Gorące Dysputy

Tropiciele rzeczywistości - polityka i społeczeństwo - "Rok po wyborach parlamentarnych."

Aktualnie w Osadzie: Ognisko jest zgaszone.
Osada 'Pazur Behemota' > Gorące Dysputy > Tropiciele rzeczywistości - polityka i społeczeństwo > Rok po wyborach parlamentarnych.
Wędrowiec: zaloguj, wyszukiwarka
Sevorn

Sevorn

19.11.2006
Post ID: 6106

Możecie się zapewne zastanawiać dlaczegóż to, taki oto temat. Przecież jesteśmy dopiero, co po wyborach samorządowych, a wracamy do roku 2005.
Już wyjaśniam. Obecne wybory nie są tak wielce upolitycznione, jak parlamentarne. Wybory te, są bardziej sprawą lokalną, niż ogólnopaństwową. Nie sposób, więc dyskutować o nich, gdyż Jaskiniowcy są zanadto rozrzuceni po Polsce.

Minął rok. Jesteśmy, więc w stanie wypowiedzieć się na temat jakości rządów. Nikt nie zarzuci nam, że rząd miał za mało czasu by się wykazać.
Zapytać się chciałem, co szanowni Politykierzy o nim sądzicie? Co sądzicie o sytuacji w naszym pięknym kraju? Czy jest lepiej, gorzej, a może tak samo? Czy po roku urzędowania, możecie stwierdzić, że zaufalibyście rządzącym raz jeszcze, czy po raz pierwszy?

Nie chciałbym jednak, aby dyskusja przerodziła się w dyskusję o konkretach. O nich możemy pomówić w osobnych tematach, do zakładania których, serdecznie zapraszam.

MiB

MiB

20.11.2006
Post ID: 6114

Witam!

Ja jest. Ogólnie nie jest gorzej, a to już jakiś sukces. Jednakże nie jest też lepiej. Po hucznych zapowiedziach zmian, reform, których piewcami byli PiSowczy i POowcy, zostały już chyba tylko wspomnienia. Tanie państwo gdzieś sobie poszło, korupcja i afery zagościły u nas na dobre. Na szczęście gpspodarka ma się całkiem nieźle, choć osobiście uważam, że nie ma w tym ani krztyny zasługi obecnej władzy (na całe szczęście nie zdążyli się zabrać za nią ;) ). IMHO to co teraz obserwujemy (wzrost gospodarczy), jest wynikiem władzy poprzedniej ekipy.

Ale w/w sprawy to pikuś. Póki nie dotyczą zwykłych szarych obywateli nie powinniśmy się nimi zanadto przejmować.
Jak dla mnie najgorszą cechą w obecnie miłościwie nam panujących jest uważanie ludzi za idiotów.
Jeden z braci Kaczyńskich wypowiedział ongiś znamienite słowa: "Boję się, że w wyborach wygra opozycja".
A to źle? Przecież wyborcy również mają swój rozum i to do nich (nas :) ) należy ostateczna decyzja!

A żeby nie wyszło, że ja jestem kolejny zły, który najeżdża na rządzących:
Niestety aktualnie rodzima scena polityczna nie oferuje nam nic lepszego.
Opozycja po lewej stronie jest ciągle za słaba, aby móc rządzić,
również prawa część opozycji nic nie będzie w stanie zmienić.

Na razie tyle ode mnie.

Pozdrawiam

Vandergahast

Żywiołak Piwa Vandergahast

26.11.2006
Post ID: 6226

Odnośnie tego co miało się stać po wyborach, miałem niejasne wrażenie że czy wygrałoby PO czy PiS, to jednak źle nie będzie, bardziej obawiałem się rządów tych 2, ale nie miało to być w założeniu coś nie do przeżycia. Jako że wierzę, że należy sie wziąć najpierw za gospodarkę, a reszta to przy niej tylko przystawki przejrzałem programy obu faworytów do wygranej. Tanie państwo, obniżenie podatków bądź tez wprowadzenie nowych stawek. Reszta mi mniej więcej zwisała, w końcu nie ma aż tylu spraw, by powiedzmy przez rok czegos z gospodarką nie zrobić, chociażby z nudów. Jakże się myliłem. Wiem, że można pójść na łatwiznę albo w ramach rozgrzewki wziąć sie za sprawy prostsze, takie jak urząd antykorupcyjny, zmiejszanie liczby ministerstw i tak dalej. W końcu do gospodarki jednak trzeba się zbliżyć.

