2005-02-24 16:09
|
W lesie, nieopodal oberży przy pobliskiej rzeczce nerwowo kręcił się Thompson. Spoglądał na drzewa.
- Tak, te się nadadzą - oświadczył. Następnie zamiesił pomiędzy nimi hamak i zasnął spokojnym snem.
Słońce świeciło, ptaszki ładnie śpiewały i powietrze lekko gładziło jego twarz. Nagle dały się słyszeć czyjeś kroki. Thompson zbudził się, spadł z leżanki, wstał i spojrzał kto idzie. I kto przyszedł? Wszyscy ci krórzy chcieliby oddać się reflekcji, wypoczynkowi, rozrywce na świeżym powietrzu i polowaniu... Ewentualnie wędkowaniu - dodał Thompson. Zrobił kilka kroków, by jeszcze lepiej przyjrzeć się otaczającej go przyrodzie i nagle nadepnął na jeża.
- Niech bedzie przeklęty ten, kto stworzył te istoty - przecedził przez zęby skacząc na jednej nodze z powrotem w stronę hamaka. Usiadł i czekał...
|
2005-02-25 05:55
|
Z tłumu wystąpił Hellburn i zawołał uradowany:
- Thompsonie! Jakież piękne miejsce znalazłeś na wypoczynek!!
- Zaiste - odrzekł Thompson uśmiechając się i gładząc swoją stopę.
- Mógłbym wiedzieć jak je znalazłeś ?? - zapytał ifryt.
Usiadł pod drzewem niedaleko żywiołaka i spojrzał pytająco na niego.
Tłum z zaciekawieniem zbliżył się do Thompsona i porozsiadał się na kocach i na trawie...
|
2005-02-26 01:33
|
Obok Helburna znalazł się nagle jakiś półifryt i rzekł:
- Cóż to za miejsce! Jestem druido-czarownikiem a więc...dobrze się czuję w takich miejscach! Jak je znalazłeś?!
|
2005-02-26 06:04
|
Tymczasem niedaleko pozostałych rozłożył się Fristron na kocu w różowe misio - pszczoło - śliniaczki.
- Witaj Thompsonie - rzekł pogodnie mag
Thompsona zatkało niezrównane ohydztwo, jakim był kocyk Fristrona, więc przez moment gapił się na misio - pszczoło - śliniaczki. Po chwili otrząsnął się i wydukał:
- Witaj... Fristronie.
Tymczasem jeden z misio - pszczoło - śliniaczków poruszył się, ziewnął i poszedł dalej spać. Hell, którego zamurowało chyba jeszcze mocniej niż Thompsona powiedział:
- Co to jest?
- To? To mój kocyk...
- Widzę... ale co TO jest - wskazał na misio - pszczoło - śliniaczki.
- To są misio - pszczoło - śliniaczki! - odparł z dumą Fristron.
Ifryt wiedział, że te wynaturzone stwory rodem z najgorszych koszmarów wszelakich istot na tymże świecie będą go prześladować, gdziekolwiek by się nie znalazł...
|
2005-02-26 08:39
|
- Sądziłem, że najstraszniejszymi stworami na świecie są te Wstrętne Gumisie - powiedział z nieukrywanym zdziwieniem Hellburn.
- One się nie umywają do moich misio-pszczoło-śliniaczków - rzekł z dumą Friston.
Ifryt tylko pokiwał głową na znak, że się zgadza z tym stwierdzeniem. Zapadła cisza. Thompson wbił wzrok w ziemię, Friston wyciągnął się na swoim kocyku w misio-pszczoło-śliniaczki, a Hell podziwiał uroki bezchmurnego nieba... nawet szepty-rozmowy zgromadzonych wokół Thompsona ucichły...
|
2005-02-26 09:11
|
Do tłumu dołączył Lucas. Patrzył co robią i po chwili ułożył się na kocu. Tak odpoczywał i odpczywał, aż tu jak z ziemi wychodzi wstrętny szary wilk. Rzucił się na rycerza, a ten wyciągnął swój Elficki Miecz i począł nim cisnąć w wilka. Nie było tak łatwo. Stwór chciał rzucić się na tłum, lecz Thompson i reszta tłumu zabiła wilczura. A tu nagle... stado wygłodniałych... dzików.
