Starożytna Biblioteka

Osada 'Pazur Behemota' » Starożytna Biblioteka » Osada » Konwenty i zloty JB » Glosariusz Konwentowicza

Biblioteka

Bibliotekarskie mechanizmy

Glosariusz Konwentowicza

15 sierpnia – Konwent organizowany jest w okolicach tego dnia, by zapewnić większe szanse na dodatkowy dzień wolny dla uczestników; Faramir omówił również tę kwestię tak: „termin jest, uważam, ważny. Na początku konwentu czuć jeszcze ten czilautowy i parny lipiec, pogoda jest często wciąż skwiercząca, a wakacje są w swoim kulminacyjnym momencie. Natomiast koniec konwentu to już druga połowa sierpnia i zapowiedź jesieni. Często widać to nawet w porównaniu pogody w poniedziałek i w niedzielę. Tak umiejscowiony w kalendarzu konwent gdzieś w połowie drogi między wakacjami a normalnym życiem idealnie stymuluje i wpasowuje się do swojej roli czasu poza czasem.”;


artefakty Konwentowe: 1) bose stopy Zagubionego – hart ducha Zagubionego – boso przez Konwent! w 2010 r. (kontynuator Sienka); 2) czatu – ???; 3) przepychaczka – berło bractwa defekantów; 4) piosenki barda WWalkera – „w 2005 r. koncert, czy też raczej recital WWalkera z gitarą, jego obecność, jego umiejętności gry i śpiewu wprowadziły niesamowity nastrój” – Hubertus; 5) szlafrok Sandra – „wyglądasz jak taki arystokrata z dziada-pradziada, poważny człek, majestatyczny.” – Tarnum;

biesiada w Grodzie Rycerskim – uczta między innymi z pieczenią z kaszą i kapustą, z atrakcjami takimi jak: strzelanie z łuku, rzucanie włócznią, nożami, toporem, także z kółkami wokół palisadowych zabudowań, zapoczątkowane w 2008 r.

bieżnia – rozmowy podczas spacerowania i robienia kółeczek przed internatem w Polanowicach na bieżni do biegania, na które hetman jOjO wzywał, potem Hubertus jako Jaskiniowy psycholog kontynuował robiąc psychozabawę do udziału w której udało się ostatecznie wciągnąć nawet Grenadiera, okraszoną ciekawymi wynikami i wnikliwą analizą. Konwentowicze lubiący spacerować wprowadzali także wycieczki do kałuży;

Bractwo Defekantów – jako że w internacie w Polanowicach były wspólne toalety mające kabiny z ubikacjami ustawionymi w rządku, oddzielonymi ściankami niesięgającymi sufitu następowała defekacja symultaniczna z chwilą wytchnienia i natchnienia poetów; założone przez Sandro; w scenicznym śnie Inghama założone przez zakonnicę;

bzium! – zawołanie Ani, odpowiadające wielu określeniom, dla zrozumienia których wymagane jest płynne operowanie językiem Ani. Arcybzium to wyższa forma bziuma;

defeKasia/defeKate – koleżanka Sandra i Faramira, pytała Tarnuma, czy dobrze się zachowuje, czy jest w porządku, zanim organizował Konwent. Kiedy przybyła, podczas jednej z rozmów o pseudonimach, jaki mógłby jej pasować, Guinea zawołał z godnością i humorem "defeKate!";

duszek antykoncepcjuszek – na dykcie jednej z internatowych szaf narysowana pszczoła z tarczą jako symbol szkoły, z której przybywali uczniowie. Została ona ochrzczona mianem ochrony przed nadużyciami seksualnymi;

