóż mogę poradzić, że brakło mi zapału, że odeszła mi werwa?

- Przykro mi słyszeć to wszystko - odpardł Moandor cicho.

- Mnie zaś przykro to mówić. Niemniej, drogi liszu, nie zamierzam pozwolić, by moje wypalenie odbiło się na Osadzie, nie chcę patrzeć, ja ten gród ponownie pogrąża się w rozkładzie. Widzę wyraźnie, że mój brak zapału ciąży na Kasztelanie i pozostałych, że w tym tandemie nie jestem już dłużej użyteczny. Nie jestem głupcem, nie będę trzymał się swego stanowiska za wszelką cenę, niezbyt mi zależy na władzy i tytułach. Rozmawiałem już z Kasztelanem i włodarzami, aprobują moją decyzję. Moandorze, czy zechciałbyś zająć moje miejsce? Czy podjąłbyś się pokierowania dalszym kursem Osady?

Moandor milczał, rozważając ofertę Sandro. Milczeli tak, spacerując, przez ponad trzy kwadranse, co w normalnych okolicznościach byłoby nader niezręczne, jednak dla liszy inaczej biegł czas i inne były reguły prowadzenia rozmowy. W końcu Moandor podjął decyzję.
- Zgoda - rzekł - podejmę się bycia grododzierżcą. Możesz na mnie liczyć.

- Miałem nadzieję, że mnie nie zawiedziesz, bowiem ciężko byłoby znaleźć kogoś równie odpowiedniego, kogoś o podobnym zaangażowaniu w sprawy Osady. Nade zaś wszystko, jesteś liszem, ja zaś wolę przekazać pałeczkę swemu ziomkowi, niż jednemu z owych oślizgłych, nabłonkowych śmiertelników.

Moandor uśmiechnął się gotycko, oboje roześmiali się serdecznie.
- Zatem ustalone - podjął Sandro - wydam odpowiednie zarządzenia, dziś jeszcze przejmiesz wszystkie moje prerogatywy.

- Dobrze.

- Życzę ci powodzenia, Moandorze. Nie wątpię, że nie zaprzepaścisz tego, co już osiągnięte, i że swymi działaniami przyćmisz swoich poprzedników, w tym mnie.

- Postaram się z całego swego filakterium.

Sandro wyciągnął rękę, Moandor uścisnął ją mocno.
- A co ty będziesz robić? - spytał jeszcze nowy Grodzierżca zanim pożegnali się.

- Ja? - odparł Sandro - nie wiem jeszcze. Prawdopodobnie uciszę się na trochę, dam odpocząć kościom, może nawet udam się gdzieś na wycieczkę, od lat nie opuszczałem Imperium. Bez obaw jednak, z pewnością nie znikam, zbyt wrosłem w to miejsce, bym był w stanie odejść.

- Cieszy mnie to. Do zobaczenia zatem.

- Bywaj, Moandorze, i raz jeszcze powodzenia.

- Bywaj, liszu.

Sandro

5 czerwca 2007 Wieść z dawna oczekiwana

Z dniem dzisiejszym swe podwoje w Osadzie otwiera na powrót Oberża „Pod Rozbrykanym Ogrem”. Tym samym potwierdziła się pogłoska, o której wspominał przed kilkoma dniami Grododzierżca. Prace renowacyjne trwały długi czas, mam jednak nadzieję, że wszyscy, którzy czekali z utęsknieniem na tę chwilę, będą w pełni usatysfakcjonowani. Mimo gruntownego remontu pragnę zapewnić, że Oberża nie straciła niczego ze swego dawnego czaru. Nadal jest tym samym miejscem, w którym z wolna toczą się Leniwe Pogawędki, w niezmienionej formie pozostał także, tak lubiany przez wszystkich, Zakątek Sulii.

W imieniu oberżystów Sulii i Fristrona z AvLee zapraszam "Pod Rozbrykanego Ogra”.

Grododzierżca Moandor

5 czerwca 2007 Nowe stoliki w Gorących Dysputach

Wnętrze budynku Gorących Dysput zostało wzbogacone o dwa, pięknie zdobione stoliki. Ponieważ, zgodnie z niepisaną tradycją, każdemu stolikowi przypisana jest określona tematyka przy nim poruszana, w tym przypadku nie będzie inaczej.

Nowe stoliki zostaną poświęcone historii i muzyce.

Grododzierżca Moandor

Archiwum nowin
2002-09 | 2002-10 | 2002-11 | 2002-12 | 2003-01 | 2003-02 | 2003-03 | 2003-04 | 2003-05 | 2003-06 | 2003-07 | 2003-08 | 2003-09 | 2003-10 | 2003-11 | 2003-12 | 2004-01 | 2004-02 | 2004-03 | 2004-04 | 2004-05 | 2004-06 | 2004-07 | 2004-08 | 2004-09 | 2004-10 | 2004-11 | 2004-12 | 2005-01 | 2005-02 | 2005-03 | 2005-04 | 2005-05 | 2005-06 | 2005-07 | 2005-08 | 2005-09 | 2005-10 | 2005-11 | 2005-12 | 2006-01 | 2006-02 | 2006-03 | 2006-04 | 2006-05 | 2006-06 | 2006-07 | 2006-08 | 2006-09 | 2006-10 | 2006-11 | 2006-12 | 2007-01 | 2007-02 | 2007-03 | 2007-04 | 2007-05 | 2007-06 | 2007-07 | 2007-08 | 2007-09 | 2007-10 | 2007-11 | 2007-12 | 2008-01 | 2008-02 | 2008-03 | 2008-04 | 2008-05 | 2008-06 | 2008-07 | 2008-08 | 2008-09 | 2008-10 | 2008-11 | 2008-12 | 2009-01 | 2009-02 | 2009-03 | 2009-04 | 2009-05 | 2009-06 | 2009-07 | 2009-08 | 2009-09 | 2009-10 | 2009-11 | 2009-12 | 2010-01 | 2010-02 |