Odnośnie tego, czego nie udało się zrobić obecnej koalicji, polecam obejrzenie kawałka konferencji SLD, z czasu kiedy zaczynali kampanię samorządową. Nie przepadam za nimi, ale zrobili skrótowe i konkretne wyliczenie tego czego sie nie udało osiąnąć rzadzącym, na podstawie ich programu wyborczego(PiSu). Strony od 54 do 60 bodajże. I lecą - zmiejszenie liczby ministerstw - niet, zmiejszenie liczby urzędników - a tu kancelarii prezydenta przybyło 70 parę osób, tanie państwo ogólnie - budżet owej kancelarii wzrósł o 200 mln, 3 mln mieszkań - 0% realizacji, jakieś tam inne urzędy niz ten antykorupcyjny, były zdaje się 3 - 0%realizacji. I tak przez parę minut.

Ale ponieważ ważna dla mnie jest gospodarka, to dobiła mnie jedna rzecz. Nie wiem czy wiecie, ale PiS miał w swoim programie wprowadzenie 2 sawek podatkowych - 17% i jeszcze jakiejś chyba. Miało to się stać w ciągu 1-2 lat. Koalicja miała większość w komisji i mogła je wprowadzić, ale tego nie zrobiła. Rozumiem, że coś tam chcieli dogadać czy coś, albo obawiali się czy PO to poprze. Ale w momencie, gdy Samoobrona wyleciała z koalicji i PO przy ich głosach i SLD była w stanie przeprowadzić ową poprawkę, to szefowa komisji nie zwoływała jej posiedzenia przez parę tygodni, bo "nie powinno się decyzji tak ważnych dla państwa podejmować w takiej atmosferze". Nie wiem dla nie to nie argument. Ogólnie uważam, że politykom wszystkich partii brakuje wyważenia, i że na każdą poruszaną w wiadomosciach sprawę rzucają się jak psy na świeżą wołowinkę, bo jak to moze być że koalicja się na ten temat wypowie, a opozycja nie i odwrotnie. Mi malowniczo zwisają poglądy wszystkich partii na tagedię w kopalni i uważam podobne wypowiedzi za tanią grę pod publiczkę. Niestetety, nawet partie które szanuję starają się do mnie trafić przez najniższe instynkty, żerując na ludzkim nieszczęściu. Widzę że zapędziłem się kapkę nie na temat, więc kończę.

Greenman

Greenman

29.11.2006
Post ID: 6288

Powiem tyle. Przez ostatnie 3 lata z gorączką obserwowałem co też się dzieje w kraju. Znalazłem sobie niezły kiosk na Kensington gdzie kupowałem Gazetę na zmianę z Guardianem (swoją droga jedyna dostępna z datą ważności na dzień poprzedni, np. Rzplita jest z przed tygodnia, samolot leci niecałe 2 godz., bez komentarza). Śledziłem, czytałem, knułem, oburzałem się... I w końcu wróciłem pełen obaw i.... i już po 3 tygodniach dopadła mnie znajoma znieczulica polityczna. Gdy teraz zdaję sprawozdanie z życia Wiejskiej (itp.) znajomym z diaspory, pytają mnie co tak spokojnie? Jak nigdy. Bo co tu się denerwować, z wypowiedzi polityków wychodzi że jesteśmy ważnym graczem na arenie międzynarodowej to po co porównywać? Przecież nasze podwórko jest równie ważne niż np. angielskie. A że po każdej kolejnej kompromitacji, dany jegomość jakby nigdy nic zostaje i daje wywiady i ma czelność (jak np. w poprzedniej kadencji), relegowany karnie z partii, zakładać (nazwa mniej więcej) klub parlamentarny sprawiedliwych. No cóż wolę omijać wiele gazetowych stron. W kraju jakoś one mnie nie rażą. A peron za 3 mln PLN, pestka....