finał – pojedynek o pierwsze miejsce w turniejach trzeciej i piątej części Heroes of Might and Magic, które odbywały się w byczyńskiej karczmie Spichlerz, zwanej też mianem Spiż, gdzie sobotniego wieczora zasadniczej części Konwentu, w zarezerwowanym całym górnym, pełnym drewna piętrze lokalu Konwentowicze, wedle własnego uznania, ustawiali stoliki dla Jaskiniowej widowni w kształcie litery „U” na okiennych obrzeżach piętra, pojedynkujących się zawodników naprzeciwko siebie na czwartym boku figury z ław oraz przed nimi ustawiali rzutnik, a za nimi płachtę na żurawim stelażu;

flaga Jaskini – wieszanie jej w widocznym miejscu ośrodka noclegowego jako pierwsze działanie organizatorów Konwentu, oznajmiające o rozpoczęciu tego wydarzenia. To element odróżniający oraz budujący tożsamość Jaskiniowców;

gest Mahadevy – stukniecie łokciem od góry w przymknięty bok dłoni, następnie zamachniecie w dół kółeczka z dwóch palców wyprostowaną dłonią i chlupniecie nimi do ust; w skrócie to gest podbicia łokcia z wypiciem duszkiem zawartości szklaneczki; często dodawane do tego zawołanie: chwała Mahadevie!, w forumowej wersji wygląda następująco: V^ chlup;

granie w gry karciane/planszowe – podstawowa forma spędzania czasu przez Konwentowiczów podczas Konwentu w Byczynie i w Rogowie najczęściej odbywa się w świetlicy, gdzie są stoły i krzesła umożliwiające grę na stabilnym podłożu. Niekiedy odbywa się to też na kocykach lub w pokojach. Na przestrzeni lat, gdy wydawane były cenione, nagradzane tytuły, Konwentowicze zdobywali je i przywozili ku ogólnej uciesze Konwentowiczów. Jednymi z najbardziej charakterystycznych gier, jakie sprawiają, że grupa Konwentowiczów jest w pełni zajęta i znika na wiele godzin, to „Battlestar Galactica”, „Gra o Tron”, „Magic: The Gathering”.

granie w gry fabularne – obok zwyczajowo nazywanych planszówek często prym na Konwencie wiodą gry fabularne, w szczególności „mafia”. Pomysł wskazanej gry przywiódł na czwarty Konwent w 2007 r. rezolutny harcerz Hardrigarr, kolega Enletha;

gra terenowa – rzadszy ze sposobów na spędzanie czasu podczas Konwentu. Choć już w planie pierwszego Konwentu był LARP i gra terenowa, do skutku gra terenowa doszło dopiero w 2013 r., i były jej cztery edycje. Polegają one na poszukiwaniu wskazówek na rozmieszczonych w określonej okolicy zapisanych karteczek. Każda z nich poprzez zagadkę pamięciowo-przestrzenną wskazuje umiejscowienie następnej. Celem uczestników jest znalezienie sentencji zawartej na ostatnim z ukrytych punktów i powiedzenie jej prowadzącemu zabawę, który czeka na nich w miejscu startowym. Pierwsza odbywała się w granicach ogrodzenia polanowickiego internatu wraz z jego wnętrzem, druga zaś była wewnątrz ogrodzonej murami części Byczyny, trzecia natomiast zlokalizowana była w Grodzie Rycerskim, a czwarta w centrum Polanowic. Zabawa ta inwestująca w kondycję społeczności fanów Might and Magic czasowo trwa około dwóch godzin i jest przed ogniskiem zapoznawczym;

Konwentowy Łazienkowy Klub Dyskusyjny (KaŁKaDe) – jedna z kreatywnych inicjatyw Konwentowiczów. Jako że łazienki w internacie w Polanowicach zajmowały dużą powierzchnię oraz miały masywne parapety, na które można było siadać, oraz z przyczyn naturalnych najczęstszym miejscem spotkań Konwentowiczów były łazienki, rozlokowane na skrajach skrzydeł budynku internatu. Sulia zaszczytnie słynie z przodowania w aktywnościach tego klubu. Poniedziałkowego wieczora Konwentu w 2010 r. nastąpił akt powołania tej instytucji.

