Starożytna Biblioteka

Osada 'Pazur Behemota' » Starożytna Biblioteka » Opowiadanie zdobywcy III miejsca w konkursie Dnia narodzin Smoków - Irhaka

Biblioteka

Bibliotekarskie mechanizmy

Opowiadanie zdobywcy III miejsca w konkursie Dnia narodzin Smoków - Irhaka

Błogosławione Jajo

Słońce świeciło, mieniąc się na spokojnych wodach morza Irisus, a ona stała na klifie i spoglądała w dal. Wiatr rozwiewał jej słodko pachnące włosy koloru spalonej słońcem żółci, połyskującej nieznacznie w świetle słonecznym. Stała tak w swojej błękitnej, zwiewnej sukni, falującej na spokojnym oddechu Ylatha. Szum nieprzejednanej natury świata rządzonego przez Shalaasę skutecznie zagłuszał każdy szept, jaki mógł być wygłoszony. Dziewczyna długo wpatrywała się w odległe tereny, by ostatecznie westchnąć.
- Kolejne święto bez Ciebie – szepnęła smutnie. – Tyle czasu minęło odkąd wyszedłeś. Kiedy znowu razem będziemy? Żyw jesteś czy już łagodne objęcia Ashy trzymają Cię w wieczności? Gdybym tylko wiedziała... – urwała słysząc kogoś za swoimi plecami.
Kiedy się odwróciła, przed nią klęczał żołnierz. Promienie domeny Erlatha odbijały się od wypolerowanej zbroi imperialnej, lecz nie oślepiały dziewczyny.
- Pani…
- Wszystko przygotowanie, Godryku?
- Tak, moja pani.

Tymczasem w więzieniu Urgasha…
- Znowu to cholerne święto mają tam! – wściekał się Władca Demonów. - Czemu czczą te głupie świętoszkowate stwory mojej siostry? Przecież moje dzieci są lepsze! Potężniejsze! Demony! – ryknął tak, iż nawet na powierzchni czuć było jego zew. – Dostarczyć mi ich święcone jajko! – Urgash potrząsnął swoimi kajdanami w gniewie. – Dowiedzą się co to prawdziwa moc i komu służyć powinni, gdy ich najważniejsza rzecz zmieni się w ich przekleństwo!

Godryk stał w pobliżu swej pani na skalistym podwyższeniu terenu. Spoglądali na ogród i na dzieci, które przyszły na coroczne poszukiwanie jajek. Jak zwykle były tu znajome twarze z okolicznych wiosek i miast. Pojawiły się nawet elfy, które akurat przejeżdżały i usłyszały o tym wydarzeniu.
- Jestem Celesta, pani dnia dzisiejszego. Cieszę się, że tak tłumnie przybywacie rok w rok w Święto Narodzenia Smoków i mam nadzieję, że nie ma to nic wspólnego z tymi koszami słodyczy czy plotką o Błogosławionym Jaju. Jaju, które jak ktoś znajdzie ma mu przynosić szczęście przez cały rok – zaśmiała się, albowiem wiedziała, że to są powody tłumów. – Zasady znacie czy Godryk ma je przypomnieć?
- Pani – wtrącił się rycerz. – Pozwól, że jednak przypomnę je – odwrócił się do zebranych. – Jaja są schowane w całym ogrodzie. Macie zebrać ich jak najwięcej, a zwycięzca dostanie kosz słodyczy. Dozwolone są drużyny, ale żadnych kradzieży i innych rozbojów!
- Ja nadmienię, że gdzieś jest rzeczywiście jajo pobłogosławione przez naszych kapłanów. A teraz… niech polowanie się zacznie!
Rozwrzeszczana zgraja małolatów rozbiegła się po całym obszarze poszukiwań. Celesta i Godryk ruszyli także patrząc, czy czasami ktoś nie oszukuje. Teren był tak duży, że musieli się rozdzielić, aby sprawniej nadzorować poszukiwania.