|
2005-02-26 10:10
|
Wtem z koca Fristrona zaczęły wylatywać misio - pszczoło - śliniaczki i atakować dziki. Wszyscy patrzyli oniemiali, jak dziki siadają na własnym przyrodzeniu ze zdumienia po czym uciekają w las.
|
2005-02-26 12:04
|
Lucas począł śmiać się z dzików, tłum ludzi także. Więc rycerz leżał tym razem na hamaku i podziwiał niebo... Minęła godzina... Potem dwie... Trzy... I tak do godziny 21. Coś go zrzuciło z hamaku. "Tylko nie te misio - pszczoło - śliniaczki" - pomyślał Lucas. Patrzy, patrzy, a tu co? Zaczał wyklinać, przeklinać... No a to hamak się zerwał. Cały tłum ludu spał. Podszedł do Fristona i zapytał:
- Nie lepsze są smoko - pszczoło - śliniaczki od twoich misio - pszczoło - śliniaczków?
|
2005-02-26 12:45
|
- Smoko - pszczoło - śliniczki nie są tak infantylne jak misio - pszczoło śliniczki. Ale spokojnie pracuję już nad (gu)misio - pszczoło - słoniko z bazaru - śliniaczko - bobasami. Te będą tak infantylne, że wszyscy pospadają z hamaków - powiedział mag, z wyraźną saysfakcją
- Ja już spadłem - burknął Lucas, a Fristron uśmiechnął się dziwnie
|
2005-02-28 10:50
|
- Zabawa beze mnie? - Dragonis nie wyglądał na uradowanego - Chyba trochę podkręcę atmosferę... - gwizdnął i między obecnymi pojawiła się mantikora - Kto sobie z nią poradzi, może sobie ją zatrzymać. - mruknął i zajął się studiowaniem jakiejś mapy.
|
2005-03-02 09:42
|
Thompson zostawił wszystkich nad rzeczką i wybrał się by nazbierać grzyby na obiad. Minęło kilka minut...
- Wiedzieliście, że w tym lesie są Smerfy?! I wcale nie jadłem żadnych, ten tego, grzybów.
|
2005-03-02 12:09
|
*To nie ma być pole walki tylko spokojny zakątek w którym można spokojnie pogaworzyć i porozważać niektóre rzeczy (bez piwa!!) :evil: *
Hellburn spokojnie siedział po drzewem i patrzył na niebo. Od czasu do czasu rozglądał się po zgromadzonych. Nagle zaświtał mu w głowie pewnien pomysł. Wstał i skierował się w stronę jeziora. Zrzucił zbroję i wszedł do zbiornika. Woda nie wyparowała lecz przemieniła się w gorące źródło. Wtem ifryt spostrzegł Thompsona wracającego z grzybobrania.
- Smerfy powiadasz ? Hmmm... tyle czasu tu jestem i nie wiedziałem...
Thompson popatrzył na Hella ze zdziwienie...
- No co ? - zapytał śmiejąc sie Ifryt.
|
2005-03-02 12:27
|
- Ohoho ale się zebrali Co to, jakiś zjazd czy co że tyle ludzi (i nieludzi) - powiedział Nagash i skierował swe kroki w stronę zbiornika z wodą. Okazało się że w środku siedzi ifryt a woda nie paruje lecz się podgrzewa - O!! Jak dobrze, gorące kąpiele świetnie robią na kości - mówił lisz i zanurzył się w wodzie - Ale zaraz... jak to możliwe że ifryt siedzi w wodzie - zaczął się zastanawiać nekromanta i podszedł do Hellburna moczącego sie obok niego.
|
2005-03-02 12:38
|
- Witaj Nagash - zawołał wesoło Hellburn.
- Witaj Ifrycie Jak to możliwe, że woda w jeziorze nie paruje ale jest tylko podgrzana ??