kocykowanie – Z uwagi na to, że każdemu z uczestników Konwentu poza zestawem pościeli przyznawany jest koc, oraz że wokół ośrodka noclegowego jest dużo połaci ziemi porośniętej trawą, Konwentowicze lubią wynosić kocyki na dwór/na pole i rozkładać je przed budynkiem, dla zaczerpnięcia promieni słonecznych i integrowania się na łonie natury. Ośrodki otoczone są także ławeczkami, więc bywa też odpowiednik kocykowania w postaci ławkowania;

kukurydza/qqrydza – okoliczne pola wokół ośrodka zasiewane bywały kukurydzą, dzięki czemu Konwentowicze mogli organizować wycieczki do wnętrza tych pól w poszukiwaniu śladów pozaziemskich istnień. Takie wchodzenie czasem nawet kończyło się gubieniem się w niej, jednakże bez Moandora, ponieważ on się nie zgubił;

Komitet Organizacyjny Konwentu – do zorganizowania pierwszych trzech Konwentów doprowadził w głównej mierze Grenadier, dzięki swej znajomości województwa opolskiego. Do składu drugiej ekipy należał Codhringher, Islington, Morgraf, Vandergahast, którzy zajęli się Konwentami do roku 2010. Następnie w latach 2011, 2012 i 2013 Konwent poprowadził Tarnum i Field, po czym od 2014 r. sam Tarnum (jego funkcję nazwano monoKOK-iem). Roli czwartego zespołu organizacyjnego na 2021 i 2022 rok podjął się Crazy i Wojrad (jacy określeni zostali duoKOK-iem). Z pełnieniem obowiązków wiąże się kancelaria Komitetu Organizacyjnego Konwentu, w której prowadzona była buchalteria, sprawdzanie w zeszycie, podliczanie i przyjmowanie opłat za pobyt;

konkursy wiedzy – aktywności intelektualne Konwentowiczów szerzą się także na testowanie własnej wiedzy o fantasy, o cyklu Might and Magic, o literaturze fantastycznej;

kotwent – zwierzę rasy kociej, pochodzące od autochtonów, kręcące się wokół zlotowego ośrodka; nazywane także behekotem;

liszomniszek – pizza Sandro i Inghama, którzy samodzielnie dobierają własne składniki, a ich kompozycja realizowana jest podczas wspólnego ucztowania, często bywało to podczas finału turnieju gier Heroes w Spichlerzu. Odbierana jest jako niepozorna, ale jednocześnie niejednokrotnie w zaskakujący sposób działająca na walory smakowe. Z opowieści Inghama pierwszy liszomniszek powstał około 2010 r. z tęsknoty za kulinarnymi przygodami. Ze wspomnień Konwentowiczów, była to wtedy pizza z podwójnym serem, pieprzem mix, papryczkami, jajkiem, wołowiną, czerwoną fasolą i anchois. Szparagów niestety nie było, a stworzenia pizzy podjęła się restauracja Zamoyska. Jak podaje Ingham: „Technicznie wygląda to tak, że na zmianę wybieramy jeden składnik do pizzy. Muszą to być polaczenia nieoczywiste, ale mające głęboki sens”. Sandro napisał kiedyś: „Liszomniszek nie ma być tanią kontrowersją czy jarmarczną sensacją. To powszechne nieporozumienie. Liszomniszek to gwiazda polarna, to azymut, to kulinarna ideologia. Liszomniszek wytycza nowe, odważne ścieżki w gęstwinie gastronomicznej nudy, depcząc kuchenne paradygmaty minionej epoki. Liszomniszek nie boi się zapytać „czy to jest jadalne?”, a następnie pokazać, że jadalne znaczy genialne, a koncepcje takie jak „smak” to przestarzałe konstrukty społeczne, zbyt ciasne by pomieścić pełne organoleptyczne spektrum tego, co oferuje. Tam, gdzie inni krzyczą „co u licha?!”, liszomniszek z uśmiechem oznajmia: „smacznego!”. Ingham podaje, że najlepszym liszomniszkiem był ten z 2014 roku: ser feta, ogórek konserwowy, kiełbasa, małże, śmietana, truskawki, oscypek. Obecnie to konstrukt przestarzały. Ingham i Sandro wciąż myślą nad nowymi połączeniami;

