Jesteś na 1 stronie. Przejdź do: 1
Vandergahast

2007-07-18 23:01

Cóż, trochę surowy warsztat, słownictwo momentami mnie razi. Duża ilość niedopowiedzeń nie pozwala na żadną ścisłą interpretację. Ale wydaje mi się że to dobrze i że każdy czytając może przynajmniej część pustych miejsc wypełnić sam. Czytanie tego powoduje przyjemne mrowienie niepokoju i skłania do zastanowienia.

Infero

2007-07-26 19:23

Przerażająca ilość pominiętych kropek i przecinków, zdarzają się również niepotrzebne spacje.
Brak akapitów, co według mnie bardzo utrudnia zrozumienie tekstu (i tak dostatecznie zawiłego).
W wielu miejscach jakby na siłę poprzestawiany szyk wyrazów, co powoduje sztuczność i nie potrzebnie komplikuje odbiór.
Styl sztywny, niewyrobiony, ciężki. Zdaje sobie sprawę, że chciałaś zawrzeć w tym tekście pewne elementy metafizyki, ale zawiłość i niezrozumiałość niektórych sformułowań nie załatwia sprawy, a w tym przypadku wręcz odstrasza czytelnika. Druga część opowiada bardziej kojarzy mi się z narkotycznym transem niż z mistyczną podróżą.
Według mnie do poprawy:
1. kącie zamiast „koncie” – pierwsze zdanie
2. „...szare i chłodne, i potrafiło nosić tylko...” nie za dużo tu tego „i” można na przykład tak - ...szare i chłodne, potrafiło nosić tylko...
3. „...by stanąć oko w oko ze swym odbiciem kryształowym lustrze.” – chyba w kryształowym lustrze
4. „Ale przy pierwszym wejrzeniu obserwator dostrzegał ...” – nie zaczynałabym zdania od „ale”
5. „Kim… Jak… Gdzie… Po co?” –brakuje mi tu po każdym słowie znaku zapytania
6. „...wzywałaś ratunek tak desperacko, że nie mogłem nie posłuchać.” – chyba ratunku
7. „tęsknota we mnie
krzyczy najstraszniej
ciszą” czy ten fragment ma spełniać role cytatu?, myśli? Jeśli tak, to zaznacz to jakoś
8. „Gdy dziewczyna powolnym krokiem zanurzała się w niej, kręgi niechętnie mąciły nieruchomość szybko tłumione.” – tłumione przez co? Coś w tym zdaniu nie gra.
9. „...gdy sięgnęła mu po pierś,” chyba do piersi
10. „Po chwili zastanowienie Ona odparła mu:” –chyba chwili zastanowienia, poza tym czy absolutnie konieczne jest pisanie zaimków osobowych z wielkiej litery?
11. „...jeżeli chce się poznać ta, co jest tam zamknięte.” – powinno być: „jeżeli chce się poznać to, co jest tam zamknięte.”
12. „...które składały ze wszystkich Szeptów jednej istoty ludzkiej.” – powinno być : które składały się ze wszystkich Szeptów jednej istoty ludzkiej.
13. „Pomożemy ci... Zaufaj nam” – może tak tu cudzysłów, kropki ,albo jakieś inne kończące znaki tez by się przydały.
14. „- Myślę, że czas coś zmienić… Czas wracać – powiedziało z nikąd.
Odwróciła się gwałtownie, by stanąć z Nim twarzą w twarz. „
Jeżeli było „ z nikąd”, to skąd wiedziała, że musi się odwrócić (w stronę „nikąd”?)!
Nielogiczny ten fragment.
Może teraz coś pozytywnego.
Ciekawy pomysł, choć nie do końca wykorzystany przez ciebie (dawał dużo możliwości). Na twoim miejscu pokusiłabym się na rozszerzenie opowiadania i wyjaśnienie wielu poruszonych przez ciebie spraw.
Starasz się budować klimat, ale taka zawiłość treści niestety powoduje, że trudno się jemu poddać ponieważ staramy się przede wszystkim odszyfrować, co chciałaś nam przekazać.

Zdaje sobie sprawę, że początki są najtrudniejsze, więc oceny w tym momencie nie wstawię. Jeżeli poprawisz błędy ortograficzne, interpunkcje, oraz przejrzysz i zastanowisz się nad moimi sugestiami (14 punkt koniecznie do poprawy) wówczas wstawię ocenę.

Grenadier

2007-07-26 20:24

Bardzo fajny pomysł, niestety, skopane wykonanie, i to bardzo. Mnóstwo błędów językowych i co gorsza niepotrzebnych udziwnień. Nie będę się nad nimi pastwił, bo komentarz będzie dłuższy od opowiadania. Dobra rada - barokowy język to trudna sztuka i łatwo wpaść w grafomanię, łatwo przedobrzyć, przekroczyć granicę śmieszności. Szkoda by było, by to opowiadanie było śmieszne, prawda?
Na razie nie oceniam.

Tenar

2007-08-29 21:05

Cóż wam odpowiedzieć dobrzy ludzie (i inne stworzenia)?
Ten śmieszny język, to cała ja. Nie próbowałam nic udziwniać, a raczej szukałam najprostszej i najszczerszej drogi do wyrażenia tego co leżało mi na sercu. Było to trudne zadanie, bo w głowie zamiast słów miałam obrazy i przeczucia.
Jestem do tego tekstu nienormalnie przywiązana (teraz widzę że pisanie go było terapią). Kiedy zaczynałam nie miałam praktycznie żadnego pomysłu, po prostu musiałam coś zrobić. I wyszło coś takiego. Dlatego tak długo zwlekałam z odezwaniem się – całą krytykę (nie jestem do niej przyzwyczajona) potraktowałam bardzo osobiście i nie umiałam zmusić się do odpowiedzi.
Znam niemal na pamięć, to co napisałam i teraz nadanie temu innego kształtu graniczy z niemożliwością.
Nie myślałam o zawieraniu metafizyki czy czegokolwiek innego. Narkotyczny trans to dobre porównanie, bo mniej więcej tak się czułam.
Może pewnego dnia dorosnę i stwierdzę, że rzeczywiście trzeba pisać „jak należy” i przestanę bełkotać. Ale na razie nie zapowiada się na to. Chciałbym, kiedyś odnaleźć siebie w choćby jednej nucie Marsjaszowego krzyku. Nie w Apollińskiej muzyce dla bogów z nerwami z tworzyw sztucznych. A to że jestem przy tym śmiesznie patetyczna, cóż, dzieci tak mają.

Infero

2007-09-22 21:58

Wstawiam trzy minus, tak na zachętę.
Nie zniechęcaj się pomysł jest fajny, a w pisaniu się wprawisz, tylko potrzebna jest cierpliwość i dobre chęci.

Jesteś na 1 stronie. Przejdź do: 1