Islington

Mistrz Islington

2.12.2006
Post ID: 6381

Jeśli chodzi o mnie to przestałem codziennie oglądać "wiadomości" lub "fakty", ponieważ odbijało mi sie to na moim zdrowiu psychicznym.
Jednak nie mogę powiedzieć, że to co się dzieje na Wiejskiej mi się nie podoba. Nie podoba mi się to, jak pokazują życie na Wiejskiej media.
Co pamiętam z ostatniego roku?
Otóż gazociąg Wassermana, dworzec Gosiewskiego, oskarżenie o gwałt eurodeputowanego Samoobrony, zaprzeczenia teorii ewolucji,afera taśmowa etc.
Można nabrać przekonania, że w polskiej polityce afera goni afere, a politycy nie robią nic. Pod tym względem najlepszym premierem był Belka, bo nie mówiono o nim w telewizji tak często jak o Marcinkiewiczu i można odnieść wrażenie, że naprawde pracował.
Wychodze z założenia, że nie należy dawać wiary w doniesienia mediów.
Kupując gazetę w kiosku wybieram mniejsze zło nie sięgając po brukowce tylko po, w naszym przekonaniu, solidną gazetę, która jest równie subiektywna jak inne, ale potrafi to przedstawić innym językiem.
Ale chyba i ja zboczyłem nieco z tematu.

To jeszcze coś o programie "Zero Tolerancji"
Z czym kojarzyła mi się tolerancja przed wprowadzeniem tego programu?
Z szacunkiem, akceptacją odmienności, równością etc.
Z czym kojarzy mi się teraz?
Z gwałtem,przemocą i alkoholem.

Grenadier

Kanclerz Grenadier

7.01.2007
Post ID: 7073

Cóż, nie da się mieć wyrobionego zdania polegając na jednym medium, a na czytanie czy chociażby pobieżne śledzenie kilku nikt nie ma czasu. W tym siła pewnych rozgłośni czy gazet, że czytelnikowi (widzowi) nie będzie się chciało sięgać po inne. Ale to tak na marginesie, chociaż jak ostatnio słuchałem bredni Andrzeja Leppera na temat Otwartych Funduszy Emerytalnych to aż miałem ochotę kupić od ruskich kałacha...

Właśnie - to już będzie na temat. Dzięki kontroli mediów nasza obecna władza jeszcze nie dokonała kilku skoków na kasę. OFE to właśnie taki łakomy kąsek. Pierwsza próba już była, ale do tego, by zagarnąć dla ZUS pieniądze (NASZE, q..., NASZE CIĘŻKO ZAPRACOWANE) potrzebna jest zmiana konstytucji, a o to na szczęście nie łatwo. Boję się jednak, że drogą zaniechania (brak przepisów) w końcu w jakiś sposób do tego dojdzie. Pierwsze emerytury z nowego systemu wypłacane będą za dwa lata i trzy miesiące. Jeśli nic się nie zmieni będzie to największa klęska obecnej władzy. Dlaczego? To długa opowieść. Jak ktoś zainteresowany to powiem.

Vandergahast

Żywiołak Piwa Vandergahast

7.01.2007
Post ID: 7082

Ja jestem zainteresowany, opowiadaj. Tu będzie dalsza część posta, ale za jakiś czas.

Grenadier

Kanclerz Grenadier

7.01.2007
Post ID: 7094

Włala...