lokalsi – zwani również tubylcami, tambylcami. To osoby zamieszkujące tereny wokół ośrodka Konwentowego, którzy dołączali do zabawy. Jednym z nich jest Linuks;

mecz piłkarski – obok wewnątrzkonwentowego koszykarskiego i siatkarskiego, organizowany był oficjalny występ z władzami miasta Byczyny. Drużynę Konwentowiczów reprezentowała FC Pazur Behemota, a władz miasta Byczyny – Hetman Byczyna. Podczas zmagań Pazurów pozostali uczestnicy Konwentu często wspierali ich kibicowaniem i robieniem meksykańskiej fali. Dla jednego z zawodników byczyńskiej drużyny Aerilien i Hunertus wymyślili określenie wielki biały ninja, ponieważ ubierał się na biało i był przy kości;

ognisko zapoznawcze – tradycją Konwentu jest zasiadanie przy naturalnym, a nie phpowym ognisq. Gdy kończy się opał do płomieni, Grupa Błyskawicznego Reagowania rozpierzcha się po okolicznych krzakach, lasach, zagajnikach, nieużytkach rolnych, łąkach oraz polach w celu zlokalizowania źródła materiału łatwopalnego, które zaspokoiłoby zapotrzebowanie na wspólne pogawędki;

Pan Zachariasz – towarzysz Hubertusa ze sztuki konwentowej z 2007 r., pomagający przy przyjmowaniu pacjentów w trakcie wizyt u psychologa. Komunikowanie się tej postaci jest w języku „Szur, szur", będącym szelestem jego plastikowych dredów/macek. Pochodzi ze świata plastikowych kubeczków;

podziwianie Drogi Mlecznej – zanieczyszczenie świetlne jest tak małe w Byczynie, że podczas szukania gwiazdozbiorów można ją podziwiać patrząc na nocne niebo;

powiedzonka ze zwyczajami – 1) „Brzydzimy się plotką, ale...” – Thanathos z Bychem sięgnęli po książki z regału i wśród wyczytanych losowych rzeczy napotkali na tę wypowiedź, którą Behemot zaczął stosować, a Tarnum często używał; 2) „Do ciężkiej łasicy!” – zawołanie wyrażające zbulwersowanie; 3) „Gdzie jest Sul”? – zawołanie na które ludzie odpowiadali i nie wiadomo było czy mowa o soli w kuchni czy Jaskiniowczyni Sulii; 4) „Ja ci pobruszę, a ty poczywaj” – gdy nikt nie miał siły śpiewać ze śpiewnika tęczowokonwentowego, podczas siedzenia na kocyku, Behemot tak rzekł umacniając atmosferę mimo zmęczenia Konwentowiczów; 5) „Jaskinia bawi, uczy, wychowuje”; 6) „Maryla, nie Zenek” lub „Maryla Rodowicz – hasło klucz” – sentencje zwołujące do wspólnego śpiewania piosenek tej artystki; 8) „Nekromanta, 3 warzywa, Piecyk zawsze nam wygrywa!” – do turnieju H5; 9) „Porozmawiaj ze mną.” – Sandro podczas przedstawienia w 2006 r.; 10) Niech dobry Mahadeva ześle Wam rzeki, jeziora, stawy i akwedukty… no, wiecie czego” (szczególnie zbiorniki retencyjne) – Ingham chwali ten rodzaj wód śródlądowych; 11) „Porozmawiajmy o uprawnieniach opartych o grupy” – MiB z Crazy'm, od pierwszego Konwentu przekładają rozmowę o tym; 12) „Siakoś” - ???; 13) „W kupie siła” – powiedzenie w bractwie defekantów wobec liczby aktywnych Konwentowiczów; 14) „Zielone światło” – w 2008 roku Enleth podszedł do ówczesnego KOK-u i powiedział, że ma zielone światło Wysokiej Rady, żeby wyrzucić szkodliwego osobnika z Konwentu;

