|
Gorące DysputyŚwiątynia Mahadevy - muzyka - "Gdy świat staje się zbyt głośny i męczący..." |
|---|
BlackScreenn27. styczniaPost ID: 89125 |
Cześć wszystkim, Dzisiaj mam taki wieczór, że chcę po prostu posiedzieć sam w całkowitej ciemności. Czasem presja, praca i te wszystkie oczekiwania sprawiają, że czuję się, jakbym nie mógł złapać tchu. Siedziałem przed monitorem tak długo, aż oczy odmówiły posłuszeństwa, a w głowie została tylko pustka. W takie fatalne dni zawsze wracam do jednego utworu: "Mad World" w wersji Gary'ego Julesa. Jest coś w tej melancholijnej melodii i tekście, co sprawia, że czuję się zrozumiany. To dla mnie jak przyznanie przed samym sobą: „Tak, ten świat bywa szalony i to całkowicie w porządku, że czujesz się teraz źle”. Gaszę wszystkie światła, zakładam słuchawki i pozwalam tej melodii wypełnić pokój. To jedyny sposób, w jaki odnajduję spokój, gdy nie mam już siły na nic więcej. A jak jest z Wami? Czy macie taki utwór, który daje Wam „pozwolenie na smutek”? Podzielcie się nim ze mną... Chciałbym poczuć, że nie jestem sam w takie dni jak ten. Trzymajcie się ciepło. |
Tarnoob30. styczniaPost ID: 89132 |
Też lubię muzykę smutną, np. kultowe klasyki: Bez wokalu chyba brzmią jeszcze poważniej, ale bez rozpaczy – same eleganckie łezki bez dramatycznego szlochania. High Hopes ma dość delikatną perkusję, wyraźny fortepian i dzwony, dlatego to praktycznie kultura wysoka – moim zdaniem istnieje popkultura wysoka. Nie obrażę się, jeśli ktoś to zagra na moim pogrzebie i czasem to jest włączane w mediach w Dni Zmarłych, czyli pierwszego i drugiego listopada (1–2 XI). Jak zapomnieć to hiphop, czyli gatunek pogardzany, „dresiarski”, a czasem 18L jest nazywane „hiphopolo” – czyli to coś pogardzanego przez pogardzanych. Nie chcę wchodzić w trudny temat klasowych różnic i wojenek, dlatego powiem tylko: no i co z tego? Sztuka ludowa też bywa poważna i wzruszająca. |
Architectuswczoraj, 23:29Post ID: 89134 |
Cieszy mnie, że w Osadzie słychać więcej dźwięków! I do tego, przy interesujących spostrzeżeniach Jaskiniowców! Zgadzam się, że istnieją twory kultury wysokiej, które przeniknęły do kultury powszechnie rozpoznawalnej. W jednej z lokalnych rozgłośni radiowych lata temu była puszczana reklama z dżinglem zawierającym fragment zagranego na fortepianie utworu "Dla Elizy" Ludwiga Van Beethovena. Dzięki temu nauczyłem się rozpoznawać to dzieło, mimo że dziś nie pamiętam, jakiego produktu lub usługi reklama dotyczyła. Podzielam też zdanie, że sztuka ludowa bywa poważna i wzruszająca. Z tego klimatu, może być ambitne, pozbawione przekleństw dzieło duetu Kali i Palucha o nazwie "Milion dróg do śmierci", choć nie orientuję się, jak zostało przyjęte przez subkulturę hip-hopową. W poprzednich Świętach Zmarłych zwróciłem zaś uwagę na odtwarzanie w tym czasie ballady rockowej "Wind of Change" ogromnie popularnej kapeli Scorpions, której ciężkorockowa twórczość nie jest puszczana w zwyczajnym radiu. Przechodząc do własnych znalezisk, wymienię uspokajające mnie utwory zespołów, o których jeszcze nie opowiadałem na forum, i wskażę upodobane przeze mnie koncertowe ich wykonania. Każda z nich dotyczy przykrych przeżyć wywołujących smutek, jednakże przekaz w nich jest nacechowany szacunkiem dla człowieka oraz pragnieniem empatycznego oszczędzenia mu cierpień. Podając w kolejności alfabetycznej, pierwszym utworem, jaki wyróżnię, jest post-grunge'owy "Kryptonite" grupy 3 Doors Down, skomponowany jeszcze w ubiegłym wieku i zawarty później w albumie "The Better Life" z 2000 roku. Nagranie prezentujące tę piosenkę zostało sfilmowane 18 września 2003 roku w amfiteatrze koncertowym Cynthia Woods Mitchell Pavilion, w mieście The Woodlands. Z tą twórczością nie mam tak powracającego kontaktu, jak kiedyś, gdy czasem w trakcie relaksowania się z muzyką, słuchałem, będąc mile zaskakiwanym doborem transmitowanych teledysków, nadawaną na łamach nieistniejącej już rockowej stacji telewizyjnej "MTV2" (później nazywanej "MTV Rocks"). Kolejnym, z gatunku melodic hardcore i hardcore punku, jest "Ready to Fall", zagrany przykładowo 20 maja 2006 roku, przez kapelę Rise Against na występie w klubie muzycznym The Troubadour w West Hollywood. Wydany został tego samego roku na ich czwartej płycie "The Sufferer & the Witness". Jeśli komuś spodoba się ten utwór to może sięgnąc po album, zagrany w stylu o podobnej, ówcześnie podziemnej tonacji. Z ciekawostek, twórczość tego zespołu pierwotnie poznałem za sprawą innego utworu ze ścieżki dźwiękowej do pionierskiej, w posiadaniu trybu jazdy dowolnej, gry z 2004 roku "Need For Speed: Underground 2", której scena moderska kwitnie, co napełnia mnie zdumieniem, jak przy trzeciej części Bohaterów Mocy i Magii. Trzecim kawałkiem jest "Youth of the Nation" skomponowany przez nu metalowy zespół P.O.D., zamieszczony na czwartym nagranym przez nich krążku o tytule "Satellite" z 2001 roku. Wybrałem dla Was wykonanie, na którym widać ich życzliwy kontakt z publicznością, jakie miało miejsce 19 maja 2002 roku na festiwalu muzycznym Rock Am Ring w Nürburgu, podczas którego wystąpili również m.in. warci uwagi, aktywni charytatywnie Wyclef Jean i Jamiroquai. |