- Widzisz, my Ifryty potrafimy regulować temperaturę naszego ciałą ale do pewnych granic. Żadna istota nie-ognista nie będzie mogła nas dotknąć bo groziłoby to jej poparzeniem lub wręcz stopieniem - wyjaśnił Hell na koniec szczerze się uśmiechając.
|
2005-03-02 14:49
|
Wtem zza krzaka wygramoliła się Lory - A to tu panowie się ukrywacie- rozglądnęła się dookoła - łaaaaaaaaa jak tu pięknie, znajdzie się tu gdzieś miejsce i dla mnie :?://- jej wzrok skierował się na kocyk Fristrona. Nie czekając z odpowiedzią zaczęła wykładać ku przerażeniu Fristrona na kocyku w różowo misio - pszczoło - śliniaczki zawartość swojego koszyczka.
-Może ktoś zgłodniał :?://- zapytała - mam tu różnorakie przysmaki -ciasteczka, tort czekoladowy, chleb, napój malinowy, naleśniki po Czapczońsku .... dla każdego coś dobrego się znajdzie - popatrzyła rozbawiona na zgromadzonych i rozanielona Lory zaczęła nucić sobie pod nosem-Zielonnnnno miiii i takk błogooo ooooo ...
|
2005-03-02 15:47
|
Wtem zza krzaków wyszedł Drag. Niósł na plecach jakiś worek, który się ruszał. Wyszedł na niewielką polanke gdzie zgromadzeni byli wszyscy.
- No co sie tak gapicie?
Oczy wszystkich skierowały się na poruszający się worek, który Drag zawiesił na konarze pobliskiego dębu. W worku było njawyraźniej coś żywgo, coś co próbowało się stamtąd wydostać. Drag usiadł na trawie i zaczął czyścić buty...
|
2005-03-03 00:26
|
Do tłumu podszedł Danio. W nieco przypalonej szacie i włosach.
- Może i smoki mają te zaklęcia, ale żeby je pokonać to trzeba wyprawy wojennej. A tak nawiasem to tu chyba nie ma smoków?
- Nie są tylko misio-pszczoło-śliniaczki.
- To dobrze. O jaka ładna górka z igliwia, mozę sobie na niej usiądę?
- Czy nie uważasz, że to mrowisko?
- Eee.. To ja może usiądę gdzie indziej.
|
2005-03-03 04:58
|
Nagle Thompson do Hellburna:
- Wspomniałeś, że tu nie ma piwa... ja bym jednak się napił - powiedział Thompson, bo czym ze swojego plecaka wyciągnął róg. Następnie zadół w niego. Dziwna melodia się z niego wydobyła. Minęło kilka minut... Od strony niedaleko położonego mostu nadjechał nikt inny jak sam Ilness ze swoim barem obwoźnym, łączącym w sobie jadłodajnie, oraz miejsce gdzie można schłodzić rozrzażone gardała.
- Piwo raz! -zawołał Thompson, lecz Ilness z wyraźnym zakłopotaniem mu odparł:
- Niestety, napoje chłodzące dotrą kolejnym transportem w przyszłym tygodniu...
- O zgrozo! - przeraził się spragniony Thompson.
|
2005-03-03 06:31
|
- Hm... Thompsonie... a wytrawne wino może być?
- Wolałbym piwo... ale winka też się napiję.
Fristron mruknął coś pod nosem, z różdżki wystrzeliła zielona smuga i rozszerzyła się, po czym zaczęły z niej wylatywać dzbany z winem i ustawiać się porządnie w rzędzie. Było to Zaklęcie Upojenia, jakiś czas temu ćwiczone w Przyb(ó)dówce Gildii Magii.
- Wspaniale - rzekł Thompson, biorąc jeden dzban i kielich (kielichy zostały wyczarowane po dzbanach. Wcześniej nie udawało to mu się, lecz w końcu mag nabrał wprawy) i wznosząc toast za misio - pszczoło - śliniaczki. Wszyscy ochoczo podnieśli kolejne kielichy i krzyknęli "niech żyją!"
Nikt nie zauważył, że jeden z misio - pszczoło - śliniaczków ponownie zszedł z kocyka i zaczął wyżerać zapasy przyniesione przez Lory...
|
2005-03-03 09:30
|
Dragonis gwizdnął na mantikorę, a ona odleciała w stronę lasu. Następnie wyjął z plecaka coś, co wygląda jak indyk w wersji XXXXXXXXXL, po czym zwrócił się do Fristrona:
- Może dość już tych słodyczy? - zapytał niepewnie - ja jem tylko mięso i dobrze na tym wychodzę...
|