prześcieradło – ostatniej nocy (z niedzieli na poniedziałek) Konwentu z 2008 r. Konwentowiczom chciało się zrobić jeszcze coś szalonego i Guinea w prześcieradle mieszał w garnku z wodą, która miała lecznicze właściwości i przychodziły do niego pielgrzymki schorowanych ludzi również poprzebieranych w prześcieradła;

Q chwale Jaskini! – zawołanie wyrażające poparcie, skrócona wersja to „chwała”, a nawet czasem „chałwa”, które wynikło z przywiezienia przez Dagona tego smakołyku na jeden z Konwentów;

restauracje – Konwent mając ograniczone warunki do przygotowywania posiłków sprzyja wizytom w lokalach gastronomicznych. Wśród nich były takie: 1) Grodzka – słynąca ze śniadanioobiadów; 2) Hetmańska – w piwnicach byczyńskiego ratusza; 3) Spichlerz – karczma na wyjścia na obiad i kolację; 4) Zamoyska – z docenianymi pizzami;

rosomak – wyprawa w poszukiwaniu tej istoty. Zwyczaj ten zaczął się od powrotu z Grodu Rycerskiego, kiedy część Konwentowiczów nie chciała wracać autobusem z soboty na niedzielę do Polanowic. Przy wędrowaniu niecałych dwóch godzin leśnymi ścieżkami lub gruntową drogą w świetle księżyca i gwiazd, śpiewa się dostojną wielkanocną pieśń „Zwycięzca śmierci”, nazywaną „Jonaszem niewiernym”/”Na cud Jonasza”. Acid Dragon na okazję tego nocnego marszu zakłada wampirzą pelerynę;

rozpiździołki – Phaere nazwała tak kolor trefl w kartach, i do tego dołączyły rozszerzenia w nazewnictwie, takie jak „czwórka rozpiździołkowa”, „duży strit rozpiździołkowy”, „poker rozpiździołkowy”;

spotkania przy czajniku – drugim ze sławetnych miejsc spotkań Konwentowiczów są stojące na stolikach czajniki;

spotkanie Stowarzyszenia Miłośników Fantasy „Jaskinia Behemota” – na Konwentach odbywają się spotkania członków tego stowarzyszenia;

stóg – szukanie stogu, by się na niego wspiąć. Pierwsze takie zjawisko było obok internatu. Na przewrócony wtedy stóg można było wejść;

sztuka – przedstawienie teatralne wystawiane w Konwentową sobotę sali audiencyjnej w Ośrodku Kultury w Byczynie przez trupę aktorską Kabaretu pod kłem Behemota. Kilka dni przygotowań i prób zapewnia większy kontakt z dziełami kultury u Konwentowiczów. Aktorzy potocznie są nazywani trupami. Podczas czwartego występu w 2007 r. jako sHt00k4 przez duże "h", jak głosił plakat reklamowy;

śpiewanie – najbardziej charakterystyczne przy wizytach pod gruszą po sobotnim finale, nieopodal mostu nad torami kolejowymi w drodze między Byczyną do Polanowicami. Spośród nazw bywają to piosenki „Valhalla”, „Jak bardzo kopiesz ziemię” – od drugiego Konwentu Guinea; drugi Konwent, WWalker z gitarą, „Chodźmy wszyscy do łazienki, nie puścimy stąd Arienki” – życzliwe śpiewanie, gdy ta Jaskiniowczyni miała za szybko wyjeżdżać; „Cud Jonasza”; „Sępy miłości” – z drugiego Konwentu pokazywanie kruka szponiastymi palcami i podniesioną nogą oraz śpiewanie parafrazy piosenki „Powiedz” zespołu Ich Troje: „Wstań i powiedz nie jestem ham i nigdy więcej już nikt nie powie sępy miłości”. Podczas podróży pociągiem do Byczyny Kluczborskiej i Rogowa śpiew od drugiego Konwentu „Bilet miesięczny na okaziciela”;

