 |
Data urodzenia: 26 listopada Miejsce urodzenia: Wrocław, Polska. Tytuły: Mistrzyni Zagadek Pseudonimy: b. d. Strona www: b. d.
|
Biogram Nami:
Pytasz mnie więc, wędrowcze, co wiem o Nami? Cóż, pozwól mię się
zastanowić, bym myśli swe i wspomnienia mógł uporządkować. Napijesz się
czegoś ciepłego może? Nie? Rozsiądź się więc wygodnie, a ja pójdę po
herbatę, a potem opowiem Ci co wiem i czuję...
Od czego by tu zacząć... A-ha! Słyszałeś waść może kiedyś o drowach? To
taka rasa ciemnych, żyjących w hermetycznych środowiskach elfów, bardzo
często większą część życia spędzających w podziemnych miastach.
Szczerze mówiąc - jakoś nigdy za nimi nie przepadałem. Takie zamknięte
w sobie są, a do tego ta arogancja, egocentryzm i buta... Tak więc, aby
wszelkie wątpliwości rozwiać, Nami jest właśnie drowem. Ale-ale! Żebyś
mi tu od razu nie pomyślał, że próbuję Ci w ten zawoalowany sposób ją
opisać. Nie, nie! ona jest inna... Już od dziecińswa wyróżniała się w
swojej społeczności. Z początku tylko fizycznie: była mniejsza od swych
rówieśników, jej cera była znacznie jaśniejsza, wręcz bardziej elfia
niż drowia, no i oczy. Oczy miała bardzo specyficzne, jak na drowa.
Zielone i jasne. Jakby wiecznie kłócące się ze światem, w którym
przyszło jej dorastać - ciemnym, ponurym, poważnym; choć jednocześnie -
pełnym mądrości.
Z początku nie zwracano wielkiej wagi do jej odmienności. Nami
dorastała, kształcąc się w wybranej przez siebie dziedzinie magii -
magii ognia. Trzeba przyznać, iż osiągała naprawdę dobre wyniki. Ha, to
pewno dlatego, iż potrafi być - skubana - naprawdę wytrwała w dążeniu
do celu, ha! Jednak poza tym nie było wcale sielankowo. Jej odrębność
akceptowano, dopóki nie zaczęła się objawiać także w zachowaniu. Nami
po prostu nie pasowała do swej rasy. Nie miała w sobie pokładów
okrucieństwa, nie było w niej tego zimnego wyrachowania, w decyzjach
nie kierowała się tylko kalkulacjami, ale i - uczuciami. Była po prostu
za dobra, by być akceptowaną. W tym momencie pozwolę sobie, mój drogi
słuchaczu, na małą dygresję: moje słowa wcale nie oznaczają, iż masz
brać Nami za wcielenie anioła. O nie, miałem na myśli tylko to, iż była
zbyt dobra, ale jak na drowa. W zwyczajnym, ludzkim (nie wspominając
już o elfim!) świecie jej charakter zostałby uznany za całkiem zwykły,
może nawet momentami lekko egoistyczny.
A jaki jest ten charakter, pytasz mnie Waść? Ach, Nami wciąż uczy się
życia. Obecnie można powiedzieć, iż jest na pewno wytrwała. Zaiste,
sumienność i gorliwość jej poczynań, gdy już sobie coś postanowi, jest
zadziwiająca. Nie raz potrafiła mnie zadziwiać tym, jak realizuje swe
wybiegające daleko w przyszłość plany - już dziś. Choć przyznać muszę,
iż momentami - wydaje się - wręcz przesadnie próbuje gonić za tym
odległym celem. Biegnie zbyt szybko i - gdyby nie kolejna z jej cech -
mogłaby wiele przeoczyć po drodze... A tą cechą jest otwartość na rady
innych. Nami nigdy nie odrzuca ich, zawsze wysłuchuje ich z uwagą i
szczerze próbuje zrozumieć współrozmówcę. Ta empatia chyba jest też
czymś specyficznym u drowów. Dzięki temu potrafi się zatrzymać i
spojrzeć na swoje życie, zachowanie z dystansu. Myślę, że to bardzo
ważne. Ale-ale, Waść! Żebyś mi tu ją tu od razu nie brał na taki wzór
cnót! Bo poza dobrą stroną, Nami posiada też drugą, ciemniejszą, stronę
księżyca... Trzeba przyznać, że swą wytrwałość potrafi wykorzystywać i
do innych celów. Ojej, ile to już razy uparcie i bez żadnych
kompromisów wywalczała u mnie różnorakie sprawy. A tyś myślał, iż
czemuż to ten szkic w ogóle powstał, hę? No, i lepiej przy niej nie
mieć żadnych sekretów... Nami bardzo nie lubi, jeśli jej się nie chce
czegoś powiedzieć. Więc bądź Waść ostrożny! Ale poza tym wszystkim jest
- jakby Ci to określić... - zwyczajnie urocza.
