Starożytna Biblioteka

Osada 'Pazur Behemota' » Starożytna Biblioteka » Leksykon » Pradawni nieumarli - Żywiołaki krwi

Biblioteka

Bibliotekarskie mechanizmy

Pradawni nieumarli - Żywiołaki krwi

Niełatwo jest stworzyć tak plugawy pomiot, jakim jest Żywiołak krwi (choć prawdę powiedziawszy nekromancja do łatwych nauk nie należy). Bestia ta jest szkaradna i posiada niemal półboskie moce. Tylko doświadczony paladyn lub inkwizytor (albo inny sztukmistrz, który zna się na rzeczy) mogą dać mu radę, ale nie mogą sobie pozwolić na żaden błąd w walce z tym monstrum...

Żywiołaki krwi zrodziły się w umysłach nekromantów z lodowych pustkowi Nipretisu. Setki lat spędzone na medytacjach w tej skutej lodem krainie sprowadziły na nich dwie potężne i nikczemne siły  - Szaleństwo oraz dobre chęci. Adepci mrocznego kunsztu chcieli stworzyć istoty, które będą doskonałą bronią, przeciwko władcom żywiołów, którzy coraz śmielej sobie poczynali z ich władcą, Lordem de Sejs. Pomysł był dziecinnie prosty, na schemacie utworzenia Żywiołaka wody zrobić projekt pozwalający przywołać bestię ożywioną z krwi. Po kilku miesiącach udało się nekromantom wyhodować pierwszego krwawego przywołańca. Odkryli wtedy, że może on zabierać siły z przeciwników poprzez wyssanie z nich krwi. Odkrycie to było bardzo bolesne, albowiem kilku z nich przekonało się o mocy ich dzieła na własnej skórze. Żadne zaklęcia ani klątwy nie mogły powstrzymać ślepego szału w jakim znajdował się żywiołak. Wymordował ich wszystkich a następnie zbiegł z wyspy i słuch o nim zaginął.
Kilka lat później takich żywiołów było już mnóstwo. Myśliwi donosili, swoim panom o zwierzętach z których ktoś wyssał całą krew a do miejskich portów nieraz przypływały statki z "wyssaną" załogą. Na początku myślano, że to Wampiry rozpoczęły łowy, ale oficjalne poselstwo od nieumarłych od razu ucięło te domysły, ponieważ wszystkie ich oddziały posługujące się wampiryzmem toczyły walki o Wyspy Czterech Noży należące do piratów. W końcu sprawa się wyjaśniła, kiedy pojedyncze żywiołaki zaczęły napadać na ludzkie osady.Wystarczyło pięć krwawych bestii aby licząca dwadzieścia rodzin wioska zamieniła się w cmentarzysko. Nieliczni uciekinierzy donosili dowódcom drużyn, stacjonujących w pobliskich fortach, że bestie powielają się w momencie, gdy zabiją wystarczającą ilość żywych istot. Z rzeźni jaka odbyła się w wiosce wyszły trzy nowe, rządne krwi Żywiołaki. Sprawa była bardzo poważna. Wszyscy obywatele hrabstwa dotkniętego atakiem, znający się na magii zebrali się w Czerwonym Forcie, miejscowości położonej najbliżej ziem ogarniętych pożogą. Magowie uradzili, że skoro, bestie rosną w siłę, dzięki krwi, to powinny stanąć do walki z istotami mechanicznymi i astralnymi, które nie mają w sobie płynów ustrojowych. Pomysł okazał się trafny. Zebrano wszystkie Golemy, Gargulce, Żywiołaki wszystkich sfer a nawet kilku nieumarłych i pod sztandarem czarodzieja Hefrenesa posłano je w bój z krwawym plugastwem. Tak jak się magowie domyślili, bestie mimo potęgi jaką posiadały, nie mogły jej zwiększać. Bój był zacięty, ale jednak przewaga liczebna jaką dysponował Hefrenes, pozwoliła zniszczyć Żywiołaki krwi... Niestety nie dane było Hefrenesowi długo cieszyć się swoim zwycięstwem, gdyż zaledwie tydzień po tych wydarzeniach, kiedy przechadzał się po lesie, coś go zaatakwoało i pozbawiło krwi... Był to ostatni taki przypadek na kontynencie, ale wiele późniejszych podań z innych części świata mówi o tajemniczych bestiach polujących na podróżnych i pozbawiających ich krwi, a nawet widywano je w wojskach nieumarłych, we wschodnich krainach Kezrevin Oy...

 Jak wyglądają te kreatury? Świadkowie twierdzą, że wyglądają ja wielki słup wody z doczepionymi łapami, z ta tylko różnica że zamiast wody mamy krew. Zwieńczeniem tej nikczemnej sylwetki jest czaszka(dowolnie jaka), z której oczodołów wydzielają się błękitne płomienie. W ich ramionach zawarta jest potężna siła, zdolna do wyrwania drzewa z korzeniami a nawet przybrania kształtu broni białej np: maczugi lub szabli. Istotom tym obce jest logiczne myślenie czy taktyka. Są szalone jak ich stwórcy i nie mają zwyczaju czekać aż wróg podejdzie, lecz same z całą mocą ruszą do ataku...

 Jak z nimi walczyć? Jeżeli jesteś wojownikiem nie mającym wiele wspólnego z magią, to wiedz, że wystarczy zwykłe draśnięcie aby było po zawodach. W zbroi płytowej można liczyć na bezpieczeństwo pod tym względem, ale jak powszechnie wiadomo, takie zabawki ograniczają zręczność, a ta jest niezbędna przy konfrontacji. Choć tak prawdę powiedziawszy najlepszym wyjściem będzie wziąć nogi za pas i uciekać. Żywiołaki krwi mimo wielu mocy, jakie posiadają, nie są sprinterami więc ucieczka przed nimi może się powieść nawet otyłemu szlachcicowi.
Magowie mają większe szanse na przeżycie. Zaklęcia ognia są najskuteczniejsze przeciwko tym pomiotom, ale trzeba być czujnym. Niejeden czarodziej zbyt pewny swego, kiedy położył omawianego Żywiołaka kilkoma ognistymi pociskami przekonał się, że bestia, tylko udaje martwą, aby, zadać śmiertelny cios, kiedy przeciwnik się zbliży...


Artykuł czytany 551 razy, liczba komentarzy: 0. Ostatnia edycja: 26 sierpnia 2010, 23:41 przez Kordan.

Historia zmian, zobacz komentarze (0).