Tajchmanalia – wystawna uczta w restauracji na cześć Sandro, podczas której można zdobyć achievement zamawiając trzy posiłki. Zwyczaj ten powstał w 2010 r. w trakcie ostatniej nocy Konwentu z niedzieli na poniedziałek, kiedy Field z Nami udali się na stację benzynową, by zrobić zakupy z listy płacąc kartą Sandra i po ustaleniu, że większość punktów jest dla niego;

tańce – Konwent zawiera również wesołe pląsy, a wśród nich była makarena na pace busa/pseudobusa, kiedy Crazy z kierownikiem siedzieli w toalecie i śmiali się z nadzwyczajności sytuacji;

turnieje – sól Konwentu, kulminacyjne wydarzenie z Heroes 2, Heroes 3, Heroes 5, jak również w Kanasta. Do czasu pojawienia się sali komputerowej w byczyńskim internacie organizowane były w szkole podstawowej;

uczestnicy nazywani wedle zamieszkiwania w pokojach Black Hoods (Hoodsi) – drużyna reprezentująca Polskę na arenie międzynarodowej w graniu w Heroes 3, Bractwo Defekantów, Dwór Imperatora, Jaskinia Behemota, KaŁKaDe, Komitet Organizacji Konwentowej, Liga Heroes, Sekcja Grotowa – pokoje w których przebywają przyjezdni Grotowicze;

wiarus konwentowy – pamiątkowy przyznawany tytuł na 10 i 15 edycję Konwentu, dla uczestników, którzy przybywali na każdą jego edycję;

wieże – pod koniec Konwentu trwa systematyczne dwudniowe zbieranie materiału budowlanego na ułożenie z puszek po – rzecz jasna – coli. Niejednokrotnie, z pomocą łapek Konwentowiczów, konstrukcja sięga sufitu. W 2005 roku Konwentowicze postawili Twin Towers. Po zbudowaniu następuje burzenie i błyskawiczne usuwanie gruzów, z powodu nieuchronnego zbliżania się godziny W (13.00), która dotyczyła zdawania kluczy do pokoi po Konwencie;

woda z ogórem – lemoniada składającą się z wody mineralnej z dodatkami warzywnymi i owocowymi, czasem nawet z talkiem miętowym z zagranicy, których głównym składnikiem są plasterki pokrojonych ogórków. Konwentowicze otrzymywali ją do szklanki lub kubka w gorące dni od Faramira, który z wiaderkiem lub z dzbankiem. Któregoś razu Faramir z Sandro nocowali w hotelu w niedzielę przed jednym z Konwentów, zadzwonili do Guinei z pytaniem czy ma karafkę, lecz on nie miał. Po poszukiwaniach w Byczynie kupili w sklepie wielobranżowym dzbanek do oranżady;

wzorowy konwentowicz – nagroda przyznawana uczestnikowi Konwentu za wybitne działanie na rzecz spędzanego czasu; tytuł przyznawany od 2007 r.;

zgłaszanie w piekarni, że jest Konwent i wzrośnie zapotrzebowanie na pieczywo – w pierwszych dniach Konwentu delegacja uczestników dorocznego zlotu przybywa do lokalnych piekarni;

zręczna cisza konwentowa – gdy w jednym pokoju większa grupa ludzi się zbierze i co jakiś czas kończy się temat oraz nikt nie wie co powiedzieć;


Artykuł czytany 96 razy, liczba komentarzy: 0. Ostatnia edycja: 11 września 2022, 20:26 przez Architectus.

Historia zmian, zobacz komentarze (0).