Otóż wprowadzona w 1999 roku reforma systemu emerytalnego od samego początku była kulawa. Mniejsza o to dlaczego, ale konsekwencje zaczną odczuwać już niedługo wszyscy pracujący.
Natomiast dlaczego, jeżeli nic się nie zmieni, będzie to największa klęska nowej władzy.
1. ZUS.
W Polsce od 1970 roku liczba osób pracujących wynosi około 15 milionów. Przez ponad 30 lat się nie zmieniła i stale oscyluje wokół tej wartości. Z kolei liczba pobierających świadczenia rośnie. Od około 3 milionów w 1970 do 11 (mniej więcej) dziś. Dodając do tego rzeszę bezrobotnych wychodzi na to, że jest jeden do jednego. Stąd rosnąca z roku na rok dziura w ZUSie, który pobiera na cele emerytalne niecałe 40 proc. wynagrodzeń, a musi wypłacać 100 proc. świadczeń.
Ważna uwaga - ZUS nie jest instytucją wypracowująca zysk, czyli jego poziom zarządzania jest zerowy. Oni tylko są od przekładania pieniędzy z jednej kupki na drugą, a i z tym słabo sobie radzą. Za to ich organizacja wewnętrzna oparta jest na najlepszych wzorach zachodnich firm KAPITALISTYCZNYCH, czyli z określonymi procentowo, z góry, funduszami nagród, reprezentacyjnym itp. PROCENTOWO a nie kwotowo.
Zatem ta organizacja chce zarządzać pieniędzmi zgromadzonymi w OFE dlatego, że z roku na rok dziura w budżecie ZUS jest coraz większa. Pomijając już sk....stwo (skok na MOJE pieniądze, tak jakby Państwo dobrało się do naszych oszczędności w bankach) to ja ZUS nie ufam, bo oni nie potrafią zarządzać tym co mają, a co dopiero MOIMI pieniędzmi. Przy czym kasa na moim koncie w ZUS nie jest przeze mnie traktowana jako moje pieniądze. Jej wpływ na emeryturę jest ograniczony - o tym poniżej.
2. OFE czyli otwarte fundusze emerytalne. Powstały w 1999 roku - było ich 21, teraz jest 14, będzie 5-7. Po prostu wolny rynek wykosi słabszych. I bardzo dobrze, bowiem ustawowo zapewnione jest bezpieczeństwo zgromadzonych tam pieniędzy (czego o ZUS powiedzieć się nie da), a ponieważ te instytucje muszą zarobić na siebie zarabiając dla nas - dlatego starają się jak najlepiej inwestować. (PS. warto co dwa lata zmieniać OFE na lepszy).
3. Obie instytucje są elementami OBOWIĄZKOWYMI systemu, to znaczy każdy pracujący musi mieć konta i tu i tu. W sumie 19,5 proc. zarobków odkładane jest w ZUS i OFE (w tym drugim mniejsza część). I teraz dochodzimy do najważniejszego.
Zgodnie z reformą tak zwana "stopa zastąpienia" czyli wyrażony w procentach stosunek świadczeń na emeryturze w stosunku do ostatnich zarobków wynosi w Polsce 45 procent (obecnie jest około 70, ale maleje, póki istnieje stary system). 45 proc. to wartość maksymalna, czyli jak ktoś zarabiał przed emeryturą 1000 pln, to dostanie maks 450 złoty. Fajne? To nie koniec złych wieści. Ponieważ to wartość maksymalna, czyli emerytura, jak się o nią nie zadba (a samemu można mieć wpływ tylko na lepszy OFE), może wynieść dajmy na to 33 proc. Uwaga - cały czas rozmawiamy o MĘŻCZYZNACH, czyli osobach przechodzących na emeryturę w wieku 65 lat. W przypadku kobiet jest gorzej.
4. Problem obecnego rządu polega na grzechu zaniechania. Tak samo zresztą jak poprzedniego. Jeżeli nie powstaną jak najszybciej przepisy regulujące powstanie instytucji wypłacających emerytury z nowego systemu - to tuż przed wyborami obecny rząd dostanie w prezencie świetny materiał propagandowy - parę tysięcy kobiet, które odejdą od kasy z minimalnymi świadczeniami, bowiem ta sprawa ma drugą stronę medalu. Wygląda ona ponuro, gdyż jak na razie nie ma zbyt wielkich zachęt by obywatele zaczynali oszczędzać sami na przyszłe emerytury. IKE (Indywidualne Konta Emerytalne) są słabo rozpropagowane i słabo zachęcające. Ale rząd nie robi w tej sprawie nic czyli będzie musiał dokładać do rozhisteryzowanych (i słusznie) rzeczy nowych emerytów. No bo do kogo wyciągną rękę? Pomijam już skandaliczny fakt, że oczywiście wszystko skrupi się na OFE, a one akurat WOGóle nie są tu winne.

Jakby co, to służę dalej odpowiedziami.