Azkrael był demonem, z którym każdy się liczył w Sheoghu i który był zawsze pierwszy do wykonywania poleceń swego pana, Urgasha. Dlatego też ten wielki demon o wyglądzie zbliżonym do Minotaura, ruszył natychmiast. Nie było mu ciężko odnaleźć jaja – w końcu temu błogosławieństwu towarzyszyła nuta świętości Smoczych Bóstw.
- Przeklęte pomioty dobra! – zaklął pod nosem, kiedy pojawił się w towarzystwie huku, który musiał się roznieść po okolicy i na pewno był informacją dla sił dobra, że nadszedł. No i się nie mylił. Ledwo przyszedł i zbliżył się do jaja, a już Celesta przybyła.
- Ty abominacja jedna! Odsuń się od niego! – próbowała rozkazywać demonowi dziewczyna.
- Nie ty będziesz rozkazywać! – zaatakował Celestę, która natychmiast się zmieniła. Miała teraz wielkie anielskie skrzydła, dzięki którym uchyliła się przed ciosem. W powietrzu przemiana się zakończyła. W końcu Celesta była w swej prawdziwej postaci. Była jedną z anielic! – No proszę! Nie dość, że zdobędę jajo to jeszcze zabiję anioła. Piękny dzień – zaśmiał się.
Celesta przystąpiła do ataku i młóciła powietrze swoim mieczem, gdyż demon uchylał się. W końcu jednak ich ostrza się spotkały, a potem walka rozgorzała na nowo i pojawiła się krew. W większości była to krew demona, ale także i anielica została zraniona kilkukrotnie. Nikt z walczących nie zorientował się, że w pobliżu krąży dziecko. Jeden z elfich poszukiwaczy. Mały chłopiec o spiczastych uszach i krystalicznie błękitnych jak spokojne wody w Irollanie, ubrany w jakieś druidyczny strój z jelenia, przybliżył się do jaja i chwycił je.  Jedno z jego oczu zmieniło kolor na letnią zieleń z krainy we władaniu Sylanny.
- Dosyć! – chłopiec wydarł się głosem, który z pewnością nie mógł należeć do niego. – Nie zakłócajcie spokoju tego dnia! Odejdźcie tam, skąd przybywacie!
- Dawaj to jajo, a odejdę – odparł demon.
- Nie! Nie dawaj mu go! – zaprotestowała Celesta.
- Żadne z was na nie nie zasługuje.  A wy, skoro nie chcecie odejść, poznacie naszą sprawiedliwość – mówiąc to, chłopak uniósł jajo do góry, a wielki słup światła zaczął się rozprzestrzeniać i pochłonął jego, anielicę i Azkraela. Po chwili znikł on, pozostawiając martwych przeciwników. Chłopiec zniknął.

Godryk odwrócił się i ujrzał świetlisty slup. Wiedział, że zwiastowało to coś okropnego, albowiem nie przewidywano tej „atrakcji” w dniu dzisiejszym. Tak więc popędził w trybie niezwłocznym w kierunku słupa, a gdy przybył zobaczył demona i anioła przebitych ich własnymi mieczami.
- Co tu się stało? – rozejrzał się i zobaczył, że nie ma jaja. – Gdzie jest jajo? Czyżby ten, kto je ma zabił ich?
Rycerz podszedł do demona i upewnił się, że jest martwy. Sprawdził czy cokolwiek powiedziałoby mu, co tu się wydarzyło i kim są obie postacie, ale nie miał szczęścia. Postanowił poszukać go przy drugiej postaci. Zauważył, że to anielica, a kiedy podszedł bliżej, jedyne co mógł zrobić to paść na kolana i wydukać jej imię.
- T-to… Celesta!


Artykuł czytany 802 razy, liczba komentarzy: 0. Ostatnia edycja: 27 grudnia 2011, 8:01 przez Field.

Historia zmian, zobacz komentarze (0).