Ale jam się tu rozgadał, a odeszliśmy od głównej historii... Jak więc
to się stało, iż Nami jest teraz tutaj - w Imperium Jaskini Behemota, w
Osadzie? Cóż, Waść, wysilże, cholera, wyobraźnię. Jeśliś słyszał com
mówił o drowach, o ich cechach, i jeślim powiedział Ci jak Nami
wyróżniała się wśród nich, to - jak myślisz - miłe to jej życie było
wśród swych rodaków? Choć pewnie ona nigdy nawet nie zdawała sobie z
tego sprawy. Od dziecka mając styczność tylko z innymi drowami, nie
znała przedstawicieli innych ras i ich społeczności. Oczywiście,
czytała o nich, ale czymże jest książka? W jaki sposób stwierdzić jej
wiarygodność? Wartość? Nami dręczyły wątpliwości. Czuła się izolowana,
czuła niechęć swych współbraci, jednak nie znała innego życia. Brała to
za coś zwykłego, coś, od czego nie można uciec. I pewnie też by nie
uciekła, gdyby nie jej chęć poznania świata. I pewnego dnia,
korzystając z bardzo rzadkich wśród drowów okazji na wyjście z
podziemi, wybrała się w podróż, wraz z pewnym starszym handlarzem
(rzecz nietypowa!). Gdy znalazła się w prawdziwym świecie, przecierała
oczy ze zdumienia. Wszystkie opisy, wszystkie książki - okazały się
prawdą. A do tego zrozumiała tyle rzeczy... Do tej pory znała świat
tylko z przekazów innych, czy to pisarzy, czy nielicznych współbraci.
Ale wtedy to były słowa bez wartości. Jak ślepiec od urodzenia nie
rozumiejący czym jest światło, który nagle odzyskuje wzrok, nigdy nie
chce już wracać... Nami też nie chciała.
Jednak nie było znów tak pięknie. Nami, tak różniąca się od
pobratymców, tutaj była uznawana za zwykłego drowa. Nie dostrzegano
tych szczegółów! Była zawiedzona. Odnalazła miejsce, w którym - jak
czuła - mogłaby się poczuć dobrze, jednak to miejsce - jej nie chciało.
Czuła się źle. Przez pewien czas wałęsała się bez celu po świecie, nie
mogąc zdecydować, co ze sobą zrobić. Nie chciała wracać, gdyż czuła, że
jej prawdziwy dom jest tutaj - wśród ludzi, elfów, krasnoludów i innych
stworzeń. Ale z drugiej strony - jak mogła im się na siłę narzucać,
jeśli oni jej nie akceptowali? Nie wiedziała co ze sobą począć, do
chwili gdy - och, jakże to banalnie zabrzmi, nie uważasz? - przypadkiem
trafiła pod bramy Imperium. Tak naprawdę wcale nie chciała tu
wstępować, nie widziała sensu, myślała, że to kolejna osada, taka sama
jak wszystkie inne. I - już! już! - miała odejść, gdy dobiegł ją głos
strażnika-pretorianina. Głos ten był ciepły i szczery. Pytał się czy
Nami przybyła do Imperium i kim jest. Bo wydaje się trochę - niech się
tylko nie obraża! - odmienna od reszty mieszkańców. Ale nic to! W
Imperium odmienność nie była niczym innym. I Nami, zadziwiona
inicjatywą pretorianina i jego szczerym zainteresowaniem, spróbowała.
Dała nam szansę, a my daliśmy szansę jej.
Dalej jej historia toczy się już na kartach Imperium i jeśliś jest tego
ciekaw - możesz ją przestudiować, we własnym zakresie, jeśliś jest dość
wytrwały.
Pytasz mnie, Waść, skąd znam Nami i tyle o niej wiem? Och, to już materiał na inną historię... Zupełnie inną historię.
Autor: Faramir
Osiągnięcia:
Autorka największej ilości recenzji zindeksowanych w Starożytnej Bibliotece.
Redaktorka aperiodyku "Czas Imperium".
Twórczość zrzeszona w Misternych Rękopisach:
(linki odnoszą się do rękopisów powiązanych z danym tytułem)
TYTUŁ |
Data publikacji, ostatniej edycji, status
|
Kontynuacja |
Nowe życie
|
Dodane: 6 maja 2004,
niedokończone |
-
|
Druga strona
|
Dodane: 12 listopada 2006,
ostatnio edytowane: 20 kwietnia 2008,
zakończone |
-
|
Twórczość zrzeszona w Mistycznych Obrazach:
(linki odnoszą się do grafik i zdjęć powiązanych z danym tytułem)
TYTUŁ |
Data publikacji
|
Nagrody, wyróżnienia, udział w konkursach
|
Nami nie otworzyła jeszcze swojej galerii.
|
- |
- |
Recenzje:
(linki odnoszą się do artykułów powiązanych z danym tytułem)
Artykuł czytany 4626 razy, liczba komentarzy: 0. Ostatnia edycja: 4 września 2009, 2:30 przez Tullusion.